W Łucku na Ukrainie kiedy Bronisław Komorowski zatrzymał się wśród ludzi podszedł do niego młody człowiek i zaatakował go jajkiem, brudząc mu marynarkę.
Oficer BOR, ten w czerwonym krawacie, popełnił niewybaczalny błąd. Dopuścił gówniarza z plecakiem do prezydenta. Młody bohater Ukrainy nie musiał rzucać jajkiem. On je po prostu rozgniótł na ramieniu Bronisława Komorowskiego. A równie łatwo mógł jednym błyskawicznym ruchem poderżnąć polskiemu prezydentowi gardło. Albo zdetonować bombę, gdyby ją miał w plecaku.
Przypuszczam, że starym zwyczajem BOR-owiec ten wkrótce zostanie awansowany. A może prezydenta tak „chronią” obcy agenci?


Komentarze
Pokaż komentarze