To, co robi Benedykt XVI odkąd był jeszcze prefektem Kongregacji Nauki Wiary, to wielkie oczyszczanie i doprecyzowanie na pewno komuś przeszkadza. Stąd ten atak mający na celu destabilizację Kościoła – tak kard. Tarcisio Bertone wyjaśnia aktualny kryzys w Watykanie.
Choć, jak zaznacza, nikt nie chce ukrywać słabości czy błędów Kościoła, sytuacja w Watykanie nie jest tak zła, jakby to wynikało z domysłów dziennikarzy. Wręcz przeciwnie, Sekretariat Stanu odznacza się zgodnością i kolegialnością, którą trudno znaleźć gdzie indziej – podkreśla kard. Bertone. Zastrzegł zarazem, że czym innym jest jednak różnica poglądów, która zawsze istniała w Kościele, nie kwestionując przy tym prymatu Piotra.
W obszernym wywiadzie dla tygodnika Famiglia Cristiana sekretarz stanu zauważa, że ktoś chce dzisiaj podzielić Papieża i jego współpracowników. Jest tak dlatego, że pod rządami Benedykta XVI Kościół pokazał, iż posiada zdolność autoregeneracji, której nie mają inni ludzie czy instytucje – informuje Radio Watykańskie. Okazuje się on odporny na nawałnice i nadal pozostaje punktem odniesienia dla wielu ludzi i instytucji na całym świecie.
Kard. Bertone ujawnił również, że Benedykt XVI bardzo boleśnie przeżywa zdradę swego kamerdynera, którego kochał jak syna. Sam wielokrotnie dopytywał się o prawdziwe motywacje Paolo Gabriele – powiedział sekretarz stanu, zaznaczając, że śledztwo w kwestii przecieków nadal trwa i że Papież chce definitywnego wyjaśnienia tej sprawy, czemu służy między innymi powołana przez niego komisja kardynałów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)