Andrzej Brycht, mój rówieśnik, miałby dziś 80 lat. Poznałem go w Zielonej Górze. Przyjechał na spotkania autorskie. Podarował mi świeżo wydany „Raport z Monachium”. Pamiętam jak wiozłem go moim trabantem na wieczór autorski w Kostrzynie.
Był w zielonogórskim Klubie Dziennikarza na śniadaniu i późnej kolacji w knajpie z dansingiem. Rozmawialiśmy więcej o pieniądzach niż o literaturze. Andrzej Brycht ubolewał, że za adaptację telewizyjną „Raportu z Monachium” dostał w Polsce tylko 5 tysięcy złotych, na stare pieniądze, a za emisję w ZSRR ani kopiejki. Mówił, że za godzinny program w telewizji w NRF autor mógł kupić volkswagena.
Sławomir Koper napisał o Andrzeju Brychcie rzeczy, o których taki literat jak ja mieszkający 500 kilometrów na Zachód od środowiska literackiego Warszawy nie miał zielonego pojęcia.
Polecam link (Historia Do Rzeczy)


Komentarze
Pokaż komentarze (6)