Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
3 obserwujących
29 notek
7521 odsłon
90 odsłon

Kilka komentarzy 3

Wykop Skomentuj

Na wstępie chciałbym złożyć jak najserdeczniejsze świąteczne życzenia wszystkim Czytelnikom. Może Święta Wielkiej Nocy a.d. 2019 przyczynią się do powszechnej i głębszej refleksji w obliczu dojrzałości cierpienia i niesamowitości zmartwychwstania. Może te ramy, które nakreśla chrześcijaństwo, a więc od traumy do cudu i od Ziemi do Nieba, przemienią nasze serca i pozwolą bardziej realistycznie spojrzeć na swój człowieczy los.

A teraz codzienność:

1. Strajk nauczycieli

Przykład pierwszy (lekarka): Proszę pana, rozmawiałam z nauczycielką, którą uczniowie opluli do takiego stopnia, że ślina ciekła jej po rękach i twarzy. Czy takim nie należą się egzaminy w wakacje i „totalna oblewka”? Przykład drugi (absolwentka): Na moje pytanie, ilu nauczycieli wspominasz z szacunkiem? Najpierw uśmiech, po chwili zastanowienia: znajdzie się może dwóch; pierwszy, bo chciał, przychodził na lekcję z obowiązku nawet, gdy był chory, a drugi, bo miał wiedzę i chciał ją dobrze przekazać. Przykład trzeci: Jestem mężem nauczycielki, gdy koleżanki przychodzą do żony, muszę uciekać, bo nie jestem w stanie słuchać tego, co mówią i jak się wyrażają; to degrengolada.

Zanim nastąpią rozmowy przy „okrągłym stole”, trzeba zrobić audyt poziomu nauczania w szkołach podstawowych i średnich. Sami nauczyciele biją na, wciąż niesłyszalny, alarm w sprawie poziomu wykształcenia ich uczniów. Twierdzą, że nadmierna demokratyzacja blokuje proces nauczania i skłóca nauczyciela z uczniem. Ale jest też inny proces, któremu podlegała szkoła; jest nim upolitycznienie i zła selekcja kadr. Strajki w okresie egzaminów, są nie tylko nie do zaakceptowania, ale budzą wręcz obrzydzenie.

2. Okrągły stół w sprawie reformy szkolnictwa

Przedwojenne szkolnictwo było drugim, po zwycięstwie nad Wisłą, wielkim tryumfem niepodległej II RP. W ciągu jednego pokolenia polska szkoła zdołała zjednoczyć trzy różne świadomości, z trzech różnych zaborów. Jej model ukierunkowany był na zrozumienie własnego kodu kulturowego, ujednolicenie pojęć i doprowadzenie polskiego dyskursu na poziom wzajemnego porozumienia – a więc najpierw wykształcenie humanistyczne, dopiero potem specjalizacja. Model sprawdził się w II wojnie światowej, a jego największym sukcesem było Polskie Państwo Podziemne.

Dziś polska świadomość jest jeszcze bardziej pokaleczona, niż w okresie międzywojennym, z kilku powodów: 1. tradycyjne elity zostały zastąpione peerelowskimi i nie są zainteresowane żadną zmianą, 2. II RP jest nadal taką samą niezidentyfikowaną czarną dziurą, jak ta w kosmosie, 3. brak nośników kulturowych, które mogłyby proces kształcenia skierować na właściwe tory, 4. dominującą cechą tzw. III RP jest omijanie istoty sprawy. Żadna więc dyskusja i żaden „okrągły stół” niczego nie zmienią. Polska szkoła stoi przez koniecznością zmiany świadomości nauczycieli i młodych Polaków, pokazania im wartości własnej kultury, nauczenia patriotycznych zachowań, wyjaśnienie korzyści solidarnego myślenia i współdziałania. Szkoła musi pokazać młodym ludziom przede wszystkim cel i wartości, jakie sprawdzają się w życiu. Wszelka niesprawdzona ideologia musi być ze szkół wyrzucona. Bez powrotu do przedwojennego modelu szkolnictwa, nic udać się nie może.

3. Katedra Notre Dame

Zburzenie Bastylii oznaczało przełom ideowy i dziejowy w Europie. Francja dokumentowała w ten sposób swoją przewodnią rolę w kulturze. Można powiedzieć nawet, że coś takiego nastąpić musiało. Ówczesna Europa nie miała jednak do czynienia z pustka ideową, czy moralną. Zmiany dokonywały się na żywym ciele ówczesnej cywilizacji. Dziś spalenie Katedry Notre Dame, oznaczałoby spalenie za sobą mostów i rozwarcie wszystkich cywilizacyjnych bram. Zniszczenie Katedry, na europejskim gruncie kulturowym, można by wówczas porównać do zburzenia World Trade Center. Magdalena Ogórek miała zupełną rację mówiąc o zrobieniu miejsca na meczet. Oburzenie na jej wypowiedź ma cechy populistyczne.

Chyba nigdy nie dowiemy się prawdziwej przyczyny wybuchu pożaru, ale sposób od-budowy Katedry, prawdopodobnie wyjaśni powody i cel tej tragedii.

4. O inteligencji

Inteligencja, to termin wypracowany przez naszą historię ostatnich kilkuset lat. Inteligentem mógł być tradycyjny szlachcic, ale również każdy inny Polak, który osiągnął odpowiedni stopień poczucia odpowiedzialności za ojczyznę, kulturę, naród oraz odpowiedni poziom kultury osobistej. W II RP doszło wykształcenie; wystarczyła bardzo dobra ówczesna szkoła średnia. Statystyki podają, że dość pokaźny procent chłopów skorzystał wówczas z tradycyjnego wzorca awansu i podniósł swój status do poziomu inteligenta.

Inteligent wyrósł z potrzeb polskiej rodziny, narodowej kultur i państwa. Rycerstwo, szlachta i inteligencja – to oni, łącznie i każdy z osobna, przez 1000 istnienia państwa polskiego, tworzyli polski kod kulturowy, którego bronili dotąd, dopóki ich nie wymordowano. Inteligent w pierwszej kolejności jest więc niewymiennym trybem naszego narodu i naszej kultury. To swoiste perpetuum mobile. Gdy przestaje działać, naród i kultura przestają istnieć.

O inteligencję nie można zabiegać, nie można jej kupić marną monetą. Inteligencja powinna być emanacją 1000-letniego naszego dorobku kulturowego, naszej mądrości dziejowej. Inteligenta można zabić, inteligent mógł się poddać, ale dopóki żył, stworzona przez niego myśl trwała nadal. Gdy się sprzedał, wszystko zaczynało czeznąć. Dziś nikt nie wyznaczył minimalnego poziomu wiedzy i postawy, ani celu, do którego wszyscy powinniśmy dążyć. A skoro nie wyznaczono tego minimum, to na tak bezdurnym polu nic odrodzić się nie może. Pozostają więc tylko roszczenia i pretensje.


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości