0 obserwujących
65 notek
66k odsłon
1790 odsłon

Święto Trzech Króli, czyli nie kłam Lewiatanie

Wykop Skomentuj9

PKPP (skrót nie oznacza wcale Polskich Kolei Państwowo-Prywatnych, chociaż mogłoby to być uzasadnione, ale Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych) Lewiatan zaapelowała do Prezydenta Komorowskiego o niepodpisywanie ustawy o Święcie Trzech Króli. Opisały to Wirtualne Mediaw artykule Lewiatan: prezydencie nie podpisuj ustawy o dniu wolnym w Święto Trzech Króli[1].
 
Lewiatan wylicza, że obciążenie firm z tytułu dodatkowego dnia świątecznego wzrośnie o ok. 900 mln zł („Przedsiębiorstwa ponoszą bowiem w dzień świąteczny koszty stałe (amortyzacja majątku trwałego, ochrona, ogrzewanie, itp.) bez możliwości ich zrekompensowania w pozostałe dni robocze. Dla przedsiębiorstw nie pracujących w ruchu ciągłym ich wielkość wynosi ok. 20% wartości przeciętnych kosztów dziennych tj. 760 mln zł. W przypadku przedsiębiorstw pracujących w ruchu ciągłym oraz innych, pracujących w święta (transport, komunikacja, rolnictwo i hodowla, praca zmianowa), a także w służbach mundurowych następuje z kolei zwyżka kosztów działalności w wyniku podwójnego opłacania pracy w święto. To koszty prawie 150 mln zł. Łączne więc obciążenie przedsiębiorstw wyniesie ok. 900 mln zł”).
 
Z tego, co wiem, to koszty stałe są ponoszone niezależnie od tego, czy przedsiębiorstwo coś produkuje lub nie. A zatem nie można mówić, że obciążenie z tytułu dodatkowego dnia świątecznego wyniesie 900 mln zł, bo 760 mln zł nie jest obciążeniem (kosztem) dodatkowym. Jedynie spadnie nieco rentowność firm z powodu większego zaangażowania kapitału, ale nie sądzę, by 1/253 spadek rentowności firm polskich był zauważalny w statystyce, bo wyniósł w pierwszej połowie 2010 roku 4,3%.
 
Nie mogę ocenić wyliczeń Lewiatana, ale gdyby były poprawne, to oznaczałoby, że firmy polskie ponoszą koszty stałe w wysokości 1 046 520 mln zł (760 mln x 112 dni wolnych i 760 mln zł x 5 – bo 760 mln to 20% wartości przeciętnych kosztów dziennych x 253 dni robocze = 85 120 + 961 400 mln zł = 1 046 520 mln zł). Na podstawie danych GUS[2] za pierwszą połowę 2010 roku wynika, że przedsiębiorstwa objęte badaniem (firmy prowadzące księgi rachunkowe, o liczbie pracujących powyżej 9 osób, zobowiązane do sporządzania sprawozdań na formularzu F-01/I-01) koszt własny sprzedanych produktów, towarów i materiałów wyniósł 1 024 436,9 mln zł. Czyżby Lewiatan sugerował, że koszty stałe to aż 50% całości kosztu własnego sprzedanych produktów, towarów i materiałów?
 
Kolejne oszustwo to uznanie amortyzacji za koszt finansowy. Jest to koszt podatkowy, gdyż jest to księgowy odpis zmniejszający dochód o ustaloną część kwoty wydanej na środek trwały w momencie zakupu. Amortyzacja jest składnikiem zwiększającym przepływy pieniężne firmy, a nie zmniejszającym. Poza tym naliczana jest w układzie miesięcznym, a nie dziennym, więc dodatkowy dzień wolny od pracy, gdy majątek nie pracuje (a więc nie zużywa się) jest zyskiem dla firmy, a nie kosztem!
 
Koszt własny to wartość sprzedanych towarów i materiałów oraz koszty ogółem (tak w skrócie). Wartość sprzedanych towarów i materiałów nie zmienia się z powodu święta. Można zatem pominąć tę wielkość – z danych GUS wynika, że wynosi ona 750 116,24 mln zł. Koszty ogólne to 1 298 757,57 zł. Czyżby zatem wszystkie koszty ogólne są kosztami stałymi? Paranoja albo kłamstwo Lewiatana.
 
Ponieważ w kosztach ogólnych jest mnóstwo kosztów, które nie ulegają zmianie z powodu święta, to trudno uznać wyliczenia Lewiatana za prawdziwe.
 
Niewątpliwie obniży się sprzedaż w gospodarce, ale w jakiej skali? Ludzie będą mniej jeść, mniej ogrzewać mieszkania, nie kupią nowego telewizora? Bzdura! Zrobią to albo przed świętem albo po nim. W przypadku niektórych zakupów może wystąpić nawet wzrost sprzedaży (żywność – bo zapasy, alkohol – bo święto, więc jest okazja…). Tymczasem Lewiatan uważa, że „kolejny dzień świąteczny obniży roczną sprzedaż dóbr i usług podmiotów prowadzących działalność gospodarczą o ponad 4,2 mld złotych. Przy tym wielkość ta dotyczy wyłącznie podmiotów, które zatrudniają więcej niż 50 pracowników”!
 
Zweryfikujmy te wyliczenia. Według GUS[2] przychody ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów wyniosły w pierwszej połowie 2010 roku 1 077 678,0 mln zł przy 125 dniach roboczych i 56 dniach wolnych (przy czym dotyczy to podmiotów od 10 zatrudnionych, a nie od 50 jak podaje Lewiatan). Dzieląc tę kwotę przez ilość dni roboczych otrzymujemy 8 621,424 mln zł! Jak zatem wprowadzenie jednego dnia wolnego powoduje zmniejszenie się rocznej sprzedaży o 4 200 mln? Czegoż to ludzie nie kupią z powodu święta i już nigdy więcej? Co takiego kupujemy tylko w dniu 6 stycznia? W tłusty czwartek kupujemy pączki, przed Wigilią karpia, ale 6 stycznia? Musi to być coś niesamowicie drogiego, skoro powoduje spadek sprzedaży o 50% w stosunku do dnia roboczego. Poza tym wolnorynkowcy z Lewiatana zapomnieli, że w gospodarce rynkowej zmniejszenie podaży (bo mniejsza produkcja o 0,4%) przy takim samym popycie powinno doprowadzić do wzrostu cen.
 
Niestety, te wyliczenia przypominają mi konferencje prasowe Urbana (dla młodszych – to był rzecznik prasowy rządu Jaruzelskiego) w 1981 roku, kiedy to Urban podawał kwoty, jakie tracimy przez strajki. Po przemnożeniu tych danych przez liczbę dni roboczy w roku wychodziło, że GUS zaniżał wyniki naszej gospodarki od 2 do 5 razy! Teraz wygląda to podobnie…
 
Kolejne kłamstwo Lewiatana to liczba dni wolnych: „Polska już obecnie zalicza się do krajów o największej liczbie dni świątecznych w roku. Co więcej, mamy więcej dni świątecznych niż przeciętnie w krajach unijnych, dla których średnia wynosi 9,6 dnia. Wprowadzenie dodatkowego dnia wolego od pracy wprowadzi Polskę na czoło państw najdłużej świętujących, oddalając jeszcze bardziej od średniej europejskiej.”
 
Obecnie mamy 12 dni wolnych od pracy (przy czym jedno święto przypada zawsze w niedzielę – Niedziela Wielkanocna). Odwołajmy się dla porównania do Gazety Wyborczej z 2005 roku
Wychodzi, że wcale tak źle nie wypadamy – mniej dni (9) ma tylko Holandia i Wielka Brytania. Portugalia i Szwecja mają po 16 dni wolnych! Ciekawe, jak Państwo Przedsiębiorcy Prywatni wyliczyli tę średnią? Może GW się myli? Może zaszły zmiany? Proszę czytających o wpisywanie dni wolnych w tych krajach, w których mieszkają – policzymy…

No i last, but not least, 6 stycznia to Boże Narodzenie dla wyznawców prawosławia, których w Polsce nie brakuje. Dlaczego nie możemy okazać respektu dla ich wyznania?

 
[2] Wyniki finansowe podmiotów gospodarczych I - VI 2010, źródło: www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pgwf_wyn_fin_podm_gosp_I-VI_2010.zip
Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale