Wczorajsze zajścia oglądałam tylko zza mojego viridarium. Bezpieczna, syta, dokładając drewek do kominka głośno artykułowałam swoje echy, achy, i inne zwroty, nie zawsze parlamentarne. O tempora, o mores!
Zniszczenia, dewastacja miasta. Kto za to zapłaci? Organizatorzy? Uczestnicy? Czy też aerarium publicum? Myślę, że ci ostatni...
A kto odpowie za ponad dwudziestoletnią dewastację psychiki tych młodych ludzi, dla których zadymy stały się chlebem powszednim i nektarem życia? A kto odpowie za brutalne, niezrozumiałe zachowania policji i innych służb?
Dziś już nie wystarczy ukazywać w TV i negatywnie opisywać jak było obchodzone wczorajsze święto. Nie wystarczy wskazywać palcem winnych sprowadzenia niemieckich chuliganów do Polski (Blumsztajn, Sierakowski, GW). Dziś należałoby się zastanowić, jak zapobiec podobnym ekscesom w przyszłości. Jak zmienić mentalność wszystkich Polaków, by działali dla dobra Ojczyzny a nie przeciwko Niej. A jest to praca od podstaw i u podstaw, tyle jest zaniedbań. Zgroza.
Przedwojenna niepodległa istniała tylko 20 lat, a wychowała pokolenie niesamowicie patriotycznych ludzi, gotowych do poświęceń i daniny krwi dla Ojczyzny. W ostatnich latach krytykowane Powstanie Warszawskie było tego wymownym przykładem.
Czy dzisiejsi młodzi, po współczesnym "wychowaniu", byliby zdolni do takich czynów i poświęceń dla Ojczyzny?
Dlaczego dzisiejsi młodzi ludzie są często agresywni i dążą do destrukcji wszystkiego co napotkają na swej drodze (vide kibole, faszyści, antyfaszyści, lewacy i chuligani innej maści, obojętnie jak byśmy ich nazwali)?
Zastanówmy się, kiedy, w jakim okresie obecnej "demokracji", popełniliśmy względem młodych błędy wychowawcze, pedagogiczne, psychologiczne czy jakiekolwiek inne. Czy było to z naszej strony zaniechanie, zaniedbanie, olewanie, wygodnictwo, tumiwisizm czy jeszcze coś innego?
Co to było?
Moim zdaniem my, dorośli, jesteśmy winni wczorajszych ekscesów i im podobnych, dlatego winniśmy wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Nie chcę wieszczyć jak Kasandra. Ale oby nie było za późno.
Obecna władza nie dba o młodych. Od 20 lat wysyła ich do pracy za granicę, wychwalając obcy, nie zawsze przyjazny świat. Tam młodzi często wpadają w szpony półświatka, demoralizują się (choć oczywiście nie wszyscy, ale procentowej skali "straconej" młodzieży nie znamy)...
A my, Polacy, jak za starych, dobrych czasów, jak od wieków, nadal jesteśmy "papugą narodów". Przyjmujemy, adaptujemy i przyswajamy wszystkie najgorsze światowe wzorce, nie analizując ich wartości. Byleby tylko były zachodnie...
Toniemy w bagnie najgorszych cech Europy i tak zwanego zachodniego świata, które sprowadzamy do Polski i stale przyswajamy. A tyle mamy pogardzanych a równocześnie wspaniałych, własnych, wartościowych wzorców, które wyeliminowaliśmy w imię źle pojętej, zachodniej nowoczesności...
No tak, ale jeśli społeczeństwo wybiera na premiera człowieka, który oficjalnie głosi, że polskość to nienormalność, trudno się dziwić, że idziemy po linii pochyłej w kierunku całkowitej demoralizacji obywateli, a szczególnie młodego pokolenia.
Sami go przecież namaściliśmy na wodza, po raz drugi...
A co z naszą Polską?
Nie będzie już w niej prawa, sprawiedliwości i patriotycznego wychowania młodzieży?
Dlaczego?
Nie chcę takiej Polski jaka jest obecnie. Nie chcę Polski bezprawia i anarchii. Nie chcę! Zróbmy coś!



Komentarze
Pokaż komentarze