0 obserwujących
34 notki
9004 odsłony
67 odsłon

Czy dziennikarz ma godność?

Wykop Skomentuj

Sąd chyba uważa, że dziennikarz nie ma, a może nie powinien mieć godności. Tak można byłoby sądzić po wydanym 19 lipca 2007 roku, na rozprawie przed sądem rejonowym w Warszawie, postanowieniu  – sygn. akt III K 459/06.

Chodziło o artykuł, w którym opisane zostały niezupełnie przejrzyście prowadzone procedury w pewnym urzędzie administracji rządowej. Jeden z urzędników poczuł się dotknięty, więc wystosował przeciw autorowi akt oskarżenia. Ale jako osoba prywatna, zatem z art. 212 k.k. o zniesławienie poprzez publikowanie treści niezgodnych z prawdą.

Ponieważ dziennikarz ocenił, że podstawy oskarżenia są kłamliwe oraz zniekształcone, przez co oskarżyciel nadał niektórym fragmentom tekstu inną wymowę, niż nadał im autor, wobec czego dziennikarz wniósł - na podstawie art. 497 k.p.k. – wzajemny akt oskarżenia.

Po dwóch posiedzeniach pojednawczych (?) i prawie trzech latach doszło do rozprawy głównej. Tu, nim cokolwiek ruszyło, sędzia wydał postanowienie – na podstawie art. 17 k.p.k. – o umorzeniu postępowania z wzajemnego aktu oskarżenia, a sprawę obrażonego urzędnika   na podstawie art. 34 k.p.k. – wyłączył do odrębnego postępowania. Uzasadnieniem postanowienia były powołane orzecznictwa Sądu Najwyższego, a głównie sentencji wyroków w brzmieniu:

Nie stanowią przestępstwa zniesławienia różnego rodzaju wypowiedzi dokonywane w ramach przysługujących jednostce uprawnień, między innymi oświadczenia składane w uzasadnieniu lub w obronie praw (np. skargi sądowe, odpowiedzi na zarzuty procesowe, zażalenia, doniesienia pokrzywdzonych o przestępstwie).”

Wynikać z tego zdaje się takie oto przekonanie sądu, iż dziennikarz, pisząc o urzędniczych manewrach, wystawia się na ewentualny strzał. Jeśli jednak urzędnik w swoim prywatnym akcie oskarżenia nawypisuje bredni, kłamstw i manipulacji treścią artykułu, by wywołać przekonanie, że dziennikarz zmieszał z błotem kryształowego urzędnika, to ów dziennikarz nie ma prawa pociągnąć za kłamstwa owego urzędnika do takiej samej odpowiedzialności.

Już sama logika i zwykłe poczucie sprawiedliwości zdawały się tu doznawać poważnego zachwiania. Tym bardziej postanowienie to zdawało się godzić w konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. Dwie prywatne osoby zarzucają sobie wzajemnie kłamstwa pisane na ich temat, ale jednej z nich odmawia się prawa do ochrony swoich dóbr osobistych.

Wskazany przepis art. 17 k.p.k. jest przepisem ogólnym i sam w sobie nie stanowi podstawy umorzenia postępowania bez konkretyzacji przesłanek takiego umorzenia. Jedynie w art. 498 § 1 k.p.k. znajduje się ograniczenie takiej możliwości. Stanowi on, iż wniesienie wzajemnego aktu oskarżenia jest niedopuszczalne, jeżeli prokurator wcześniej wszczął postępowanie albo przyłączył się do postępowania. Nie dotyczyło to jednak tej sprawy, a innych ograniczeń w przepisach k.p.k. nie ma.

Wnioskować z tego należało, że konkretyzacja niedopuszczalności znajduje się w powołanych w uzasadnieniu postanowienia wyrokach Sądu Najwyższego – SN IV KKN 331/00 oraz SN V KKN 435/00.

W prawie karnym stosowanie analogii jest generalnie niedopuszczalne. Warto też pamiętać, iż orzecznictwo, w tym i SN wiąże sądy tylko w sprawie, której dotyczy. Może być wprawdzie powoływane w celu wyjaśnienia przesłanek, jakimi kierują się sądy rozstrzygając w innej sprawie, jednakże charakter tych spraw w swoich zasadniczych elementach musi być, jeśli nie identyczny, to w każdym razie niewątpliwie adekwatny do charakteru sprawy rozpoznawanej. W tym wypadku Sąd Rejonowy w Warszawie uznał, że powołane orzeczenia SN są właściwe do bezpośredniego zastosowania.

Tymczasem obydwa wyroki dotyczą:

- pism procesowych oskarżonego w trakcie postępowania i kierowanych w nich inwektyw pod adresem funkcjonariuszy publicznych, związanych z prowadzeniem postępowania przeciw oskarżonemu;

- wzajemne oskarżenia przeciwko oskarżonemu wnosili funkcjonariusze publiczni, prowadzący lub związani z prowadzeniem sprawy przeciw oskarżonemu.

Niedopuszczalność oskarżenia wzajemnego może być uzasadniona wówczas, gdy oskarżyciel ma prawo czuć się zagrożony ze strony potencjalnego oskarżonego. W szczególności z powodu nierówności stron, ich statusu i potencjalnych możliwości zastosowania restrykcji w związku z wykonywaniem przez oskarżyciela swoich praw.

W niniejszej sprawie nie zachodzą w żadnym stopniu tego rodzaju współzależności, jak również nie może być mowy nawet o potencjalnym zagrożeniu wobec oskarżyciela ze strony oskarżonego. Materiał prasowy, będący przedmiotem postępowania, opisuje zdarzenia ściśle związane z wykonywaniem obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych. Z jakiegoś powodu przeciw autorowi artykułu „Paragrafy i kaptury” wystąpił tylko jeden funkcjonariusz publiczny, ale uczynił to jako osoba prywatna.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale