Rybitzky Rybitzky
36
BLOG

Byłem agentem

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 6
Zaskoczyło mnie, jak łatwo zdobywałem zaufanie ludzi. W wypadku jednych starczyło udawać, że uważa się ich za ważnych. Wówczas chętnie informowali mnie o swoich planach i zamierzeniach. Ja kiwałem głową zapewniając, iż chętnie pomogę - oczywiście pod ich światłym przewodnictwem.

Innym, zwłaszcza kobietom, trzeba było okazać zainteresowanie. Wtedy zaczynały opowiadać o różnych niezbyt istotnych sprawach, lecz w powodzi słów zawsze da się przecież wyłowić coś ciekawego.

Największy problem stanowiły osoby z natury nieufne. Kilka takich napotkałem. One także ulegały, ale należało z nimi prowadzić ostrożną grę. Uśmiechałem się do nich, czując jak pot spływa mi po plecach. Ku mojemu pewnemu zaskoczeniu, najlepszą metodą na nieufność okazała się rzeczowość. Nic tak nie nastraja do ciebie pozytywnie zamkniętego w sobie człowieka, jak rozmowa o szczegółowych aspektach danego zagadnienia.

Na każdego więc znalazł się sposób. Po pewnym czasie czułem, że mam ich wszystkich w garści. Przez swoją naiwność oddali się moim zwierzchnikom na talerzu - i tylko ode mnie zależało, kiedy zostaną zjedzeni.

Oczywiście, po tylu wspólnych rozmowach miałem do nich dużo sympatii. Ale przecież ja posiadałem konkretny cel, zupełnie inny od ich celu. Wspólnie nie mogliśmy wygrać. A ich zwycięstwo byłoby moją klęską.

***

Tydzień temu, podczas wrocławskich Dni Fantastyki odbył się LARP, czyli terenowa gra fabularna (role playing game - RPG). Większości Czytelników Salonu24 nic to zapewne nie mówi jednak w sferze publicznej przebija się właśnie informacja o amerykańskiej grze fabularnej na temat powstania warszawskiego i może trochę tego typu wiedzy się przyda.

Otóż granie w RPG jest rodzajem przedstawiania, w którym każdy gracz ma jasno określoną rolę, której musi się trzymać. LARP zaś jest grą RPG toczoną w naturalnej scenografii. W tym przypadku były to podziemia zamku na wrocławskiej Leśnicy - odgrywające więzienie w rewolucyjnej Francji. Zamknięto w nim czekającą na egzekucję grupę zwolenników starego porządku oraz mnie - szpiega Rewolucji. Oni chcieli się wydostać - ja miałem im to uniemożliwić.

***

Roli agenta nie wybrałem sobie celowo, a całkiem przypadkowo wylosowałem. Nie da się ukryć, że opisane przeze mnie powyżej uczucie triumfu nad dającymi się kiwać głupkami zagościło na chwilę w mojej głowie (zwłaszcza wtedy, gdy sam rzucałem najbardziej radykalne pomysły ucieczki, albo zarzucałem komuś, ze jest agentem). Szybko się jednak z niego otrząsnąłem i było mi bardzo źle składając raport strażnikom - a przecież pamiętałem, że to tylko gra.

Lecz jak mogliśmy się przekonać, w rzeczywistości dużo znalazło się takich, dla których życiowym paliwem stało się zdradzanie przyjaciół. Teraz tym bardziej wiem, że nie należy mieć dla nich nawet odrobiny litości.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka