56 obserwujących
548 notek
812k odsłon
1115 odsłon

JOW-y wzmocnią PSL

Polecam moją najnowszą książkę. Wiele znajdziecie w niej na temat systemów wyborczych (w tym JOW-ów) oraz innych ważnych reform.
Polecam moją najnowszą książkę. Wiele znajdziecie w niej na temat systemów wyborczych (w tym JOW-ów) oraz innych ważnych reform.
Wykop Skomentuj29

W każdej kampanii wyborczej szuka się takiego tematu, który podzieli społeczeństwo wg korzystnych dla określonego kandydata proporcji. Sięga się po kwestie silnie nasycone emocjami, takie jak aborcja, in vitro, kara śmierci, czy sekularyzacja. Niespodziewanie w obecnych wyborach prezydenckich sprawą taką stały się jednomandatowe okręgi wyborcze, a więc zagadnienie nieideologiczne, tylko systemowe.

Dlaczego JOW-y uzyskały status skutecznego hasła politycznego, które przebojem zostało wprowadzone do debaty publicznej? Można wymienić trzy główne walory, tłumaczące marketingową rolę tego postulatu.

  1. Pozorna prostota. Ludziom wydaje się, że wiedzą o co chodzi i że tak będzie dobrze. Jasne postawienie sprawy: jeden mandat, jeden wybierany poseł i wszystko jest ok. Tymczasem w gruncie rzeczy JOW-ów nie rozumieją nie tylko statystyczni Polacy, ale również wytrawni komentatorzy, publicyści, politycy.
  2. Kontrowersyjność. Temat wywołuje natychmiastowe reakcje polityków, protestujących przeciwko temu postulatowi. Tworzy się domniemanie opozycji: establishment – reszta społeczeństwa. Partie dominujące PO – PiS próbują wmówić wyborcom, że JOW-y jeszcze bardziej spetryfikują ich supremację na scenie politycznej, ale jednocześnie są im przeciwne.
  3. Najistotniejsza jest jednak trzecia cecha: to hasło jest tym, co używając języka żeglarskiego można nazwać „holownikiem”, – znakomicie ciągnie przekaz kluczowy: CHCEMY ZMIANY! JOW-y w bieżącej kampanii prezydenckiej stały się substytutem zmiany. Tego celu nie zaspokoiło żadne inne zagadnienie, takie jak in vitro czy ustawa antyprzemocowa.

Zostawmy marketing polityczny na boku i postarajmy się spojrzeć na JOW-y merytorycznie. Co wprowadzenie tego modelu, dałoby Polsce? Jakie konsekwencje wiązałyby się z realizacją forsowanego postulatu. W debacie publicznej funkcjonuje pełno uproszczeń, stereotypów, fałszywych tez. Mało kto rozumie o co chodzi.

Na każdy system wyborczy można spojrzeć z dwóch stron.

  1. Arytmetycznej, czyli z perspektywy liczącego głosy, a ujmując rzecz bardzie fachowo: od strony parytetu przeliczania głosów na mandaty.
  2. Poznawczej, a więc od strony głosującego.

Kluczową różnicą, którą wprowadzają JOW-y nie jest wcale, wbrew pozorom, jednomandatowy algorytm wyborczy, wg. którego zwycięzca bierze wszystko, lecz percepcja wyborców. Zmienia się optyka postrzegania wyborczej rywalizacji.

Najważniejszym regulatorem jest przestrzeń wyborcza, rozmiary podstawowych jednostek wyborczych (okręgów). Wprost proporcjonalnie do zmniejszania okręgów wyborczych będzie wzrastać poziom rozpoznawalności kandydatów, zwiększy się identyfikowalność personalna.

Mówiąc bardziej obrazowo: kiedy system jest nieczytelny, niezrozumiały dla ludzi, wyborcy pójdą tropem tożsamości politycznej, a także parytetu określonego na liście wyborczej przez centralnych partyjnych liderów; postawę wyborców będą determinować dwa bezosobowe czynniki: szyld oraz kolejność (narzucona z góry).

Gdy system jest jasny, prosty, zaś kandydaci rozpoznawalni (a spłaszczenie okręgów wyborczych to gwarantuje) wzrasta rola personifikacji, rozpoznawalności osobowej w procesie wyborczym. W miejsce jakości partyjnych, większą rolę zaczynają odgrywać jakości indywidualne.

W prowadzonych dyskusjach funkcjonuje stereotyp, jakoby wprowadzenie JOW-ów jeszcze bardziej spetryfikowało istniejącą polaryzację polityczną PO-PiS, popychając nasz kraj ewidentnie w stronę układu dwupartyjnego. To teza prawdopodobna, jedna z możliwych, jednak jej wadą, jak to często bywa w podobnych sytuacjach, jest nadmierne uproszczenie.

Wszystko zależy od wariantu wg jakiego JOW-y zostałyby wprowadzone. Uwypuklić należy fakt, że powoływany często jako argument przemawiający przeciwko modelowi jednomandatowemu, przykład Senatu, nie jest dla JOW-ów reprezentatywny, gdyż został zbudowany na bazie dużych okręgów wyborczych, co w niewielkim stopniu zmieniło percepcję wyborczą.

Ale gdyby podstawową jednostką wyborczą stały się powiaty w obecnym kształcie (czyli zaimplementowano by regułę: jeden powiat – jeden mandat), mogłoby dojść do precedensu.

Wbrew temu co zasugerował w telewizyjnej debacie kandydatów na prezydenta, Janusz Korwin-Mikke, reprezentatywny dla Polski nie jest również system brytyjski. Należy uwzględnić specyficzną sytuację każdego kraju. JOW-y to model bardzo wrażliwy na determinanty wewnętrzne.

Polski paradoks polega na tym, że PO i PiS są partiami najpopularniejszymi, co nie oznacza, że najsilniejszymi. To „wydmuszki”. Ich znaczenie wynika bardziej z marketingu politycznego, efektów ostrej polaryzacji, niż atutów organizacyjno-logistycznych. Nie posiadają rozbudowanych struktur terenowych.

Wybory samorządowe pokazują jeden ciekawy, ale jednocześnie niewystarczająco doceniany przez obserwatorów, fenomen: rezultaty wyborcze obydwu ugrupowań są o wiele słabsze niż w wyborach ogólnopolskich. Zwłaszcza na szczeblu powiatów (gdzie nadal funkcjonuje system proporcjonalny, jednak ludzie głosują identycznie jak w jednomandatowym – na osobę), PO i PiS przegrywają z PSL-em, które posiada rozbudowaną sieć klientelistyczną.

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale