56 obserwujących
548 notek
812k odsłon
4387 odsłon

Komorowskiemu pozostał już tylko strach

Polecam moją najnowszą książkę.
Polecam moją najnowszą książkę.
Wykop Skomentuj26

Adam Michnik: "Bronisław Komorowski mógłby przegrać wybory, gdyby pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży" ("Tomasz Lis na żywo", 5 stycznia 2015 r.).

Długo myślałem, jaka analogia najlepiej pasuje do opisania rezultatów ostatnich wyborów prezydenckich. Ze sportowych odniesień narzuca się tylko jedno wydarzenie: mecz półfinałowy piłkarskich mistrzostw świata 2014 r., Brazylia – Niemcy w Belo Horizonte (1-7 przyp. red).

Canarinhos wyszli na boisko z niezachwianym przekonaniem, że puchar świata jest ich, zaś do osiągnięcia tego celu wystarczy tylko sam udział w zawodach. Nie mieli żadnego planu na grę. Za to Niemcy antycypowali położenie przeciwników (dyskomfort faworyta), podchodząc do spotkania z precyzyjnym nastawieniem taktycznym.

Brazylijczycy nie wiedzieli co się dzieje, najpierw byli uśpieni, a następnie zdruzgotani; niedowierzali temu co widzą. Ogromną rolę odegrała psychologia.

W takiej sytuacji jest dzisiaj prezydent Bronisław Komorowski. Przegrywając pierwszą turę wyborów stracił głowę. I popełnia błędy, dramatyczne w konsekwencjach. Puściły mu nerwy. Przyjmując propozycję programowe Pawła Kukiza, usiłuje „podlizać” się do jego wyborców; dodatkowo czyniąc to w sposób mało subtelny i nieprzekonujący. Zaczyna traktować to środowisko instrumentalnie. Ale ludzie wyczuwają taką nieszczerość. Wygląda to paskudnie.

Dlaczego Bronisław Komorowski przegrał, mimo że jeszcze dwa miesiące temu wygrywał w pierwszej turze? W badaniach demoskopijnych należy widzieć trzy elementy: empiryczny pomiar, tendencje, oraz część interpretacyjną.

Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi sondaże wiele powiedziały. Póki do wyborów prezydenckich było daleko, a kontrkandydaci nieśli z sobą wielką niewiadomą, nie prowadząc jeszcze konkretnych działań wyborczych, Komorowski zwyciężał bezapelacyjnie. Respondenci bardziej oceniali go na urzędzie, niż deklarowali faktyczne poparcie. Jednak w miarę upływu czasu, wraz z przybliżaniem momentu głosowania, wpisywali się w rozkład aktualnych preferencji partyjnych.Trendy były bardzo ewidentne: Komorowskiemu permanentnie spadało, najpierw było ponad 60, później ponad 50, następnie mniej niż połowa, żeby w końcu zbliżyć się do 40 proc. i ostatecznie minimalnie zejść poniżej tego poziomu społecznego poparcia.

Okazało się, że faktyczny wynik był jeszcze gorszy, bo badania nie dogoniły trendu.

Z tym wiążą się dwa inne zjawiska. Często w polityce przeceniany jest element edukacji politycznej społeczeństwa. W trakcie trwania kadencji Komorowskiemu skutecznie udało się „odkleić” od PO, ludzie zapomnieli skąd jest, postrzegali go jako pozapolitycznego arbitra, jednak kiedy kampania ruszyła, w percepcji społecznej powrócił szyld. To spowodowało, że notowania Komorowskiego coraz bardziej wpisywały się w preferencje partyjne.

Drugi czynnik to to, co osobiście nazywam pułapką braku negatywnego elektoratu. Komorowski nie dzieli Polaków, wywołuje słabe emocje, w związku z czym również jego wyborcy pozytywni są do niego słabo przywiązani, intensywność ich sympatii jest mała; coś na wzór miłości z przywiązania, która jednak nie jest romantyczna. Pozornie zakochani łatwo zmieniają uczucia.

Możliwe scenariusze na najbliższe dwa tygodnie.

Druga tura radykalnie zmienia percepcję wyborców. Obserwowałem to na poziomie samorządów. Kandydat który broni urzędu nie wygrywając w pierwszym podejściu i spadając poniżej pułapu 40 proc., robi się dramatycznie słaby; z kolei jego przeciwnik piekielnie mocny, bo wszedł do finału.

Gdy do tego dochodzi jeszcze fakt, że ten który miał być drugi jest pierwszy, sytuacja dla osoby ubiegającej się o reelekcję, staje się niezwykle trudna.

W wyborach niezmiernie ważna jest struktura kandydatów. W przypadku tegorocznej batalii prezydenckiej od początku pracowała ona na korzyść Andrzeja Dudy, zaś na niekorzyść prezydenta Komorowskiego. I to dalej będzie działać, co wyraża się dużą ilością pretendentów o konserwatywnych poglądach, nastawionych na zmianę.

Abstrahując od tego, gdyby Komorowski zachował zimną krew, miałby jeszcze cień szans, ale on stracił głowę, zaczyna popełniać błędy, wymuszane przez presję sytuacji oraz osobiste obawy, a także niecierpliwość, chęć przelicytowania konkurenta.

Komorowski jest przemotywowany. Czym bardziej będzie się starał, tym mniej mu będzie wychodziło. W drugą turę, co jest zresztą dla tego typu przypadków symptomatyczne, wszedł fatalnie.

Konfiguracja wyborczych rezultatów wyraźnie przemawia na rzecz Dudy. Istnieje kilka zasobów wyborczych do których może się odwołać.

Pierwszy to wyborcy, którzy nie brali udziału w pierwszej odsłonie. Próba ich mobilizacji będzie dodatkową przewagą, wypracowywaną w nowym elektoracie.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale