RCL RCL
586
BLOG

Oni żyją

RCL RCL Polityka Obserwuj notkę 5

Niektórzy ludzie mają problem z istnieniem innych.

Tego zazwyczaj tak się nie formuluje, ten fakt - albo z chęci ukrycia, albo poprzez niezdawanie sobie z tego sprawy - ubiera się w takie słowa jak "patriotyzm", "nacjonalizm" oraz setki innych. Ten fakt znajduje odbicie w przepisach i prawie, które musi przecież uwzględniać duży odsetek takich ludzi, w gospodarce ("Dobre, bo polskie"), oraz, jak echo, odbija się w wielu innych dziedzinach.

Bardzo łatwo jest odróżnić takiego "patriotę". W odróżnienie od zamilowania do kraju, w jego emocjach przeważa gniew na ludzi. Jak można uważać się za patriotę tylko dlatego, że brzydzi Cię oglądanie murzyńskiej (bądź arabskiej) gęby? Czy z tego w jakikolwiek sposób wynika, że lubisz swój kraj?

A jeśli się okaże, że ów Murzyń bądź Arab jest legalnie obywatelem Twojego kraju, bądź nawet tu się urodził, czy przez ten fakt zaczynasz go lubić - przecież jesteś patriotą, musisz lubić współobywateli?

To owszem skrajny przypadek. Są i łagodniejsze: ktoś może tolerować Arabów-współobywateli, ale być wrogo nastawionym do, na przykład, Ukraińców. Tu już nie chodzi o etniczność (Kaczyńscy mają krewnych na Ukrainie, skąd wywodzi się część ich rodziny - czy ktoś kiedyś mówił, że oni wyglądają niepolsko?), tylko o poczucie zagrożenia przez odmienność interesów.

Jednak i tu można zauważyć pewne cechy, którzy nie świadczą dobrze o takich ludziach. To przede wszystkim strach. Strach, że obcy są liczniejsi, albo lepiej zorganizowani, albo mają więcej możliwości.

Bardzo mnie to ciekawi, skąd to się wzięło?

Dlaczego w wiekach poprzedzających, ludzie się nie bali kolonizować tereny, zamieszkałe przez inne - zazwyczaj liczniejsze - narody. I nie chodzi mi o Brytyjczyków z ich papuasami, lecz o tychże Polaków, którzy osiedlali się na Kresach. Nie mówię, że to było dobre, ale przez to napięcia etniczne były w jakiś sposób rozładowywane - podobnie jak w ZSRR, gdzie państwowa machina mieszała ludzi: po studiach dostawałeś skierowanie na kilka lat w odległe rejony (z nadzieją, że tam zostaniesz), podobnie i poborowi nigdy nie służyli w miastach i obwodach, skąd pochodzą (to zresztą miało na myśli wyrwać ich z poczucia, że dom i mama są blisko) - niech podrywają miejscowe dziewczyny podczas przepustek do miasta.

Teraz każdy siedzi w swojej klatce, nie ufa nikomu poza nią i wszędzie nastroje się polarizują.

Mam złą wiadomość dla tych wszystkich, co nie chcą wiedzieć, widzieć albo nawet słyszeć o istnieniu tych wszystkich innych, a tym bardziej nie chcą mieć ich za sąsiadów.

Oni żyją.

I są, z reguły, liczniesze. Europejskie narody zaś trochę zmiejszyły tempo rozmażania się, więc kontakt z nimi jest nieunikniony. Nawet w internecie, który staje się coraz bardziej dostępny w biedniejszych rejonach.

Możecie dalej robić sobie cieplarniane warunki. Umacniać granice, wprowadzać bardziej restrykcyjne prawo. W końcu można i ocenzurować internet, bo a nuż się okazę, że branża IT zacznie zlecać wszystko do Indii.

Tym samym wyostrzacie kontrast, który będzie podczas kontaktu. Kiedy się okaże, że pijący piwo po 7 godzinach pracy, pracujący według wymuszonych na pracodawcach układów zbiorowych ludzie, nie będą w stanie zapewnić wam wydajności, potrzebnej, by skutecznie konkurować z nowymi państwami. Kiedy się okaże, że leniwi, nierozgarnięci grubasy nie są już atrakcyjnym wyborem dla waszych kobiet.  Kiedy cła na towary przestaną być efektywne, bo w kraju nie będzie technologii do produkcji tychże towarów (spróbuj oclić układy scalone z Chin i zobacz, kto na tym zyska).

A na razie można dalej chcieć, by ci wszyscy na zewnątrz przestali nagle istnieć, i cicho płakać do poduszki nocami.

RCL
O mnie RCL

Staram się być obiektywnym. Chyba mi się udaje, skoro w Rosji mi się zarzuca prozachodniość, a w Polsce prorosyjskość. Narodowość jest dla mnie mało istotna i uważam, że amerykańskie ujęcie narodowości jako obywatelstwa jest o wiele lepsze niż europejskie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka