Kilkadziesiąt lat temu procedury bezpieczeństwa były dużo luźniejsze niż dzisiaj, lecz nawet jak na ówczesne czasy kompletny brak ochrony stanowił niebezpieczną ekstrawagancję. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wiadomym było, że Sikorski ma wielu rozmaitych wrogów.
Polski premier nie posiadał własnego samolotu oraz pilotów. Lecąc na Bliski Wschód nie miał wpływu na dobór maszyn i ich załóg - co ułatwiło zadanie potencjalnym spiskowcom. Owszem, Polska nie była najsilniejszym i najbogatszym z aliantów, ale to zadziwiające, że nasz rząd nie zakupił dla siebie nawet jednego samolotu.
Trudno pojąć dlaczego generał Sikorski wykazał się taka niefrasobliwością. Stworzenie dla niego grupy ochroniarzy nie byłoby problemem. Nie musiało się to przecież odbywać za zgodą Brytyjczyków. Warto zaznaczyć, że na rozkaz premiera na terenie Wielkiej Brytanii działał obóz, w którym internowano sanacyjnych oficerów. Można było założyć taka placówkę, a nie dało się wydelegować jednego samolotu, kilku pilotów i kilkudziesięciu żołnierzy?
I Korpus spędził całą wojnę okopany na plażach Szkocji, a w tym czasie polski premier przemierzał świat samotnie? To po prostu niewyobrażalne. Ale prawdziwe.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)