Rybitzky Rybitzky
36
BLOG

Bohater, odc 10 (Ludzie Których Nie Ma)

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 6
Tej samej nocy, gdy były prezydent zmagał się z bezsennością, na jednym z wojskowych lotnisk wylądowała CASA. Kiedy samolot zakończył kołowanie, otoczyła go grupa zamaskowanych żołnierzy w czarnych uniformach. Nie byli to raczej zwykli poborowi. Każdy z nich miał założony noktowizor - lądowisko zostało bowiem całkowicie zaciemnione.

Luk samolotu zaczął otwierać się dopiero po dłuższej chwili. Obserwator, który jakimś cudem znalazłby się w punkcie umożliwiającym śledzenie wydarzeń na płycie lotnisko (co było jednak niemożliwe), ujrzałby z daleka tylko trochę ciemniejsze od nocy cienie.

Z bliska i przy pomocy noktowizora dało się zobaczyć nieco więcej. Major Świeradowski przyglądał się wyprowadzanym więźniom. „Ten szwajcarski idiota dałby wiele za ten widok", pomyślał. Operatorzy GROM-u popychali skrępowanych i zakneblowanych mężczyzn. Złapani przez Polaków terroryści truchtali powolutku, krok za krokiem, Bo oczy mieli, rzecz jasna, również zasłonięte.

Na Afgańczyków, Irakijczyków, Pakistańczyków czy kogo tam jeszcze GROM nałapał czekali inni oficerowie. Stali obok granatowego neoplana z napisem „Orbis Travel" i palili papierosy, za nic mając regulamin. Pewnie uważali, że autobus ich zasłoni. Cóż, nie był to problem majora.

Świeradowski spokojnie obejrzał załadunek „turystów". Neoplan odjechał, większość ochrony lotniska zniknęła i dopiero wtedy z ciemności wyłonił się młody żołnierz. Ubrany był w zwykły polowy mundur - ze zwykłym maskowaniem, a nie typowym dla zagranicznych kontyngentów pustynnym. Dystynkcje wskazywały, iż jest porucznikiem, ale to nie musiało nic znaczyć. W jego służbie stopnie nie miały specjalnego znaczenia. Zresztą, on tak naprawdę nie był przecież w wojsku.

Mimo to „porucznik" zasalutował majorowi. Świeradowski oddał salut, pytając:

- Przyleciałeś bez problemów, Piąty?

- Nad Bagdadem były turbulencje - uśmiechnął się młodzieniec.

- To mocno cię wytrzęsło?

- Nie, nie tak mocno - zakończył wymianę haseł tajemniczy żołnierz.

- Zapraszam do samochodu - major wskazał kierunek ręką. Ruszyli do auta omijając szerokim łukiem wieżę kontroli lotów. - Jak ostatnia misja?

- Dobrze - mruknął Piąty. - Raport zdam...

- Nie zostałeś wezwany w celach sprawozdawczych - przerwał mu major. - W kraju jest zadanie do wykonania.

- Aha - Piąty nie okazał śladu zdziwienia. - Duże?

- Bardzo duże - Świeradowski otworzył terenowego nissana. Do samochodu dotarli nie zatrzymani przez nikogo.

Gdy żołnierze zasiedli w aucie i zamknęli drzwi, major powiedział coś do porucznika. Tym razem Piąty, mimo całego swego opanowania, niemal podskoczył na fotelu. Nissan ruszył z piskiem opon. W oddali wartownicy już otwierali szlaban.

***

- Wylądował.

- Dlaczego wybrano jednego z Ludzi Których Nie Ma?

- Właśnie dlatego, że ich nie ma.

- To przecież tylko taka nazwa! Zawsze zostaje jakiś ślad. Trzeba było wziąć zwykłego bandytę.

- Po zwykłym łatwiej kogoś będzie namierzyć. Zresztą, takiego też szukamy, ale trzeba zbudować szerszą legendę. Wiarygodną. Nie tak jak z Paplińskim. Ci, co to zrobili, spieprzyli sprawę.

- My nie spieprzymy?

- Nie możemy. Czas poinformować naszych, że nastał czas ostatecznej decyzji. Jeśli zapadnie zgoda, cel zostanie zlikwidowany w ciągu trzech dni.

- Napiszą o tym na całym świecie.

- Pewnie tak. Nawet na Jamajce to będzie pierwsza strona.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka