wrocman wrocman
54
BLOG

Opowiadanie (27)

wrocman wrocman Polityka Obserwuj notkę 0

                                                            „ BURZA „


Rozdział V

                                                      „ PROPOZYCJE „


Rennes. Francja. 4 marca 2029.


Otworzyły się drzwi i w progu pojawił się wysoki brunet.

Oprócz znudzonego sprzedawcy, w sklepie oferującym broń myśliwską i związane z nią wyposażenie, nie było innych osób.

Mężczyzna rozglądnął się jeszcze dla pewności, podszedł do lady i od razu przystąpił do rzeczy.

- Hugo Leclerc ?

Sprzedawca przestał się nudzić i ostrym tonem spytał:

- A co ?

- Pytam dla pewności.

- No, to dobrze pan trafił. – powiedział sprzedawca bacznie taksując sylwetkę przybysza.

- Chciałem pana o coś spytać.

- Niech pan pyta. – rzucił oschłym tonem, wciąż uważnie przyglądając się klientowi.

- Czy pragniesz zemsty na tych, którzy doprowadzili do bankructwa wasz rodzinny interes ?

- Oczywiście.

- Jakie chciałbyś wynagrodzenie za udział w takiej akcji ?

- Wynagrodzenie !? … Zrobię to z dziką rozkoszą.

W oczach sprzedawcy pojawiły radosne ogniki nienawiści. 



Warszawa. 5 marca 2029.

Zebranie Referatu „Niemcy”.


Pułkownik Bogdan Sosabowski zabrał głos jako pierwszy:

- Witam wszystkich … Widzę, że jesteśmy w komplecie. Po zebraniu każdy będzie mógł się zapoznać ze szczegółowymi raportami. Teraz pora na syntezy. Możemy zaczynać, proszę, kapitanie.

Jeden z oficerów przysunął do siebie plik kartek i rozpoczął wypowiedź, sporadycznie zerkając do swoich materiałów:

- Z raportów naszych „majstrów i robotników” wyłania się następujący obraz. Stan osobowy niemieckiej armii, której wartość bojowa była bardzo niska, od momentu objęcia urzędu przez kanclerza Hackena, w ciągu kilku lat poprawił się diametralnie. Wydalono z armii około 50.000 tysięcy „biurokratów i platfusów” oraz, co bardzo niepokojące, we wschodnich landach zrekrutowano dwie pełne brygady rosyjskojęzycznych Niemców, czyli skutków radzieckiej okupacji NRD …

Wszyscy słuchali w skupieniu słów kapitana Mysłowicza.

… Natomiast, z tej wielkiej fali imigrantów, liczącej grubo ponad milion młodych mężczyzn, sprowadzonych do Europy na rozkaz kanclerz Merkess, w Niemczech sformowano już 9 brygad, a wkrótce zakończone zostanie formowanie dwóch kolejnych, będą się nazywać „Ceuta” i „Marbella” …

Szmer przeszedł po sali.

… Tak to wygląda, ale to nie wszystko. W każdym niemieckim landzie budowane są centra dla imigrantów, ale wszystkie są położone w miejscach odludnych i zalesionych, w których bez trudu można zbudować poligony. Nasi ludzie zatrudnieni w tej największej firmie remontowo-budowlanej mają pełne ręce roboty, a dyrekcja już wspomina o kolejnych kontraktach przy rozbudowie tychże centrów …

Ponownie szmer przeszedł po sali.

… Tutaj podam ciekawą rzecz, otóż jeden land, Bawaria, nie robi żadnych tego typu inwestycji …

- Faktycznie, to ciekawe. Może to ma być jakaś strefa zdemilitaryzowana ? – zastanawiał się głośno pułkownik Sosabowski.

… Mamy również sygnały, ale nie potwierdzone, że w niemieckich fabrykach i dużych zakładach, są wydzielone hale, niedostępne bez specjalnych przepustek. Nie mamy pojęcia co tam się produkuje i zabraniamy naszym ludziom zbliżać się do tych miejsc, ani pytać o nie …

- Dlaczego ? – wtrącił pytanie porucznik Zawada.

… Nasza siatka jest jak miska podstawiona pod nieszczelną instalację. Zbieramy informacje ze spadających kropel. Nie podejmujemy aktywnych działań. Nie chcemy narażać naszych agentów na niebezpieczeństwo. – wyjaśnił kapitan Mysłowicz.

- To bardzo rozsądne. – powiedział z uznaniem pułkownik Sosabowski.

- Skoro Niemcy po cichu rozbudowują armię, to będą potrzebować dla niej broni, sprzętu i ubrań. Może to jest rozwiązanie tej zagadki ? – zapytał głośno porucznik Zawada.

- To bardzo prawdopodobne. – stwierdził pułkownik Sosabowski.

Następny zabrał głos, szef komórki monitorującej media, porucznik Artur Kawka:        

- Od pewnego czasu, media zagraniczne, głównie niemieckie, przestały atakować prezydenta Odnowickiego jako rzekomego zwolennika Rosji i prezydenta Kagiebina, ale oczywiście standardowo opluwają panią prezydentową, za wygląd, zachowanie, wymowę, itp.

- Cisza przed burzą ? – padło pytanie z sali.

- Prawdopodobnie szykują kolejną falę, ale przejdźmy do kolejnej sprawy. Otóż, na razie nieśmiało, pojawiają się postulaty pacyfistyczne, głoszone przez nowopowstałe grupy lewicowe i ultraprawicowe. Padają hasła typu:

„Nie - dla amerykańskich baz”

„Jankesi do domu”

„Nie chcemy armat, tylko masła”

- Pomieszane z hasłami typu:

„Pieniądze na chore dzieci, a nie na armię”

„Stop gigantomanii, stop CPK”

„Tylko OZE, nie – dla elektrowni atomowej”

„Wiatraki zamiast czołgów” …

Porucznik Kawka kontynuował po głębokim oddechu: 

… Niemcy wypchali amerykańskich żołnierzy z Europy Zachodniej, ale teraz, wspólnie z rosyjską agenturą i mediami liberalnymi, próbują osłabić nasz sojusz z USA i nasze zdolności obronne.

- To zapewne początek jakiejś większej operacji. Musimy zlecić służbom cywilnym, żeby wzięły się za rozpracowanie liderów tych nowych grup. – zalecił pułkownik.

- Już poczyniłem pierwsze kroki, panie pułkowniku.

Pułkownik Sosabowski uśmiechnął się i zakomunikował wszystkim:

- Bardzo dobrze, poruczniku … Panowie, możemy nareszcie rozpocząć operację „Uśmiechnięte Serduszka”.

- Są fundusze ? – spytał porucznik Kawka. 

- Tak, dwa lata temu Polska była de facto bankrutem, po czterech latach poprzedniego rządu, ale na początku tego roku, premier wysupłał trochę pieniędzy.

- Osłabianie naszego największego wroga jest koniecznością. Tym bardziej, że od czasu objęcia urzędu kanclerskiego przez Armina Hackena, globaliści przestali dewastować Niemcy szkodliwymi ideologiami. – tym razem zabrał głos kapitan Witold Kuraś. 

Pułkownik Sosabowski do niego zwrócił się z pytaniem:

- Ma pan przygotowany plan działań ?

- Oczywiście, czekał na środki finansowe. Będziemy korzystać z „prezerwatyw” …

- Z czego ? – padło pytanie z sali.

… Chodzi o aktorów, artystów, ćpunów, zboków, wariatów … Całe to środowisko składa się z takich elementów. Oni za parę euro zrobią happening na każdy temat. Dokładnie tak jak w Polsce. Wroga agentura wykorzystuje wielokrotnie swoje pionki do degradacji Polski, a my, kierując się ostrożnością, wykorzystamy taką osobę raz … i porzucimy.

Sala zachichotała z wyjaśnienia kapitana Kurasia.

Pułkownik spytał się teraz szefa sekcji technicznej:

Poruczniku, jak przebiegła pierwsza faza operacji przy konsulacie ?

- Nasza sekcja „kretów” wykonała swoje zadanie dyskretnie. Ani mieszkańcy, ani pracownicy konsulatu nie wiedzą o naszym „korytarzu”, który dobrze zabezpieczyliśmy. – odpowiedział porucznik Czesław Zawada.

- Dobra robota, poruczniku. Teraz czekamy na sygnał centrali. To będzie jednorazowy strzał, którym załatwimy to gniazdo agentów.


Pułkownik Sosabowski zakończył zebranie wydziału i wyszedł z sali na krótką rozmowę z kapitanem Kurasiem.

- Co takiego poufnego chciałeś mi powiedzieć, Witek ?

- Przychodzę z propozycją. Józek ma pewien pomysł. On wymyślił jak wykorzystać naszych ludzi w tej firmie „Dachen Gemachen”, do, że się tak wyrażę … podłożenia Niemcom kilku ładunków-pułapek, które będzie można odpalić w razie krytycznej sytuacji.

- Jaśniej, Witold. – pułkownik domagał się precyzji.

Kapitan Witold Kuraś przedstawił pułkownikowi pomysł jaki przyszedł do głowy kapitanowi Pileckiemu. Po wysłuchaniu, pułkownik Sosabowski stwierdził:

- Miał rację pułkownik Wallace, który kiedyś powiedział do mnie: nie chciałbym, żeby kiedykolwiek kapitan Pilecki stał się wrogiem Stanów Zjednoczonych … To jest bardzo dobry pomysł. Jeśli sytuacja zrobi się krytyczna, to będzie „ostateczne rozwiązanie” …

- O tej sprawie będzie wiedziało dwóch naszych majstrów, którzy zamontują te pułapki, ale nawet oni nie będą zdawać sobie sprawy z tego, czym tak naprawdę są te ładunki. Oprócz tego, o tym montażu będziemy wiedzieć, tylko ja i ty, panie pułkowniku. Tak to widzę. – powiedział kapitan Kuraś.

Pułkownik powiedział bez wahania:

- Zatwierdzam ten projekt. Przed przejściem na emeryturę, poinformuję o nim mojego zastępcę. Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy zmuszeni go uruchomić.  



Breda. Holandia. 9 marca 2029.


Samochód dostawczy zaparkował przy krawężniku, około dwudziestu metrów od ściany, w którą były wmontowane ponumerowane, metalowe skrytki.

Kierowca wysiadł z szoferki, otworzył tylne drzwi samochodu i zaczął przeglądać zawartość dużego bagażnika.

W tym czasie, niedaleko samochodu, pojawił się mężczyzna, który przyglądał się pracy kuriera.

Dwie minuty zajęło mu przygotowanie przesyłek, które miał zostawić w tym punkcie. Wyciągnął osiem paczek różnej wielkości, a potem otwierał odpowiednie boksy i wkładał tam przesyłki.

Mężczyzna odczekał, aż kurier schowa wszystkie paczki, a potem podszedł do kierowcy i spytał po francusku:

- Czy pan Ron Vanderhaven ?

Kurier zdziwił się i odpowiedział pytaniami:

- Tak się nazywam. Skąd pan wie, że znam francuski ? To jakaś kontrola firmowa ?

- Wiem sporo o panu, ale to nie kontrola. Chciałem się tylko o coś spytać ?

Kurier spokojnym i uważnym spojrzeniem obrzucił nieznajomego, czekając na pytanie.

- Czy chciałby pan dokonać zemsty na tych, którzy zniszczyli wasze rodzinne gospodarstwo ?

- Czy naprawdę istnieje możliwość wymierzenia sprawiedliwości tym sku…m ? – ponownie odpowiedział pytaniem kurier.

- Tak, właśnie zbieramy ekipę do tej roboty. Żeby się udało, to musi być dobry skład.

- Dlaczego przyszedł pan z tym do mnie ?

- Ponieważ jest pan byłym żołnierzem.

- Ach tak … Pan też jest żołnierzem ?

- Zgadł pan … poruczniku.

Vanderhaven uśmiechnął się pogodnie.

- Zgadzam się dołączyć do tej ekipy.

- Nie pyta pan o wynagrodzenie ?

Tym razem kurier lekko się skrzywił.

- Proszę mnie nie obrażać, panie …

- Kapitanie.

… Panie kapitanie, taką robotę wykonam charytatywnie. – dokończył kierowca-kurier spokojnym tonem i łagodnością w oczach.


 

Więzienie Zdrowia. Paryż. 14 marca 2029.


Mężczyzna leżał na pryczy patrząc na sufit i rozmyślając o tym jak nieciekawa przyszłość przed nim się rysuje.

Mijały długie minuty, a przyszłość leżącego wciąż przedstawiała się w ciemnych barwach.

Odgłos kroków na korytarzu przerwał rozmyślania mężczyzny. Za chwilę usłyszał zgrzyt klucza i rygla. Drzwi od celi otworzyły się i na progu stanął strażnik więzienny.

- Berdella, spacer ! Wychodzić !

Mężczyzna podniósł się z pryczy i przeciągnął.


                                                                  ***


Było chłodno, ale słonecznie. Na dużym placu pomiędzy pawilonami, świeżego powietrza zażywało ponad osiemdziesięciu osadzonych.

Jordan Berdella, ubrany w ocieplany drelich, usiadł na ławce z oparciem. Zwrócony twarzą do słońca, wyciągnął paczkę papierosów i zapałki.

Odpalił papierosa, zamknął oczy, odchylił głowę do tyłu i zażywał jednocześnie słońca oraz nikotyny. 

Niektórzy mówią, że to niezdrowe, ale to chyba jakieś niesprawdzone plotki.

Trwając w takim stanie, usłyszał zbliżające się kroki, ale nie wykonał żadnego ruchu. Za chwilę usłyszał głos:

- Masz ogień, kolego ?

Trochę zirytowany przerwał opalanie i spojrzał na intruza.

- Nie jesteśmy kolegami … ale ogień mam.

Mężczyzna zapalił papierosa i spytał:

- Nie lubię samotności, mogę się dosiąść ?

„Kolejny prowokator.” – pomyślał Berdella.

- Chciałem posiedzieć sam … ale, jak sądzę, pan nie odpuści. Dobra.

Nieznajomy usiadł obok Berdelli, który znowu zamknął oczy, odchylił głowę i zaciągał się powoli.

- Dziękuję, chciałem porozmawiać na osobności. Zapewniam, że nie jestem prowokatorem. Wręcz przeciwnie, jestem po pana stronie … po stronie Francji. – powiedział mężczyzna.

Berdella milczał.

- Wiem kim pan jest i wiem, że siedzi pan z powodów politycznych.

- No i ?

Tym razem mężczyzna odczekał dłuższą chwilę i zadał pytanie:

- Przypuśćmy, że nie siedzi pan tutaj tylko został pan wybrany na prezydenta Francji. Co pan by zrobił ? Jakie pierwsze decyzje by pan podjął ?

- Przestańmy fantazjować ! Dostałem realny wyrok na podstawie fikcyjnych dowodów. Jak będzie kończyła się moja odsiadka, to znowu ich prokurator wyciągnie fałszywe dowody na mnie i podstawionych świadków, ich sędzia przyklepie mi następny wyrok, a mój wystraszony adwokat nie będzie w stanie mnie obronić !

Mężczyzna wysłuchał w skupieniu wybuchu Berdelli.

- Powtórzę pytanie. Został pan prezydentem Francji, jak się pan zachowa, jakie pierwsze kroki by pan podjął ?

Berdella ochłonął nieco i po raz pierwszy spojrzał uważnie na swojego rozmówcę.

Sięgnął po drugiego papierosa i zapalił.

- Jeżeli ominą mnie unijne standardy praworządności to mam przygotowane pewne ruchy … ale jak już powiedziałem, to czysta fantazja w obecnej sytuacji, więc …

- Więc, proszę opowiedzieć, bardzo lubię political-fiction. – zachęcał nieznajomy.

Berdella przyjął normalną pozycję na ławce.

- Faktycznie, jesteś zupełnie innym osadzonym, niż pozostali w tym więzieniu, więc niech będzie … Po pierwsze, natychmiast trzeba zdelegalizować wszystkie partie i organizacje, które są zasilane środkami z zagranicy. Po drugie, natychmiast wyrzucić z Francji obce media. Po trzecie, ogłosić amnestię i opróżnić więzienia …

- O, to ciekawe.

… Ale, wszystkich zwolnionych natychmiast wydalić z Francji. Kryminaliści, szczególnie wyznania muzułmańskiego są niebezpieczni dla społeczeństwa i muszą opuścić Francję bezpowrotnie. Po czwarte, ustawowo zakazać działalności niejawnych organizacji …

- Chodzi o loże ?

… Przede wszystkim. Wymiar sprawiedliwości który jest lojalny wobec niejawnych struktur, a nie wobec państwa i prawa, przestaje być wymiarem sprawiedliwości …

- Święte słowa.

… Po piąte, wyrzucić z Francji wszystkich nielegalnych imigrantów i tych, którzy notorycznie uchylają się od pracy. Po szóste, trzeba odbudować klasę średnią, która jest podstawą każdego normalnego państwa. Dlatego, dekretami lub ustawami trzeba usunąć, lub chociaż ograniczyć, działalność wielkich korporacji …

- To będzie niezwykle trudne.

… Dlatego finansowanie wszystkich osób pełniących funkcje w każdym z trzech rodzajów władzy musi być transparentne.

- Faktycznie, to o czym opowiadasz, to political-fiction. Dopóki jesteśmy w niemieckiej Unii, czyli jesteśmy niesuwerennym państwem, to te postulaty są nierealne. – stwierdził nieznajomy.

- Mówiłem, że to będą tylko marzenia osadzonego.

Mężczyzna podniósł się z ławki i powiedział:

- Wiesz, przyjacielu, nieraz marzenia się spełniają … 



Dąbrowa Białostocka. Polska. 16 marca 2029.


Na środku podwórka, przy motorze, siedział na stołku mężczyzna.

Wokół maszyny leżały dwie skrzynki z narzędziami i kilka innych akcesoriów potrzebnych do przeprowadzenia naprawy.

Jakiś mężczyzna stanął przy furtce. Zobaczył go pies leżący w budzie, ale obserwował intruza ze spokojem.

Stojący przy ogrodzeniu jakby namyślał się przez dłuższą chwilę, a potem głośno zawołał:

- Dzień dobry, czy mogę wejść ?

Mężczyzna siedzący przy motorze obrócił głowę i odpowiedział równie głośno:

- Niech pan zachodzi.

- A pies ? … Nie ugryzie ?

- Śmiało, przy mnie jest spokojny.

Gospodarz wrócił do naprawy maszyny, a nieznajomy otworzył furtkę i wszedł na podwórko, ale zerkał czujnie na psa.

Gdy zbliżył się do gospodarza zadał pytanie:

- Kapral Maciej Sitak ?

Właściciel maszyny przerwał swoją pracę i powoli wstał ze stołka.

- Zgadza się. A pan wojskowy ?

Mężczyzna wyciągnął dłoń na powitanie.

- Tak, jestem kapitanem. – odpowiedział nieznajomy, a potem zapytał prosto z mostu:

- Czy pragniesz zemsty na tych, którzy doprowadzili do śmierci twojego brata ?

Pytanie było bardzo zaskakujące, więc gospodarz trochę się zastanawiał nad odpowiedzią, ale w końcu odpowiedział: 

- Nie pragnę zemsty, tylko pier…j sprawiedliwości.

- Zbieram ludzi do grupy, która wykona taką robotę.

- Nie bardzo rozumiem ?

- To będzie akcja daleko od Polski … Bardzo ryzykowna akcja.

Gospodarz nie zastanawiał się długo.

- Można mnie doliczyć do zespołu.

- Nie pytasz o wynagrodzenie ?

- Zrobię to w czynie społecznym.



Hanower. 17 marca 2029.

Rynek.


Ośmiu aktywistów przemawiało po kolei na temat przyspieszenia przez rząd RFN działań wprowadzających unijny Zielony Ład.

