Aż siedemdziesięciu paru przedstawicieli Narodu, było uprzejmych zaszczycić obecnością swoje miejsce pracy. Nie chodzi o debatę poświęconą palącym problemom niedoświętości niektórych świętych w Polsce, ale o rzecz zapewne pomniejszej wagi - o budżet państwa na rok następny - zaraz po końcu świata.
Ja szczerze rozumiem zaangażowanie państwa deputowanych ; wszak akcje merkantylne, wspierane hasłem okazji na koniec globu, to nie w kij dmuchał, a skorzystać wypada, można, a nawet trzeba. To jest zwykły , obywatelski obowiązek państwa poselstwa, wspierającego tym samym nasz ukochany , polski rynek. Tylko, czy nie przesadzili niewinnie z tą zapobiegliwością ?
Co tu kryć, na posiedzeniu plenarnym umiłowanego Churału, zabrakło szefa rządu, jego świeżutkiego wice, szefów partii i większości bardziej inteligentnych / wyszczekanych osobistości. Jan Vincent nie musiał się wysilać, wszak orzeknięto, że sprawa z którą przyszedł, to wydmuszka jest.
Moja sympatia dla pani wiceprezes Szydło , znacząco wzrosła. Poświęciła się niewiasta, a przecież mogła jakże sympatycznie spędzić czas poza Sejmem . Na myciu okien, trzepaniu tego i tamtego, praniu z dodatkiem wybielacza lub bez, flircie z froterką. Projektowaniu menu na okoliczność Świąt po końcu świata. Zrezygnowała, dzielna pani, chociaż raczej idealistka.
A że tekst domaga się pointy ,jak kania dżdżu, a ja sety, proponuje się niniejszym sowicie nagrodzić nieróbstwo i oportunizm, bo w kręgach parlamentarnych mają status trendy. Za absencję - premia. Za to ,że państwo deputowani, dostarczyli nam kolejnego dowodu na to, ile doprawdy znaczy i jak ważną sprawą jest finansowe utrzymanie chwiejnego państewka, które nie potrafi nawet wydobyć swojej własności z rąk perfidnego, zagranicznego przyjaciela.
Niech tak się stanie , dobrze - Pani Marszałkini ?
Doskwierającej zdrowotności Pani życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)