Jeszcze niedawno (i nie mówię tu bynajmniej o czasach PRL) o „ochotniku do Auschwitz" mało kto wiedział. Dziś zorganizowaną przez IPN wystawę oglądają prawdziwe tłumy ludzi. Niemal o Nim zapomnieliśmy, lecz w ostatniej chwili ocaliliśmy się przed hańbą. Wierzę, iż już wkrótce nazwisko Witolda Pileckiego będzie znało każde polskie dziecko.
Przypomnieliśmy sobie również o generale Sikorskim. Jeszcze niedawno jego śmierć całkowicie bezrefleksyjnie określano jako „wypadek" - mimo iż podstawowe fakty wskazywały, że przebieg wydarzeń na Gibraltarze był zupełnie inny od przedstawianego oficjalnie. Zapowiadane śledztwo IPN może zwrócić honor polskim historykom. Do tej pory większość z nich przez całe dziesięciolecia powtarzała prymitywne kłamstwa.
Mimo wielkich problemów toczy się nadal proces autorów stanu wojennego. Sporządzony przez IPN akt oskarżenia okazał się jednak wystarczający i - być może - komunistycznych zbrodniarzy spotka w końcu zasłużona kara. Jaruzelski, Kiszczak, Kania trafią tam, gdzie zawsze było ich miejsce - do więzienia.
Wszystko to - oddanie czci prawdziwym bohaterom, wyjaśnianie zagadek przeszłości, karanie bandytów - dzieje się kilkanaście lat za późno. Lecz przecież mogłoby nie wydarzyć się w ogóle - wszyscy o tym wiemy. Na szczęście nadszedł czas, gdy wypłukujemy z oczu błoto i zaczynamy widzieć naszą historię taką, jaką naprawdę była.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)