Po całym placu chodziło jeszcze pięciu aktywistów rozdając ulotki, wśród setek zwiedzających starówkę.

Przemawiający rzucali hasła i zagrzewali widzów do ich realizacji:

… Tylko OZE uratować nas może …

… Precz z benzyniakami, niech żyją elektryki …

… Stop wycinaniu lasów …

… Atom to śmierć …

… Nie zostawiaj śladu węglowego, ratuj płonącą planetę …

… Nie bądź Don Kichotem, nie walcz z wiatrakami …

… Zamknąć wszystkie kopalnie i elektrownie wodne … 



Neuchatel. 18 marca 2029.


Dowódca Gwardii Szwajcarskiej, kapitan Jonathan Studer, podszedł do wysokiego mężczyzny z pomarszczoną twarzą, który czekał na niego wpatrując się w wody pięknego jeziora Neuchatel.

Po przywitaniu, obaj rozpoczęli wolny spacer, a wysoki mężczyzna zagadnął po włosku:

- Widzę, że polski klimat panu służy. Jakby pan zmężniał, kapitanie, czy się nie mylę ?

Kapitan uśmiechnął się, ale tak trochę nostalgicznie.

- Lubię pana specyficzne poczucie humoru, pułkowniku Wallace … No, cóż, pokochałem swoją nową ojczyznę. Naprawdę, czuję się tam dobrze.

- To tak jak ja Włochy, ale też nie miałem wyjścia i musiałem się wynosić, chociaż tego nie planowałem, przynajmniej nie w tym momencie … Właśnie w sprawie przymusowej emigracji chciałem z panem porozmawiać.

- Nie bardzo rozumiem, proszę jaśniej.

- Niedawno zdobyłem nowe informacje na temat ataku na Watykan.

Generał „in spe” Wallace dojrzał w oczach kapitana Studera wielkie zainteresowanie.

- Oo ! Zamieniam się w słuch.

- Dzięki współpracy z pewnym francuskim oficerem ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość gdzie przebywa Mauro Asassini.

Oblicze Jonathana Studera spochmurniało.

- We Francji ?

- Tak. – potwierdził z uznaniem Lee Wallace. – Nie ucieszyła pana ta wiadomość ?

- To nie jest powód do radości, ale raczej do gorzkiej satysfakcji, że wraz z porucznikiem Kellerem obstawialiśmy ten wariant jako najbardziej prawdopodobny.

- Trafiliście, panowie. Po ataku na Watykan Mauro Asassini uciekł do Francji, gdzie siedzibę ma jego centrala, największa organizacja Sorocha w Europie Zachodniej. Przeszedł operację plastyczną, ma zmienioną tożsamość, teraz nazywa się Maurice Asassinel. Organizacja załatwiła mu przydział do wywiadu cywilnego we Francji, jest porucznikiem. Pomagał Niemcom w organizacji zamachu na prezydenta Polski. Pod przykrywką oficera wywiadu zajmuje się rozpracowywaniem i niszczeniem środowisk narodowo-katolickich, które stanowią największą przeszkodę w budowie europaństwa. Jego kariera, człowieka globalistów, przebiegała bez problemów, ale niedawno, dwóch jego pomocników, Basam i Galib …

- To oni też są z nim ? – spytał Studer.

… Oczywiście, to jego najbardziej zaufani ludzie, oni też są funkcjonariuszami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych … Ta dwójka zamordowała znanego lidera konserwatystów. To wywołało wielkie poruszenie we Francji. Z ich punktu widzenia to poważny błąd. Organizacja załatwiła przeniesienie tej dwójki z Paryża na prowincję, a porucznik Asassinel został przeniesiony do ochrony prezydenta Miniona. Mamy ich na widelcu, ale czekamy na odpowiedni moment …

- To znaczy ? – spytał ponownie Studer.

… Za kilka miesięcy we Francji dojdzie do przesilenia, grupa, która zamierza przejąć stery władzy, chce za jednym zamachem „zneutralizować” całą organizację Sorocha, ale ze względu na pewne uwarunkowania, bardzo im zależy na tym, żeby taką akcję przeprowadził oddział złożony z obcokrajowców …

- Rozumiem, ten oddział ma wyciągnąć kasztany z ogniska, a w razie wpadki ogłoszą, że to interwencja zagraniczna. – skonstatował kapitan Studer.

… Lepiej bym tego nie ujął. W związku z tym, szukamy ochotników, którzy wykonają to zadanie. – zakończył generał „in spe”, Lee Wallace.

Kapitan Jonathan Studer zamyślił się głęboko.

- Z przyjemnością udusiłbym tego gnoja własnymi rękami, ale jestem związany przysięgą i służę Ojcu Świętemu, więc mój udział jest wykluczony, ale …

Na twarzy kapitana pojawił się złowrogi grymas.

… Dam panu kontakt do porucznika Johana Kellera. W jego kompanii służy piętnastu Szwajcarów, to resztki z rozbitej Gwardii Szwajcarskiej.

- To gdzie teraz służy porucznik Keller ? – spytał Wallace.

- We Francji, w Legii Cudzoziemskiej.     



Cork. Irlandia. 23 marca 2029.


Mężczyzna wyszedł z pubu i poczuł na policzkach zimny wiatr.

Przez dłuższą chwilę zastanawiał się w którą stronę podążyć. W końcu obrócił się w prawo i zaczął iść wolnym krokiem.

Minął dwa samochody, przy trzecim stał mężczyzna, który go zaczepił:

- Connor Mcready ?

Zatrzymał się na dźwięk swojego nazwiska.

- A jakby, to co ?

- Co pijesz, piwo czy wiskey ?

- A kto pyta ?

- Żołnierz.

- A, to wiskey.

- No to prowadź do pubu, ja stawiam.


                                                              ***


Usiedli przy stoliku w kącie sali.

Mężczyzna, który go zaczepił rozlał trunek do szklaneczek.

- To jak masz na imię, Jankesie ? – spytał zaproszony.

- Chris.

- Connor.

Pociągnęli solidne łyki.

Mcready spojrzał uważnie w oczy nieznajomego, który nie budził w nim niepokoju, ale dużą ciekawość.

- Słucham Chris, o co chodzi ?

- Jestem majorem amerykańskiej armii i chciałem cię o coś spytać.

Te słowa zrobiły duże wrażenie na Mcready`m.

- Uu ! A, co major amerykańskiej armii chciałby się dowiedzieć od byłego żołnierza, do tego zaledwie kaprala ?

Major pociągnął następny łyk.

- Czy pragniesz zemsty na tych, którzy doprowadzili do bankructwa interes rodziny Mcready.

Oczy Connora Mcready błysnęły nienawiścią.

- Oczywiście.

- Czy chciałbyś wynagrodzenie za taką akcję ?

- Ja bym, kur… , jeszcze dopłacił za taką okazję.     



Stuttgart. 24 marca 2029.

Plac przed Starym Zamkiem.


Trzy osoby kobiece i dwóch, prawdopodobnie mężczyzn, wyposażonych w megafony, zachęcało tłumy turystów odwiedzających ten stary zabytek, do skorzystania z bogatej oferty humanistów i globalistów:

… Własność to niewola …

… Aborcja prawem człowieka …

… Psiecko lepsze niż dziecko …

… Po co ci mieszkanie, możesz je wynająć …

… Eutanazja jest cool …

… Chroń dziki, w mieście rób uniki …

… Gotówka jest niebezpieczna, korzystaj tylko z karty …

… Nie żryj mięsa, soja jest the best …



25 marca 2029.


Media globalistyczne:  

… Zakończyły się wybory na urząd prezydenta Rosji. Wyniki late-poll wskazują na wygraną Michaiła Gorbaczonowa, który uzyskał 64,99 % …



Berlin. 26 marca 2029.


Niemiecki kanclerz i szef jego kancelarii, byli w dobrych humorach. 

- Nareszcie mamy rozwiązane ręce. Możemy prowadzić oficjalne rozmowy z Rosją. – powiedział kanclerz Hacken.

- Powinniśmy wykonać jakiś gest w ich stronę. Może na forum unijnym zaproponować zdjęcie sankcji z Rosji ? – rzucił szef kancelarii, Rudolf Gimmler.

- Dobry pomysł … Ciekawe, którą stolicę odwiedzi nowy prezydent ? – zastanawiał się głośno kanclerz.

- Pewnie Pekin, to w końcu starszy Brat. – powiedział minister.

Kanclerz uśmiechnął się i powiedział:

- Tak, to byłoby naturalne, ale może warto byłoby podjąć wysiłki, żeby prezydent Gorbaczonow najpierw pojawił się u nas.

- Już rozmawiałem w tej sprawie z naszym ambasadorem w Moskwie. Zapewnił mnie, że zrobi wszystko co w jego mocy, żeby nowy prezydent Rosji z pierwszą wizytą udał się do Berlina.

Kanclerz spojrzał z uznaniem na szefa swojej kancelarii.

- Brawo, Rudi, brawo.

Gimmler spuścił skromnie wzrok na podłogę.

- Musimy natychmiast uruchomić kolejny projekt NordStream, musimy znowu zostać europejskim monopolistą na wschodnie węglowodory. Bez taniej energii nie będziemy pełnoprawnym liderem europaństwa.

- Właśnie, a nasze 1500 firm odetchnie z ulgą i będzie również oficjalnie prowadzić interesy w Rosji, a pewnie pojawią kolejne niemieckie firmy chętne do zarobienia na Rosji. – dodał Gimmler.

Kanclerz już myślał nad następną kwestią.

- Czy wezwałeś na jutro szefa wywiadu ?

- Oczywiście.

- Dobrze, muszę z nim omówić strategię postępowania wobec prezydenta Odnowickiego. Trzeba skoordynować działania mediów Sorocha oraz naszej i rosyjskiej agentury, tak jak się to działo przed operacją w Smoleńsku. – powiedział kanclerz. 

- Trzeba również dyskretnie budować dobry pijar naszym kandydatom na prezydenta Polski, tak, żeby … po odejściu obecnego, nasi kandydaci mieli dobrą pozycję startową na początku kampanii wyborczej, która będzie przecież krótka.

- Dokładnie, Rudi, o tym będę rozmawiał z szefem wywiadu. – potwierdził kanclerz.

Po dłuższej chwili wypełnionej marzeniami obu rozmówców o wielkich Niemcach, minister wtrącił jeszcze jedną kwestię.

- Przypominam, że na przełomie sierpnia i września, mamy w kalendarzu wizytę w garnizonach dwóch nowych brygad Bundeswehry, „Ceuty” i „Marbelli” …

- Dobrze, że o tym wspomniałeś. Muszę się do tego dobrze przygotować.

- Zapomniałeś, Armin, o pozytywnym wizerunku, jaki tworzymy dla ciebie od początku kadencji. Teraz nadszedł czas na zdobycie przychylności wśród muzułmanów, którzy będą stanowić trzon sił zbrojnych europaństwa. W piątek do kancelarii przyszedł „rękopis” twojej książki. Musisz ją przeczytać i nanieść poprawki przed drukiem.

- Naprawdę ?! … 

- Tak, nosi tytuł „Mein Islam”. Zatrudniliśmy ghostwritera, to grafoman, ale zdolny propagandysta. Dobrze się spisał. Przeczytać zakończenie ?

Kanclerz był bardzo zainteresowany.

- Przeczytaj.

Szef kancelarii, tworzącej się IV Rzeszy, zwanej w międzyczasie Unią Europejską, wstał i wyciągnął z barku egzemplarz niewydanej jeszcze książki.

Rudolf Gimmler zaczął czytać:

… Kanclerz Armin Hacken stał i spoglądał przez okno na tętniący życiem Berlin. Wpatrywał się długo, a potem spojrzał na portret Fryderyka II, który patrzył na niego i zdawało się, że ledwo dostrzegalnym ruchem głowy potrząsnął na znak aprobaty. 

I w końcu kanclerz zrozumiał, że został wyznaczony przez los, do podjęcia historycznej decyzji.

Liberalna demokracja, pacyfistyczna, humanistyczna, wolnościowa, którą on reprezentuje, to przecież jedna ze stron medalu. 

Medalu, którego drugą stroną jest islam. 

Religia, doktryna, ustrój państwa, światopogląd. Krótko mówiąc: pokój dla wszystkich.

Pomyślał:

„Skoro ja, niemiecki kanclerz, jestem na to gotów, to i Niemcy są również gotowe … Pójdą bez wahania za swoim wodzem …”    



Rue de Cadette. Paryż. 27 marca 2029.


Przewodniczący X bez zbędnej zwłoki rozpoczął zebranie.

- Panie sekretarzu, proszę referować. 

- Na przełomie roku odnotowaliśmy przyrost odwiedzających kościoły. Bardzo duży przyrost, który rośnie z każdym kolejnym miesiącem …

Po sali przebiegł szmer niedowierzania.

… W każdym dużym mieście mamy swoich obserwatorów. To są prawdziwe i bardzo niepokojące dane.

- Jak to możliwe ? Przecież od wielu lat niszczymy Kościół na wszystkich poziomach ? – zadał głośne pytanie Y.

- Może to ma związek z pogrzebem tego katofaszysty ? – zatroskał się Z.

- To bardzo możliwe. Proszę kontynuować. – powiedział przewodniczący.

- Od początku roku, w każdą sobotę, we wszystkich dużych miastach odbywają się demonstracje „żółtych kamizelek”, czyli, głównie białych, pracujących Francuzów …

- Policja na szczęście rozgania pałkami tę hołotę. – zauważył Y.

- Ale są uparci. – skonstatował Z.

… W internecie rozpętano nagonkę na prezydenta i rząd, a co gorsza, na murach miast, pojawiły się napisy popierające ruch narodowy i organizacje katolickie, ale to nie wszystko. Na murach pojawiają się hasła wzywające Francuzów do walki z islamem i jego sojusznikami, lewicą i liberałami …

- Musimy koniecznie pobudzić do działania naszych ludzi w ośrodkach władzy, rządzie, partiach politycznych, wymiarze sprawiedliwości i służbach cywilnych. – powiedział przewodniczący X.

- Trzeba natychmiast zatrzymać tę falę i ostatecznie rozprawić się z reakcją ! – zagrzewał do boju Y.

… Musimy przetrzymać ten trudny okres. Na początku następnego roku ruszy wielka fala imigrantów na Europę. Mamy już to uzgodnione z rządami Maroka, Algierii, Tunezji i Libii. Trwa rekrutacja przewodników i kompletowanie statków i łódek. Tylko na Sycylię wyślemy jednej nocy 20.000 jednostek z imigrantami …

Szmer uznania przeszedł przez salę.

… A, na wybrzeże Hiszpanii i Francji poślemy 50.000 kolejnych statków i łódek … Za rok, dwa, Europa będzie całkowicie w naszych rękach.

- Dlatego, trzeba z całą bezwzględnością niszczyć wszystkie narodowo-konserwatywne siły w Unii Europejskiej, inaczej transformacja w europaństwo może być zagrożona. – stwierdził przewodniczący X.  



Kolonia. Niemcy. 30 marca 2029.

Plac przed Katedrą.


Około dziesięciu osób stało na podwyższeniu z desek i prezentowało piosenki, fragmenty książek, artykułów i zdjęcia.

Występom przyglądały się setki turystów i mieszkańcy miasta.

Tematem przewodnim była rzeka Ren i konieczność całkowitego zakazu żeglugi, oraz utworzenia Rezerwatu Doliny Środkowego Renu w celu ratowania cennego dla świata fragmentu przyrody.

Na końcu przyszedł czas na wiersz dosyć znanego, niemieckiego poety okresu Romantyzmu:


Renie, rzeko ty moja! Jesteś jak zdrowie.

Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,

Kto cię stracił. Piękność twą w całej ozdobie

Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie …


Zgromadzeni na podeście wykonawcy sięgnęli do plecaków i zaczęli przebierać się w czarne, luźne kostiumy.


… Lorelei Jasna, co ściany bronisz skalistej

I śpiewasz w Środkowej Dolinie! Ty, co zamki

germańskie ochraniasz z ich czarnym ludem! …


Artyści, oprócz recytującego wiersz, byli już gotowi do wymarszu.


… Do tych pagórków zielonych, do łąk koszonych,

Szeroko nad błękitnym niebem rozciągnionych;

Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,

Pozłacanych pszenicą, usrebrnionych żytem; …


Ubrana na czarno grupa zeszła ze sceny i wmieszała się w tłum widzów, głośno zachęcając do wzięcia udziału w symbolicznym pogrzebie rzeki.

Po pięciu minutach zachęty, symboliczny kondukt pogrzebowy, liczący około stu osób, ruszył w stronę nabrzeża.

Część z nich miała w rękach śnięte ryby lub otwarte konserwy rybne. 



Keflavik. Islandia. 11 kwietnia 2029.

Amerykańska baza wojskowa.


Kapitan Daniel Treville przyglądał się jak siedemnastu mężczyzn przechodzi przez drzwi i ustawia się w luźnym dwuszeregu około pięciu metrów przed nim.

Dwóch amerykańskich oficerów obserwowało tę scenę przez okienko zamontowane w galerii na piętrze.

Kiedy wszyscy stanęli swobodnie przed kapitanem, ten poprosił do siebie jednego z nich i powiedział do niego kilka zdań po cichu.

Mężczyzna pokiwał głową i stanął koło Treville`a.

Kapitan rozpoczął krótką przemowę w języku francuskim, robiąc przy tym przerwy, w czasie których, stojący obok niego Vanderhaven tłumaczył jego słowa na niemiecki.

- Panowie, jesteście tutaj, ponieważ odpowiedzieliście prawidłowo na dwa kluczowe pytania … Stanowimy grupę uderzeniową, którą będę dowodził. Jesteśmy oddziałem, który ma wymierzyć sprawiedliwość ludziom, którzy wpychają nasze ojczyzny w przepaść … Musimy uratować Europę …

Mężczyźni w skupieniu słuchali Treville`a i tłumacza.

… Tyle tytułem wstępu. Od dzisiaj rozpoczynamy ćwiczenia w symulatorze 3D. Poznamy dokładnie obiekt, w którym przeprowadzimy naszą akcję. Każdy z nas musi dokładnie poznać wszystkie kondygnacje, naziemne i podziemne. To jest sprawa kluczowa, od tego zależy powodzenie naszej akcji. Podczas akcji, najważniejsze jest, żebyście nie dali się zabić … Nasza sekcja w Irlandii zapewni nam „polisę ubezpieczeniową” w razie, gdyby ktokolwiek z nas trafił w ręce Niemców … Panowie, idziemy na ćwiczenia. – zakończył kapitan Treville.

Daniel Treville ruszył w kierunku drzwi, za którymi znajdował się korytarz prowadzący do głównego pomieszczenia symulatora.

Amerykańscy oficerowie patrzyli jak oddział kapitana Treville`a znika za drzwiami prowadzącymi do symulatora.

- Jak sądzisz, Chris, uda im się ta akcja ? – spytał swojego podwładnego i zarazem przyjaciela, generał „in spe”, Lee Wallace.

- Jestem pewien, że tak. Oni są zmotywowani, są żołnierzami, szybko nauczą się topografii obiektu, ale przede wszystkim, zadecyduje element zaskoczenia. Takiej akcji nie przewidział by nikt. – odpowiedział major Chris Woods.

- Masz rację, taką akcję mogłaby wymyślić tylko Armia Krajowa podczas niemieckiej okupacji Polski. Musimy im udzielić wszelkiej pomocy, jak również grupie pułkownika Bodmera. Ten oddział śmiałków wyciąga za nas gorące kasztany z ogniska. Jeśli ich operacja zakończy się powodzeniem, to w Europie Zachodniej rozpęta się burza.

- Burza z piorunami …



Artykuł chroniony jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Tag:  Historia i Teraźniejszość.


   




wrocman
O mnie wrocman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka