Profesor Gliński dla Polsat News sugeruje, że jest otwarty na wszelkie zmiany na scenie politycznej. Nawet te dotyczące PO, które są realne (źródło na końcu notki).
Ze swojej strony dodam, że jest to ciekawa sugestia, mogąca się odwoływać szczególnie do konserwatywnej frakcji w PO. Istotna byłaby tu rola ministra Gowina, a przewiduję, że jego pozycja będzie stopniowo coraz bardziej osłabiana, chcąc przetrawać może zdecyduje się na pociągnięcie za soba innych posłów w kierunku PIS. Zaś silna pozycja posłanki Kidawy-Błońskiej będzie dodatkowo wzmacniać przekaz marginalizujący tych posłów o prowinencji tradycyjno-konserwatywnej, tym bardziej, że ich światopogląd może być wystawiany na coraz większą nie akceptację w partii.
Ta grupa to pozostałości nieudanego projektu PO-PIS, który może zamrtchwystać w dość nieoczekiwany sposób. Odejście tej frakcji z partii rządzącej zamknęłoby możliwości jej dalszego trwania u sterów władzy. Posłowie ci nie powinni zapominać - narastający kryzys gospodarczy moża kłaść pod znakiem zapytania przyszłość rządu Donalda Tuska (a pośrednio i ich samych).
Tak więc medialny przekaz, że przyszłe głosowanie strąci kandydata PIS na premiera w otchłań, pomija jedną ważną, właśnie te kwestię - a jeśli cios nastąpi w plecy? PO może sobie dyscyplinować swoich posłów, ale przecież nikt nie będzie siłą przyciskał ich ręki do właściwego guzika podczas głosowania.
Oczko niewinnie puszczone przez profesora Glińskiego jest skierowane właśnie do tychże posłów...
Źródło:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,134474,title,Prof-Piotr-Glinski-rozlam-w-Platformie-to-jeden-z-mozliwych-scenariuszy,wid,14972768,wiadomosc.html?ticaid=1f44d
pozdrawiam
SCHUMI


Komentarze
Pokaż komentarze