56 obserwujących
548 notek
812k odsłon
3385 odsłon

Plan Kaczyńskiego…

Polecam moją najnowszą książkę "Moment krytyczny".
Polecam moją najnowszą książkę "Moment krytyczny".
Wykop Skomentuj52

Taktyka Andrzeja Dudy na drugą turę wyborów prezydenckich wydaje się prosta, – tak prosta, że aż trudna. Żeby wygrać z Komorowskim, musi przejąć wyborców Pawła Kukiza, czyli tego trzeciego pretendenta, przysłowiowego „czarnego konia”. Problem jednak nie leży w pytaniu, jak to zrobić, tylko co konkretnie trzeba zrobić?

Istnieje pięć kluczowych motywów, dla których pokaźna część społeczeństwa wyraża chęć głosowania na Pawła Kukiza.

Świeżość. Muzyk odgrywa rolę człowieka spoza polityki. To oczywiście dysonans, bo nie da się być w polityce, jednocześnie twierdząc, że się w niej nie jest, ale akurat Kukizowi wychodzi to na zdrowie (do czasu). Dzięki temu wzbudza: może nie tyle zaufanie, co zainteresowanie wyborców.

Z tym powiązane są dwa inne elementy: pozapartyjność i antysystemowość. W percepcji społecznej Kukiz jawi się jako kandydat bezpartyjny i obywatelski. Nie należy do żadnego z działających w Polsce ugrupowań politycznych i nie bierze „kasy” z budżetu państwa. Niewykluczone, że jest to jeden z głównych powodów, dzięki któremu Kukiz w sondażach zdołał przelicytować Janusza Korwina-Mikke. Po prostu, jest dla ludzi bardziej wiarygodny.

Zagospodarował trend antysystemowy, zabierając ten atut Korwinowi, ale także (i to jest duży problem PiS-u, który jednak w drugiej turze może się przerodzić w walor), Andrzejowi Dudzie. Stało się tak dlatego, że jest od nich bardziej wyrazisty i posiada przymiot, który nazywa się charyzmą. Skutecznie pozycjonuje się na człowieka, który chce „wysadzić w powietrze” funkcjonujący w III RP system polityczny, co jest zgodne z oczekiwaniami dużej części obywateli.

Słabość pozostałych kandydatów. Osoby pretendujące w tegorocznych wyborach prezydenckich legitymują się niską jakością merytoryczną oraz słabymi kompetencjami politycznymi. Jak powszechnie wiadomo, większość z nich to dublerzy, kandydaci rezerwowi, zgłoszeni w zastępstwie liderów.

Paradoks polega na tym, że Kukiz też jest słaby, ale wobec niego stwarza się pewną taryfę ulgową, gdyż on przychodzi spoza polityki.

Pomiędzy tymi cechami istnieje logiczny związek: słabość konkurentów, pozapartyjność, antysystemowość budują to wrażenie, które można nazwać świeżością, a które, w połączeniu z protestem, stanowi główny motyw determinujący wyborców Kukiza.

Celem zwolenników Kukiza jest delegitymizacja istniejącego w Polsce systemu politycznego.

W tym miejscu pojawia się kolejny czynnik, który można nazwać środkiem uprawdopodabniającym w percepcji społecznej realizację tego celu: jednomandatowe okręgi wyborcze, które mają rozbić „zabetonowaną” sceną polityczną, przepędzić aktualne elity.

Nieporozumienie polega na tym, że wprowadzenie JOW-ów (oczywiście wiele zależy od wariantu systemowego) może spowodować efekt przeciwny od zamierzonego: spetryfikować system; ale zostawmy te rozważania na boku.

Ważne jest to, że są one postrzegane jako skuteczny instrument służący naprawieniu polskiej polityki, „przewietrzeniu” sceny politycznej, a jednocześnie stanowią coś, co w socjologii nazywa się, racjonalizacją postaw wyborczych: pełnią funkcje czynnika tożsamościowego, elementu pewnej identyfikacji, „drogowskazu” wskazującego wyborcom drogę.

Elektorat Kukiza doorientowuje się do JOW-ów, choć nie rozumie ich działania.

Jeżeli Andrzej Duda chce w drugiej turze wyborów prezydenckich przejąć elektorat Kukiza musi zrobić jeden bardzo odważny i radykalny krok: sięgnąć po najdalej idący postulat, najbardziej ostro postawiony, czyli zapowiedzieć, że po ewentualnej elekcji wyjdzie z inicjatywą ustawodawczą nakierowaną na wprowadzenie JOW-ów.

Używając języka symbolicznego: Duda powinien przejąć od Kukiza „sztandar”, główny element jego wizerunku.

Problem Komorowskiego polega na tym, że on w kwestii zabiegania o wyborców Kukiza nie posiada żadnego pola manewru, bo Platforma Obywatelska zdradziła idee JOW-ów, wokół których była przecież budowana.

Jeśli Duda zamierza zwyciężyć z Komorowskim musi iść na całość, zagrać va banque, uderzyć w najsilniej brzmiące tony.

Zapowiedzieć stanowczo, jasno, i wyraźnie, wyjście do parlamentu z inicjatywą wprowadzenia JOW-ów. Wybiegając nieco w przyszłość: wizerunkowo i politycznie niczego nie straci, bo parlament zrobi wszystko, aby ten postulat storpedować.

W koło przypominać fakt hipokryzji PO, kiedy 10 lat temu zrezygnowała z realizacji własnego programu, oszukując wyborców.

Gdy Duda „zagra” JOW-ami, Kukiz nie będzie miał wyjścia, będzie musiał kandydata PiS-u, choćby po cichu, poprzeć, a jeżeli nawet tego nie zrobi, wyborcy sami mogą wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Tyle tylko, że jest w tym rozumowaniu jedna poważna luka. Sprowadza się do pytania, co zrobi Jarosław Kaczyński?

Po pierwsze, zapowiedź wyjścia z inicjatywą wprowadzenia JOW-ów może postawić PiS w niezręcznej sytuacji, przy okazji dając pośrednią i częściową odpowiedź na pytanie, jak mocno formacja ta tkwi w obecnym systemie RP, i czy rzeczywiści jest antysystemowa, czy antyestablishmentowa, czy jedynie i tylko, – antyrządowa.

Wykop Skomentuj52
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale