Tadeusz Rozłucki Tadeusz Rozłucki
172
BLOG

Marsz Patriotów – kilka uwag

Tadeusz Rozłucki Tadeusz Rozłucki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

W czwartek 3 Maja uczestniczyłem w Marszu Patriotów, Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, który miał miejsce w Warszawie. Zaczął się on przy krzyżu w Parku Traugutta. Mam nadzieję, że organizatorzy Marszu nie obrażą się kilkoma uwagami dotyczącego tego wydarzenia.

Marsz rozpoczął się programem artystycznym. Złożyły się na niego piosenki oraz pieśni patriotyczne o naszej historii tej dawnej i obecnej. Mogę tylko wyrazić swój niewielki żal, że w zdecydowanej większości dotykał on wydarzeń tragicznych i przegranych w dziejach naszej Ojczyzny. Zabrakło nuty optymizmu, tak potrzebnej by uwierzyć, że walka o poprawę duchowego oblicza naszego kraju ma sens.

W moim odczuciu zdecydowanie gorzej było jednak od strony przekazu duchowego. Nie żebym lekceważył rozważania kardynała Stefana Wyszyńskiego, ale nie wiem, czy ich rozbudowana lektura na ulicy była najlepszym pomysłem. W Marszu sporą część stanowili ludzie starsi, a tego dnia było upalnie. Osobiście, choć do ludzi podeszłych wiekiem nie należę, byłem tą częstą i długą lekturą po prostu dodatkowo zmęczony.

Pochód rozpoczęła Droga Krzyżowa. I tu znowu można powiedzieć, że nikt nie obiecał, że będzie łatwo. Przystawanie przy każdym kościele, a jest ich na Nowym czy Starym Mieście sporo oraz czytanie sążnistych rozważań Kardynała Tysiąclecia po prostu mnie rozbijało. Nie mówiąc już o oprawie muzycznej, która polegała na tym, że któryś z księży śpiewał w ten sposób, że nie sposób się było skupić na modlitwie. Dźwięk z głośników po prostu „piłował czaszkę” zarówno uczestników, jak i przypadkowych przechodniów, działając bardziej odstraszająco niż przyciągająco.

Daleki jestem od wysnuwania teorii spiskowych, ale całość sprawiała wrażenie „zamadlania” ludzi na amen. Jednocześnie odmawiano Drogę Krzyżową i Różaniec co tworzyło kompletny modlitewny chaos. Tego rodzaju program powodował, że zamiast manifestować radość z uczestnictwa w modlitwie za Ojczyznę, przez ulicę Warszawy szli ludzie zmęczeni upałem i dodatkowo umęczeni rozbudowanym ponad miarę programem Marszu. Dźwięki z głośników wystarczająco odstraszały od przyłączenia się do tej patriotycznej manifestacji świadków procesji.

Można było przejść przez Warszawę po prostu odmawiając różaniec, w końcu na tym polega Krucjata Różańcowa. Jeżeli chciało się już urozmaicić Marsz śpiewaniem pieśni, trzeba to było zrobić bardziej profesjonalnie z wyczuciem i umiarem. Ładnym śpiewem przecież też można przyciągnąć innych. Mam nadzieję, że za rok będzie nas więcej i organizatorzy wykażą większą troską o uczestników Marszu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości