Rybitzky Rybitzky
32
BLOG

Science Fiction

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 2
Filmowa saga Gwiezdne wojny kończy się pogromem sił złego Imperium przez dobrych Rebeliantów. Wie to nawet wiele osób nie będących fanami science-fiction. Ostatnie sceny Powrotu Jedi ukazują radość wyzwolonych mieszkańców Galaktyki. Co było dalej? Wbrew pozorom znamy odpowiedź na to pytanie, bowiem stopniowo filmy stały się jedynie drobnym elementem uniwersum Gwiezdnych wojen. Prócz nich stworzono gry, narysowano komiksy, napisano książki. Razem szczegółowo opisują one fantastyczny świat - w tym i politykę.

***

W kosmosie rozwiał się bitewny pył. Flota niedawnej Rebelii, a teraz już Republiki, powróciła do baz na Coruscant i innych planetach. Przywódcy bojowników o wolność: Luke Skywalker, księżniczka Leia, Han Solo odkryli dwie rzeczy. Po pierwsze - gdy oni walczyli na pierwszej linii frontu pełnię władzy wśród Rebeliantów przejęła Mon Mothma. Mon Mothma jako jedna pierwszych osób stanęła naprzeciw Imperium, stając się żywym symbolem oporu. Miała jednak w przeszłości dziwne epizody związane z Imperium, a w dodatku nie kryła swoich ambicji. Które zresztą zrealizowała, zostając pierwszym prezydentem Nowej Republiki.

Drugim odkryciem bohaterskich Rebeliantów był fakt, iż przegrany system bynajmniej nie rozleciał się w proch. Co więcej - wielu ważnych członków władz opozycji, w tym Mon Mothma, domagało się udziału imperialnych senatorów w obradach Senatu Nowej Republiki.

Tak też się stało. Nowy Senat został wybrany spomiędzy reprezentantów dawnego reżimu oraz Rebeliantów.

Początkowo wydawało się, że transformacja przebiegnie bez zakłóceń, lecz było to tylko złudzenie. Imperialni przyjrzeli się jak wygląda polityka w nowych czasach, po czym potajemnie przystąpili do odzyskiwania wpływów - deklarując przywiązanie do nowego porządku, ale mając go w rzeczywistości za nic. Nową Republikę miało czekać jeszcze wiele problemów...

***

Tak było dawno temu, w odległej Galaktyce. O politycznych perypetiach bohaterów Gwiezdnych wojen można poczytać np. w książce Kristine Kathryn Rusch Nowa rebelia. Dla autorki niezbyt ambitnego dziełka science-fiction (chociaż bestsellera na liście New York Times) jest oczywiste, że upadły reżim będzie próbował wykorzystać słabość przeciwnika do bezwzględnej walki o władzę. Na Coruscant trwa więc rywalizacja (byłych) członków tajnych służb Imperium i ich następców z Rebelii, przykryta uśmiechami senatorów zapewniających o pokoju i porozumieniu.

To oczywiście czysta fantastyka, bo w rzeczywistości takie rzeczy nie mogłyby się dziać. Na przykład historia Polski to nie film lub książka. U nas nikt nie zmieniał stron, nie podejmował tajnych gier. Bohaterowie za życia stawali się spiżowymi pomnikami. Czysty realizm. Tylko uśmiechy polityków przez lata były takie same jak w odległej Galaktyce.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka