Obejrzałem w telewizji amerykański film „Lunatyk”, 110 minut, produkcja 1997, reżyser John Cosgrove.
Bohater filmu przejechał we śnie samochodem ponad 30 km w mieście, pokonał liczne światła i skrzyżowania, zaparkował wóz. Wszedł do domu teściów, zamordował teściową i o mało nie zabił teścia, po czym tą samą drogą wrócił do swojego domu.
Obudził się rano nie wiedząc co się w ogóle stało.
Teść znalazł się w ciężkim stanie w szpitalu. Zaczęła toczyć się sprawa sądowa. Bohater mówił, że nic nie pamięta. Ława przysięgłych uznała, że jest niewinny.
Z jakim wnioskiem pozostaje telewidz?
Zabij teściową i teścia i mów, że nic nie pamiętasz, to puszczą cię wolno. Tak brzmi bajka dla Amerykanów.
Czy somnambulicy czyli ci, którzy lunatykują to potencjalni mordercy? Czy nie powinni siedzieć w szpitalach psychiatrycznych?
Podobno nie wolno budzić lunatyków ponieważ wtedy stają się agresywni. Niech więc podczas snu spokojnie smażą jajecznicę, chodzą po dachach lub debatują w telewizji o przyszłości świata.
Majstersztyk amerykańskiego horroru.


Komentarze
Pokaż komentarze