Tym razem mu się jednak nie dziwię. Wbrew oczekiwaniom dziennikarzy negocjacje zapewne jeszcze trwają, więc o czym miał opowiadać? Z tyrady Tuska dało się zrozumieć, że Amerykanie nadal nie zamierzają dopomóc w restrukturyzacji naszych sił antyrakietowych i przeciwlotniczych - ale zaczynają mięknąć. Dajmy więc Tuskowi szansę, zanim zaczniemy krzyczeć „zdrada!". Na to będziemy mieli czas.
No właśnie, ale czy brak zgody na tarczę będzie dowodem zdrady polskiego interesu narodowego? Ostatnio taki komentarze w takim tonie dominują na Salonie24 oraz wśród polityków PiS. Należy w takim razie zadać pytanie: skoro PiS uważał umieszczenie amerykańskiej instalacji za strategiczną konieczność, to dlaczego nie zgodził się na nią natychmiast, bez żadnych poważniejszych warunków wstępnych?
To politycy PiS zaczęli negocjacje, i to oni postawili pierwsze warunki. Czyniąc zresztą jak najbardziej słusznie. Do tej pory staliśmy przy USA wiernie i absolutnie nic z tego nie mieliśmy. Uczestnictwo w irackiej wojnie pozwoliło nam na wyszkolenie wielu żołnierzy, ale praktycznie zahamowało proces przezbrojenia naszej armii. W tym czasie Amerykanie dozbrajali armie takich krajów jak Pakistan i Kolumbia.
Ktoś może rzec, że Polsce daleko do Pakistanu pod względem geopolitycznego znaczenia. Czy faktycznie? Rzecz w tym, iż obecnie mamy szansę przekonać się jak ważni jesteśmy dla Stanów Zjednoczonych. Bo interes USA tu się najbardziej liczy. Jeśli jesteśmy dla nich naprawdę przydatni to możemy ugrać bardzo wiele - jak robi np. Turcja. W innym wypadku Amerykanie sprzedadzą nas przy pierwszej okazji.
Oczywiście tak samo jak Amerykanie sprzedać nas mogą Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy i cała reszta Unii Europejskiej. Twarde negocjacje z USA mają sens wówczas, gdy służą wzmocnieniu polskiej armii oraz podniesienia międzynarodowego prestiżu naszego kraju. Tak samo musimy działać na forum UE. Nie brać pod uwagę żadnych płaczliwych głosów rozmaitych „autorytetów", nie zastanawiać się co pomyśli sobie Merkel albo Sarkozy. Najważniejszym zadaniem polskiej elity politycznej powinno być budowanie siły państwa, tak, by kiedyś mogło same poradzić sobie z politycznymi i militarnymi zagrożeniami.
Wszelkie sojusze i układy musza mieć jeden cel - wzmacnianie naszej suwerenności, a nie jej ograniczanie. Zarówno od Europy, jak i Ameryki powinniśmy brać to, co przyda nam się w realizacji tego celu. W przypadku tarczy ma więc ona dla nas sens tylko wówczas, gdy jej zbudowanie pomoże zwiększyć polski potencjał obronny.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)