Pierwotne znaczenie symboli zamiera, ponieważ są one bardzo niejasne. Duchowe symbole uosabiają światło i energię, my zaś często nie posiadamy dostatecznej wrażliwości, by odczuć ich wibrującą moc. Siła światła Ducha zwraca się do źródła, do drzemiącej w nas świadomości istoty boskiej, ale człowiek – starając się zinterpretować symbole w sposób racjonalny bądź emocjonalny - zamyka się na ich głębsze, duchowe oddziaływanie. Te nasze indywidualne reakcje rozbijają światło na miriady cząstek, prowadząc do jeszcze większego ich rozszczepienia. Tak dochodzi do „babilońskiego pomieszania języków”, w którym zatraca się znaczenie symbolicznego języka Ducha. W Biblii opisane są początki tego upadku, próby jego powstrzymania oraz efekt tych wydarzeń, czyli budowa słynnej wieży Babel.
Istnieją więc dwa sposoby reagowania na symbole Ducha. Wszelkie próby wyjaśniania i porządkowania tego, co niewyobrażalne, prowadzą do dysharmonii z energią, która oddziałuje na nas wewnętrznie. Jeśli natomiast wsłuchamy się w wibracje, które, jak pisze Bierdiajew, rozbrzmiewają w „niewyobrażalnej głębi”, wówczas w naszej wewnętrznej istocie obudzi się zrozumienie, czyli „harmonijna wibracja”.
Liczne rozczarowania życiowe uświadamiają nam otchłań pomiędzy światem Ducha i naturą. Jak już wspomniałam, symbole Ducha mogą być mostem, pozwalającym przekroczyć tę przepaść, lecz tylko częściowo. Most ten kończy się bowiem w połowie otchłani. Nie można jeszcze dostrzec drugiej jego części. Człowiek, który na nim stoi, dotarł do tego miejsca, ponieważ niósł w sobie boską istotę, będącą ukrytym w nim rzeczywistym potencjałem. Uczy się on widzieć siebie jako śpiącego Boga.
Edward Munch na obrazie zatytułowanym „Krzyk” przedstawił rozpacz człowieka stojącego na tym moście, człowieka słyszącego krzyk rozpaczy natury, z którą stanowi jedność. Ten obraz budzi w człowieku silne negatywne emocje, a równocześnie przyciąga go w sposób niemal magiczny. „Krzyk” stanowi dokument autobiograficzny, ukazujący chorobliwy lęk Edwarda Muncha przed życiem i jest związany z konkretnym uczuciem, które autor następująco opisał w swym pamiętniku: „Szedłem ulicą z dwójką przyjaciół, zachodziło słońce. Poczułem melancholię i nagle niebo pokryło się purpurą. Zatrzymałem się śmiertelnie zmęczony, oparty o ogrodzenie i ujrzałem ogniste chmury pełne jakby mieczy i krwi, ciemnoniebieski fiord i miasto. Moi przyjaciele szli dalej, podczas gdy ja stałem tak, trzęsąc się ze strachu i docierał do mnie długi, niekończący się krzyk rozdzierający naturę”.
W połowie drogi, stojąc na moście, zdajemy sobie sprawę, że jako istoty naturalne nie posiadamy żadnej wiedzy ani mocy, która mogłaby nas z tej natury wyzwolić: „Zatrzymałem się śmiertelnie zmęczony, oparty o ogrodzenie”. Z rosnącą rozpaczą próbujemy przebudzić drzemiącego w nas Boga i skłonić go do działania, ponieważ tylko On jest w stanie przeprowadzić nas przez most i sprawić, że przekroczymy przepaść.
Krzyk pozostał jednak bez odpowiedzi. Stojąc na moście nad przepaścią człowiek odkrywa, że rzeczywistość oczekująca go po drugiej stronie mostu otacza go jakby i prowadzi naprzód. Zaczyna rozumieć, że tylko boska łaska posiada moc konieczną, aby przebudzić Boga uśpionego w człowieku. I w ten sposób ponownie przebudzony człowiek duchowy wstępuje w nowe życie.Ta łaska znajduje się w Słowie, w jego potencjale. Sztuką życia jest umieć ją odczytać. Wyciszyć zmysły duszy i stanąć przed wejściem do jakiego Duch doprowadza, jest wielkim spełnieniem wyznaczonej drogi. Przełamać lęk w krzyku jaki pojawi się w pół drogi do celu, w taki sposób , iż najpierw należy umieć go odczytać wpierw niż się pojawi i być na niego przygotowanym, gdyż lęk paraliżuje moc , jaką Duch zsyła nam ku pomocy.
Paweł opisuje to następującymi słowami:
„Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. (…) Sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe” [1].
[1] Biblia, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2006, Pierwszy list św. Pawła do Koryntian 2:14 oraz 15:44 .
A oto obraz:
Na pierwszym planie obrazu znajduje się dziwna, zdeformowana postać. Ma na sobie ciemny strój, co tworzy wyrazisty kontrast z jasną barwą ciała. Trudno określić jej płeć, być może artysta przedstawił samego siebie. Twarz osoby wyraża przerażenie, usta otwarte są do krzyku, a ręce w obronnym geście spoczywają na głowie. W tle obrazu widać długi, niekończący się most, a na nim dwie ciemne postaci spacerujących mężczyzn. Wzrok przykuwa ich obojętność, zachowują się tak, jakby nie dostrzegały krzyczącego mężczyzny. Niebo jest krwistoczerwone, a otchłań morza, lub jeziora bardzo ciemna, wręcz mroczna.
Opisywany obraz budzi w widzu grozę. Sprawiają to między innymi wyraziste, wijące się linie oraz niezwykle jaskrawe i kontrastujące ze sobą barwy. Potęgują one jeszcze przerażenie, jakie możemy ujrzeć na twarzy głównej postaci.
„Krzyk” jest odzwierciedleniem uczuć Muncha. Autor był najwidoczniej przerażony światem. Bał się samotności i obojętności innych ludzi. Malując swój obraz przelał on na płótno swoją duszę, swoje odczucia.
504
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)