Rodakiem Philby'ego jest Czesław Kiszczak. Nie można nazwać go Kainem, bo on nigdy nie był naszym bratem. Owszem, może urodził się na terenie Polski i mówił po polsku - ale jego ojczyzną były Sowiety.
Kiszczak powinien być sądzony nie tylko za zbrodnie stanu wojennego, ale przede wszystkim za to, co robił w latach '40 oraz '50. Wówczas służył w Głównym Zarządzie Informacji, który był niczym innym niż lokalną ekspozyturą NKWD. GZI spowodowało śmierć setek polskich patriotów. Niektórych z nich rozstrzeliwano w siedzibach GZI. Czy Kiszczak był obecny przy tych egzekucjach? Tego nie wiemy, bo nikt nawet nie próbował się dowiedzieć.
W tym kontekście ewentualne przyczynienie się Kiszczaka do śmierci kilku ofiar stanu wojennego jest pomniejszą z jego zbrodni. Kto wie, ilu Polaków ten „człowiek honoru" torturował i zabijał własnoręcznie?
Mamy demokrację, więc każdy przestępca musi być sprawiedliwie osądzony. Nie znaczy to jednak, że normalnym faktem jest przeciąganie się procesów na całe lata i kompletna bezradność wymiaru sprawiedliwości. Tak naprawdę, zamiast sądzić Kiszczaka, powinniśmy zastosować się do słów wiersza Broniewskiego:
Za tę dłoń podniesioną nad Polską -
kula w łeb!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)