6 obserwujących
64 notki
36k odsłon
  389   0

Przekop? A dlaczego nie kanał?

Polityka ma to do siebie, że wykorzystuje wszelkie możliwości i środki, by osiągnąć cel. Również te językowe. Nie od dziś wiadomo, że zbudowanie kanału łączącego Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym przez Mierzeję Wiślaną jest nie w smak przede wszystkim Federacji Rosyjskiej, która straci w ten sposób pełną kontrolę Zalewu Wiślanego i strategiczne możliwości zaatakowania północno-wschodniej Polski od strony morza. Wykorzystuje więc wszelkie sposoby, by budowie kanału zapobiec. Oprócz argumentów natury ekologicznej, które najtrudniej zweryfikować i które są najbardziej nośne medialnie, stygmatyzowanie projektu odbywa się również na poziomie języka. Oto budowa kanału żeglownego (bo tak prawidłowo należy nazwać ten projekt) została nazwana, dziś już nie wiadomo przez kogo, "przekopem Mierzei Wiślanej". Doprawdy próżno by szukać drugiego "przekopu" w Polsce. W Polsce są kanały - Kanał Elbląski, Kanał Mazurski, Kanał Gliwicki itd. Żadnego przekopu! Przekop, w moim przekonaniu, ma znaczenie pejoratywne i od razu ustawia nas w kontrze do niego. Ktoś to nieźle wymyślił, żeby obrzydzić inwestycję już na poziomie semantycznym. No bo przekop, to coś byle jakiego, otwartego, woda się będzie wlewała z morza, straszne rzeczy się mogą dziać itd. A kanał, to umocnione brzegi, pełna infrastruktura, śluzy.

Najbardziej dziwi mnie, że swoją koronną inwestycję w północno-wschodniej Polsce tak samo nazywa PIS i rząd. Pora chyba zmienić nazwę. Proponuję Kanał Wiślany.


Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka