Podczas kolejnej nudnej niedzieli postanowiłam pójść do Kościoła. Siedząc w ławce i rozważając czytany przez ministanta fragment Pisma Świętego przyszedł mi do głowy pomysł na kolejny wpis.
Otóż drodzy Państwo okazuje się, że język polski posiada wiele utrudnień dla zwykłych ludzi. I o dziwo nie mowa tu o ortografii samej w sobie, czyli "h", "ch", "rz", "ż", "u" oraz "ó" ale zwykłe wyrazy codziennego użytku.
W owym Kościele usłyszałam wyraz, który był inspiracją do tej notki. Mianowicie chodzi o słowo "drzwi". Co trzecia osoba, z którą się spotykam mówi "dźwi", szlag mnie jasny trafia jak słyszę coś takiego.
W zdaniu: Otwórz dźwi - brzmi to co najmniej dziwnie. Osoba słabo słysząca może zacząć szukać dźwigu lub tego typu podobnych rzeczy.
Jak się okazuje nie jest to jedyny wyraz, który w swojej wymowie może wprawić wielu Polaków w zakłopotanie. Otóż drodzy Polacy, przykrywamy się KOŁDRĄ, a nie kordłą. Częstym problemem jest ALKOHOLIZM, a nie arkoholizm. Coś CHCEMY, nie kcemy.
Mam nadzieję, że zaczniemy zwracać uwagę na to w jaki sposób wypowiadamy słowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)