Wypowiedź Tuska, że „wczoraj chciał zabić" wstrząsnęła mną od razu, gdy usłyszałem. Nie dlatego, iż boję się o bezpieczeństwo łysego Angola, ale dlatego, że premier dużego europejskiego państwa nie powinien się tak wypowiadać w żadnej sytuacji i o nikim. Zwłaszcza w momencie, gdy od kilkunastu godzin cały naród nienawidzi jednego człowieka, a ten prosi o policyjna ochronę.
Przecież to było niczym oficjalnie pozwolenie: rozumiem was, ludzie, weźcie i zróbcie coś temu s....synowi. Że premier nie miał takiego zamiaru? Cóż, tym gorzej to o nim świadczy. To znaczy, że dołączył się do ślepego tłumu - a nie taka jest rola szefa rządu.
Media w Polsce o słowach premiera ledwo napomknęły i to raczej w konwencji: „hehe, jaki to równy gość ten Donald". Tymczasem reakcja Brytyjczyków była tylko kwestią czasu, a dokładnie godzin potrzebnych do stworzenia nowych numerów gazet. I oto na Wyspach o słowach polskiego premiera pisze zarówno brukowy „The Sun":
HOWARD WEBB was at the centre of a vicious hate campaign last night. Unbelievably, it was triggered by Poland's Prime Minister Donald Tusk. The country's leader confessed he wanted to ‘kill' after English ref Webb awarded Austria a 93rd-minute penalty in Thursday's Euro 2008 clash against the Poles.
Jak również stateczny „The Times":
In a mixture of angry Polish and crude Anglo Saxon it was made clear that he had betrayed a nation and his life was in danger. Then the Polish Prime Minister announced that he wanted to kill him.
Ton obu gazet w ocenie zachowania Tuska jest taki sam i najlepiej określa go właśnie słowo unbelievably. I dopiero dziś polscy dziennikarze zauważyli, że jest sprawa, a zachowanie Tuska nie było w porządku (może na Jamajce o tym napisali?). Wczoraj skandalistą był prezydent, który na jednym zdjęciu pojawił się z odwróconym kibicowskim szalikiem. Faktycznie, to jest afera.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)