Jest w Lechistanie gość, którego z pewnym poczuciem humoru, można nazwać Atrakcyjnym Kazimierzem. Taki, przypadkowy premier był,a po przypadku bankier : yes,yes,yes ! Chłopina dość prosty,jak konstruktor cepa,do WC werbalnie przywiązany,że hej. Ale nie o nim mowa. Mowa jest o jego partnerce, czyli młodej żonce, znaczy - nr 2. Jak to się mówi, dziewczyna z ludu, wzięła sobie faceta z kryzysem wieku średniego, spisanym na myślącym czole i dzięki wdzięcznie grafomańskiemu blogowi, stała się "celebrytką" Tak, ten cudzysłów umyślny. Pisze wierszyki od których ma się pewne fatalne myśli, kryguje, umieszcza refleksyje złote, od których ma się tak samo (czytelnik,hi!) i cierpi. Chyba na niedolę cnoty. Więc leci do pisma o znanym powszechnie tytule ( wszyscy go tu znają) i daje wywiad trójszpaltowy,serio, który tuż po WYKUKU na świat, staje się w początku roku, murowanym kandydatem do miana ŻURNALISTÓW BUBLA ROKU. Normalna ganz-pomada. Ale nie o tym tu mowa.
Bo mowa jest kurde, o blogu Isobel. Autorka skromnie przyznaje, że wpisów gości nie czyta, bo chce wciąż być atrakcyjną żywą prowincjuszką dla Atrakcyjnego Kazimierza, ergo - się nie da. Znaczy czytać tych odczytelniczych treści.
I tu Cię zmartwię , jak mrówka pracowity blogerze s-24 : ona, Iza, ma ponad 2 miliony odsłon. To i hola, hola, la !


Komentarze
Pokaż komentarze