A więc, mowicie, zbrodnia i zamach...
No cóż, nie wykluczam tego. Ale zobaczmy, czy nasz nieudolny aparat specsłużb, który właśnie w marcu się popisał przegapieniem dwóch zamachów w Moskwie, a w czerwcu - stratą dziesięciu agentów, którzy nie umieli sobie skonfigurować sieci bezprzewodowej, byłby zdolny do czegoś takiego.
Czynniki nieprzewidywalne:
1) L.Kaczyński miał jechać pociągiem, dopiero później zdecydował o locie (tak mówi J.Kaczyński w wywiadzie).
J.K. nie podaje dat, ale z tego, jak o tym mówi, zakładam, że zmiana decyzji (pod wpływem wizyty na Litwę) odbyła się maksymalnie miesiąc przed katastrofą. Przyznaję, że nie sprawdzam teraz tej daty rzetelnie, ale sądzę, że można znaleźć tezę na jej poparcie, szczególnie że na początku roku jeszcze mowiono o wspólnej wizycie Tuska i LK.
2) Wybór Jak czy Tu nie był pewnym do ostatniej chwili
Również informacja od Pana J.Kaczyńskiego. Moim zdaniem, to jest dosyć poważna różnica przy planowaniu zamachu.
3) Samolot z L.Kaczyńskim miał wylecieć pół godziny wcześniej.
To jest, moim zdaniem, dosyć istotna zmiana. Wcześniejszy lot odbyłby się w warunkach, bardziej zbliżonych do tych, w których lądował Jak z dziennikarzami. Możliwe nawet (uwzględniając różnice w prędkości samolotów), że Jak i Tu lądowałyby niemalże tuż po sobie. Czasu na stworzenie "sztucznej mgły" (której produkcję na tak dużym obszarze uważam za niemożliwe) nie byłoby.
4) Obecność polskiego Jaka przy rozmowach Tu z wieżą, a również rozmowy pomiędzy Jakiem a Tu.
Nie biorę na poważnie tezy, że nasi przekupili (albo nawet planowali przekupić) cały polski aparat władzy, wliczając w to prokuratorów wojskowych, specpułk i BOR. W tak dużym gronie osób znalazłoby się co najmniej kilkoro patriotów, więc to jest po prostu niemożliwe fizycznie. Co, piloci JAKa byli przekupieni, a piloci Tu nie?
Więc te rozmowy, których treść z przyczyn zrozumiałych nie mogła być kontrolowana, mogły łatwo popsuć jakikolwiek plan zamachu, związany z majstrowaniem informacji z wieży. Przypominam, Jak i Tu miały lecieć niemalże po sobie (a i tak nie dużo czasu ich dzieliło) i docelowo - przy braku spóźnienia - warunki nie zmieniłyby się aż tak bardzo, a więc zrozumieć, że wieża podaje złą informację byłoby łatwo.
Zresztą, pilot Jaka mówi, że wieża podała Tu prawidłowe dane (jak on definiuje ich prawidłowość, nie wiem - ale możliwe, że takie, które sam mógł sprawdzić, albo takie, które sam otrzymał).
Cel zamachu:
Hmm... jeśli zamach miałby mieć cel, to raczej nie byłbym im prezydent Kaczyński, który, według sondaży, miał zejść z areny politycznej maksymalnie sześć miesięcy po zamachu. Na dodatek, nie robił (i nie widzę, by mógł zrobić w najbliższej przyszłości) nic takiego, co usprawiedliwiałoby tak skomplikowaną i kosztowną operację. Kto następny? Gągor? Ktoś inny z polskiego dowództwa? Ale co daje Rosjanom wyeliminowanie "starej", możliwie, że bardziej sympatyzującej z nami (wojskowi PRL a ZSRR lepiej znajdowali wspólny język, niż politycy) kadry i zastąpienia jej młodszymi oficerami, które są bardziej zorientowani na Stany?
Klarownego celu takiego ataku nie widzę. Celów "emocjonalnych" nie biorę pod uwagę, gdyż po pierwsze, nie takimi kategoriami kierują się służby, po drugie, skale emocje pomiędzy Polską a Rosją nie są jeszcze (na szczęście!) na takim stopniu.
Ryzyko:
Mimo że niektórym łatwo idzie uwierzyć, że można przekupić cały polski aparat państwowy, ja osobiście w to nie wierzę. Ta teza, powtarzam, urąga pamięci zmarłych lotników, gdyż oni również musieli być przekupieni (skład zalogi nie był przecież znany).
O możliwości przekupienia Tuska nie będę nawet rozprawiał. to nic by nie dało - wystarczy jednego whistleblower'a na niskim poziomie, by zrobić z całej operacji fiasko.
Ryzyko, ponoszone przez Rosję, byłoby gigantyczne. Wykrycie takiej afery z dowodami - to wojna, a jak minimum, wykluczenie ze społeczności międzynarodowej oraz sankcje gospodarcze. Ryzykować tym tylko dlatego, żeby wyeliminować lokalnego wroga?... nierozsądnie.
Podsumowując: moja wiara w zamach waha się w okolicach 5%. Nie wykluczam, że są czynniki, o których nie wiem, ale cała dostępna mi informacja mówi o kosztowności, trudności i nieopłacalności takiego przedsięwzięcia.



Komentarze
Pokaż komentarze (44)