Oddalę się od filozofii klasyków, od religii, proroków i bogów. Oddalę się do systemów praw, reżimów i metod sprawowania władzy. Oddalę się od modlitw i marzeń, od absurdów i paradoksów. Oddalę się w sensie najściślejszym, tylko po to by uzyskać stan wolności idealnej. Tylko w ten sposób mógłbym działać lub nie w pełni nieskrępowany sposób. Idealna wolność możliwa jest wyłącznie w pustce, w próżni, w nicości, w realnym mentalnym stanie zawieszenia, w realnym śnie.
Każda inna forma, postać wolności jest wolnością niekompletną, choć może przybierać maskę wolności. Każda ze znanych nam wolności wynika z pierwotnego ograniczenia, z ujarzmienia, z dominacji jednych wartości nad drugimi. Tak, według manie wszystkie znane nam wolności wyrosły z praw, a prawo nałożone na człowieka ogranicza go, jednocześnie nadające mu określone uprawnienia. Nie jest to już jednak wolność kompletna, pełnowartościowa. Nawet jeżeli człowiek z własnej woli poddaje się określonemu systemowi praw, zasad, przykazań, nawet jeśli czyni to w pełni świadomości po precyzyjnej analizie, to zawsze wyzbywa się części swej wolności. Nieważne w jakim państwie żyjesz, nieważne w jakiego Boga wierzysz i czy wierzysz, twoja suwerenność jest niepełna od dnia narodzin. Ogranicza cię ciało, umysł, zmysły, dusza, brak duszy, wiek, praca, brak pracy, rodzina, brak rodziny, nałogi, brak nałogów, pieniądze, brak pieniędzy, układy, brak układów itd. Twoją i moją wolność ograniczają te wszystkie czynniki które są dla nas istotne, cele do których dążymy, wartości o które walczymy, za które niektórzy zapłacili życiem.
Czy to ostatecznie tragiczne wiadomości, czy ja sądzę, iż to oznacza ostateczne zniewolenie człowieka? Oczywiście, że nie. Oczywiście, że nie jesteśmy absolutnie zniewoleni. Istniejemy w płynnym przedziale między wolą a niewolą. Istniejemy w tym wielopłaszczyznowym, elastycznym, szaro-przeźroczystym przedziale czasu i przestrzeni i walczymy o swój skrawek wolności. Swój kawałek mentalnej wolności, która objawia się nielicznym i rzadko, bardzo, niektórym nigdy. Najbardziej ponure jest jednak to, że świadomość zaistnienia w nas tego skrawka dociera od nas, do mnie, dopiero post factum. Dopiero będąc prawdziwie zniewolonym ale świadomym doceniamy skrawki, okruch, pierwiastki wolności wszystkich i każdej z osobna. Dopiero wówczas można dostrzec, iż wolność kompletna jest możliwa, ale wolność kompletna to najbardziej perwersyjna forma zniewolenia, to stan narkotycznego orgazmu, chwilowego triumfu nad kajdanami, chwilowego lotu, lotu wprost do klatki, do trumny, do człowieczego niebytu. Skrajności, ekstrema stykają się ze sobą. Gra w ekstrema jest skrajnie niebezpieczna i zwykle kończy się wolnością absolutną ergo absolutnym zniewoleniem.
Świadomość możliwość, ograniczeń, umiaru, bezmiaru, skończoności i nieskończoności, swoich ułomności, pozawala na zachowanie w sobie tego skrawna wolności. Wiem nie będę absolutnie wolny, wiem i się na to godzę. Wiem, jestem istniejącym podmiotem wielokroć ograniczanym i ograniczonym. Wiem, iż mogę z tą wiedzą żyć. Wiem, iż mogę być nawet częściowo szczęśliwy, zaspokojony, nasycony. Wiem, mieszkam za murami. Wiem, iż wszystkie system ograniczają, jedne bardziej inne mniej, jedne bardziej mnie szanują inne mniej. W tej szaro- przeźroczystej kuli skubie nici uprawnień osobistych, publicznych, emocjonalnych. Wewnątrz kuli, za murami, za kratami, buduję swą strefę cząstkowej wolność. Córka, żona, rodzicie, brat, miłość, uczciwość, przyzwoitość, uniwersytet, sąd, prawo, pisanie, studenci, polityka. W każdym z tych odnajduję cząstki wolności, człowieczeństwa i sensu. Wolność jest sensem, sens jest w wolności. Wolność jest bardzo cenna, nie bezcenna. Wiem, istnieje we mnie zbiór wartość, których by się nie wyzbył, których bym nie naraził, by pozostać wolnym. Inaczej, potrafiłbym wolności się wyprzeć, ponieważ są wartości cenniejsze.
Mieszkam w Polsce, w kraju quasidemokratycznym i w miarę spokojnym. Wszystkie nawet najbardziej demokratyczne państwa są quasidemokratyczne. Od dawna w moim kraju niebyło tu tylu drobinek wolności i suwerenności. Uczę prawa, płacę podatki, mam poglądy - liberalne w sensie ścisłym, jestem adwokatem, podmiotem prawa publicznego. Dyskusja o moich prawach i obowiązkach trwa, i trwać będzie. Mam swoje miejsca, kilku przyjaciół. Kocham. Także mój skrawek.
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Rozmaitości