0 obserwujących
34 notki
8785 odsłon
213 odsłon

Benedykt Polak

Wykop Skomentuj2

    Dzięki wielkiej erudycji, pasji badawczej i ogromnej wiedzy ks. prof. dr. hab. Franciszka Rosińskiego, wykładowcy na Uniwersytecie Wrocławskim –teologa, etnografa, antropologa i historyka w jednej osobie – uczestnicy grudniowego spotkania Duszpasterstwa Ludzi Pracy’90 w Legnicy, mogli przeżyć niezwykły wieczór. Po Mszy św. w intencji synodu diecezji legnickiej i ofiar stanu wojennego ks. profesor wygłosił odczyt pt. „Benedykt Polak – uczestnik legacji papieskiej do władcy Mongołów”. Tu można zauważyć, że dziś jeszcze tego rodzaju podróż jest bardzo trudna. Trzy lata temu śladem Benedykta Polaka wyruszyło kilka samochodów terenowych ze Szczecina i z Wrocławia. Nie wszystkie wytrzymały trudy azjatyckich bezdroży... Osiem wieków temu podróż taka była czymś całkowicie niezwykłym, bardzo niebezpiecznym i mogli ją podjąć tylko ludzie dużej odwagi, wiedzy, kompetencji i wszelkich innych talentów niezbędnych do przeżycia w najtrudniejszych warunkach i sytuacjach. Krążyły wieści, że Mongołowie podobni są do szatanów, mają głowy jak psy, że pożerają ciała swych wrogów i zbezczeszczone przez siebie dziewice.

 

 

Armia doskonała

    Pojawienie się Mongołów w średniowiecznej Europie wywoływało powszechną panikę, strach i uczucia paraliżu uniemożliwiającego skuteczną obronę. Byli oni twórcami doktryny błyskawicznej wojny, która w szybkości manewrów niczym nie ustępowała dwom ostatnim wojnom światowym w Europie. W ciągu doby armia ta potrafiła przemieścić się 200 do 300 km. Podobnie szybko działała poczta, a jeszcze szybciej doskonały wywiad, który umożliwiał zajmowanie upatrzonego terytorium przy minimalnych stratach własnych. Na terenie południowej i wschodniej Europy Mongołowie pojawiali się nagle z dnia na dzień, paląc wszystko, niszcząc, mordując i zabierając tysiące niewolników. Nikt na ogół nie znał ich planów i kierunków podbojów. Wiadomo było tylko, że miasta, które były ufortyfikowane, a nawet zamki i warowne kościoły, które zdążyły w porę zamknąć swoje podwoje, na ogół były pozostawiane w spokoju, gdyż przestawał tu działać podstawowy atut, jakim było zaskoczenie. Mongołowie byli najmniej wymagającymi wojownikami, jakich zna historia wojen. Zaopatrzenie w żywność i odzież każdy z nich musiał sobie zdobyć sam, przygotować i zawsze to, co mu potrzebne mieć pod ręką. Dlatego odzież skórzaną nosił on „dożywotnio” nigdy się z nią nie rozstając. O żadnej higienie nawet nie warto wspominać. Konie karmiono zdobycznym furażem, lub same musiały one wygrzebać sobie trawę nawet z pod śniegu. W Polsce nazywano ich Tatarami. Zmieniano ją na Tartari (piekielnicy), wywodząc od mitycznego Tartaru – najmroczniejszej części Hadesu.

 

 

Przeciw Mongołom

    Europa w starciu z Mongołami była praktycznie bezbronna. W 1240 r. Batu Chan zdobył Kijów i prawie całą Ruś. Rok później wojska mongolskie uderzyły na Polskę, Czechy, Węgry i Bałkany. Po klęsce Polaków pod Legnicą (9.04.1241) zagony tatarskie w szybkim pochodzie dotarły pod Wiedeń i nad Adriatyk. Skłóceni europejscy władcy nawet nie zamierzali się przeciwstawić mongolskim zagonom. Nieprzerwanie trwa walka o dominację w Europie pomiędzy cesarzem Fryderykiem II a papieżem Grzegorzem IX. Nic i nikt nie jest w stanie jej przerwać. Od południa napierają Saraceni, którzy już na dobre zagospodarowali się w Hiszpanii. Trwają wyprawy krzyżowe i całe chrześcijaństwo na nich właśnie skupiło swoją uwagę. Kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie uchronić Europy przed Mongołami, nagle tak samo, jak przyszli, tak i odeszli. Gdy wojska Batu w 1242 r. przygotowywały się do szturmu na Tegeste (Triest) nagle wycofały się one do stepów nadwołżańskich. Kurier z Karakorum przyniósł bowiem wiadomość o śmierci wielkiego chana Ögödeja. Batu wolał więc wrócić do swojej rezydencji Saraj nad Wołgą, by mieć większy wpływ na wybór nowego chana. Na Zachodzie o tym jednak nie wiedziano i lada dzień spodziewano się kolejnego pustoszącego najazdu.

 

 

Przygotowanie

    W Europie coraz bardziej zdawano sobie sprawę, że jedną z przyczyn kolejnych porażek w starciu z Mongołami był brak szczegółowej wiedzy o ich kulturze, obyczajach, wierzeniach, o doktrynie wojennej i taktyce prowadzonych podbojów. Na kilka lat przed ich najazdem na Polskę na wschód wyruszyli węgierscy dominikanie w poszukiwaniu „Wielkich Węgier” („Magna Ungaria”). Dotarli oni zaledwie do kilku świeżo podbitych krajów. Otrzymali list od Batu Chana skierowany do króla węgierskiego – Beli IV. Pismo było pełne gróźb i propozycji poddania się Mongołom bez walki. Europejczycy dowiedzieli się wtedy o stosowanym przez nich systemie dziesiętnym, strukturze wojskowej, przymusowym wcielaniu mężczyzn z podbitych krajów do swojego wojska oraz o niezwykłej szybkości poruszania się ich wojsk. Nowy papież Innocenty IV rozpoczął przygotowania do krucjaty przeciwko Mongołom. W celu dobrego jej przygotowania polecił on nawiązać z nimi bliższe kontakty, których realizację powierzył franciszkanom i dominikanom. Jednym z politycznych przedsięwzięć papieża była próba pozyskania władcy Mongołów dla chrześcijan i skierowania ich razem z nimi przeciwko islamowi. Papież wysłał w tej sprawie kilka legacji, które różnymi drogami miały dotrzeć do wielkiego chana. Jedną z nich organizował legat papieski Jan Piano Carpini, który z Lyonu drogą północną zamierzał dotrzeć do stolicy Mongołów. Po drodze Carpini zatrzymał się we Wrocławiu, gdzie pozyskał franciszkanina znającego języki obce, Polaka rodem – brata Benedykta.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale