.Jestem Polakiem - to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy. Roman Dmowski
Obejrzałem wczoraj polski film pod tytułem ,,Obława,, wyreżyserowany przez Marcina Krzyształowicza. Mizeria naszej narodowej kinematografii święci triumfy i większość filmów szczególnie pseudokomedii kręcona jest dla ludzi raczej ,,myślących inaczej,, Tym bardziej polecam ,,Obławę,, szczególnie, jako odtrutkę na perwersje moralne w stylu ,,Pokłosia,,. Film, mimo że osadzony w partyzanckich realiach drugiej wojny światowej, jest bardziej trillerem, trzymającym w napięciu, nowocześnie skonstruowanym z poszanowaniem realiów historycznych, można powiedzieć polską wersją „Bękartów wojny” Quentina Tarantino. Miłośnicy widowiskowych efektów batalistycznych i hektolitrów krwi na ekranie, nie znajdą ich tutaj za wiele, acz przestrzec muszę, że obraz jest czasem brutalny. "Obława" pokazuje przede wszystkim na podstawie partyzantów twarde realia wojenne nie pozostawiające zbytniego marginesu dla współczucia czy praw człowieka. Sprawiedliwy egzekutor kapral Wydra jest po prostu wierny rozkazom i poczuciu sprawiedliwośći. Okupacyjna rzeczywistość nie pozwala na dylematy moralne – zdrajca jest zdrajcą, za co kara jest jedna. Krzyształowicz, gra z wojennymi przyzwyczajeniami widza, unikając podziału na dobrych i złych żołnierzyków. W "Obławie" świat partyzantki jest surowy i przerażający. Dzięki fenomenalnym zdjęciom Arkadiusz Tomiaka las wydaje się jedną wielką pułapką, z której nie ma ucieczki. Partyzanci to ludzie żyjący, na granicy życia i śmierci zainteresowany jedynie walką z wrogiem i podstawowymi czynnościami życiowymi własnego organizmu. Proste do bólu. Film jest obrazem dającym do myślenia, lecz niemoralizującym nachalnie, pozwalającym widzowi samemu dojść do refleksji o ponadczasowych wartościach jak bohaterstwie i poświęceniu z jednej a zdradzie i nikczemności z drugiej. Gorąco polecam tę pozycję w zalewie tandety i niechętnej Polsce propagandy jak ma to miejsce we wspominanym ,,Pokłosiu,,


Komentarze
Pokaż komentarze (8)