Amerykańscy naukowcy twierdzą, że udało im się rozwiązać problem nad którym zawzięcie debatowano przez ostatnie dziesięciolecia. Chodzi o datę śmierci Jezusa. Głos w tej sprawie zabrali... geolodzy, którzy na podstawie sejsmicznej aktywności terenów w rejonie Morza Martwego ustalili, że w czasach Jezusa w Izraelu rzeczywiście miało miejsce silne trzęsienie ziemi. Co więcej ich zdaniem opisana w Ewangelii śmierć Jezusa na krzyżu miała miejsce 3 kwietnia w 33 roku naszej ery.
Jak poinformował portal Discovery News, twierdzenie amerykańskich geologów zostało przedstawione ostatnio w czasopiśmie International Geology Review. Naukowcy skupili się na badaniu geologicznej aktywności w leżącym nieopodal Jerozolimy rejonie Morza Martwego. Jak doniósł portal, badacze wykorzystali do swych ustaleń fragmenty z Nowego Testamentu, próbki geologiczne oraz obliczenia astronomiczne.
Do swych ustaleń geolodzy doszli po analizie warstw osadów skalnych. W ten sposób odtworzono chronologię trzęsień ziemi w rejonie Morza Martwego. Jak się okazało rejon w pobliżu Jerozolimy zanotował aktywność w 31 roku przed Chrystusem oraz, co dla nas najważniejsze, między 26 a 36 rokiem naszej ery. Na podstawie zgromadzonych danych z różnych dziedzin nauki ustalono, że najbardziej prawdopodobną datą śmierci Jezusa był piątek 3 kwietnia 33 roku.
Amerykańscy naukowcy zdają sobie sprawę, że fragmenty ewangelii dotyczące trzęsienia ziemi, mogą być rodzajem przenośni ukazującej wagę wydarzenia jakim była śmierć Jezusa na krzyżu. Wskazują także, że ciemności, które zapanowały w czasie ukrzyżowania mogły być efektem burzy piaskowej. Niemniej jednak warto zauważyć, że ustalona przez geologów data śmierci Jezusa, była już wcześniej wskazywana przez teologów i historyków.


Komentarze
Pokaż komentarze