Serafinsky Serafinsky
179
BLOG

Kto po kim , kto pod kim Na początku nie było ni DADA.

Serafinsky Serafinsky Polityka Obserwuj notkę 1
 

Na początku nie było ni DADA.                                                                               Tylko duch absurdu unosił  się nad oceanem ignorancji.                         Lecz że natura nie znosi próżni, rychło wczas pojawiła się  KPN , objaśniana pokątnie jak Koniak Pędzony Nocką.  Być może , zaiste – przez  Teścia z Zięciem. To była dobra, kontrsystemowa  formacja.          I rzekł teść :  PZPR ?  Płatni Zdrajcy, pachołki Rosji !  I przyjął do KPN  niejakiego Makumbę, syna króla wioski. Na członka. Członka h. C.  Zaś wildsteiny  powiedziały, co wiedziały.                                                                                                                    Słomka hula pod wiatr historii  , Słomka – niedościgły kandydat  na polit-więżnia III RP.

A że natura nie znosi próżni,  wychynęły samodwój  Partia X , z nieustającym Tymińskim i – co najpiękniejsze – Polska Partia Przyjaciół Piwa. Rozkosznie  happenerska, rewińska ,głosząca  po okolicy, że mleko jest prawie tak dobre , jak PIWO. Została po niej pianka i bezrobotny  założyciel. A po Tymińskim – cień czarnej teczki ,złowieszczo straszący wszystkich pospołu – tych niewinnych i tych , którym nic nie dowiedziono.  I indiański uśmiech… wywiedzionej na  pożałowanie  madonny , że o małych  Metysiątkach , nie wspomnę . A przecież branie miał u prawie połowy  dorosłej populacji i niewiasty dostawały szału macicy na widok. Przeżyliśmy stan wojenny , przeżyliśmy Stan Tymiński . Urok niewinnej demokracji, nim się znierządziła.

Lecz że natura nie znosi próżni , objawił się niczym duch   ( spiritus) ze snopowiązałki , sam on – sam Lepper i Samabrona jego. Lepper woził gnojówkę z miejsca na miejsce, wysypywał  zboże , nawet  to na piwo , batoga używał, taczki przetaczał , parlamentaryzmem żył , krawatami w paski, że o Klewkach nie wspomnę. Jednak wielkoobszarowych lagun, gnojwicą pełnych , rozlanych po Polsce przez wielkoprzemysłowe, amerykańskie fermy świńskiego tuczu , jakoś nie wylał . Nawet nie próbował. 

Jednakże natura, nie znosząc próżni , wnet po wisiołku , objawiła się z Palikotem ,aeroplanem jego , OZONEM , erotycznymi gadżetami i filozofią w zasadzie tę samą – chłoponuworyszowatą .  Nim co do czego , z tuskiej piersi się wydarło, już poszło, przeszło i pizło na przedpolu pełnym brukselki . I opuścił go Rysio Kalisz, bo gnozę pomylił był  z jajcarską  groteską  - burleską , a pocałunek  Kwacha, okazał się   całusem  śmierci.  Pozostały kredyty na raty do spłaty i skomplikowany korowód ; z żoną , z żonami ?

I tu , natura  - nie cierpiąc  próżni – objawiła nam kolejnego trzpiota,  wesołka, dobrego  felietonistę , a prześmiewcę , hucpiarza, o niezwykle niebanalnym stosunku do kobiet, kalek i paraolimpiady .  Alter ego  Karola Marksa ; nie , nie tego od  Marx & Spencer ; zowie się  on Janusz Korwin – Mikke.  Właśnie zapodał rozgłośnie ,że będzie, oj będzie, o nim głośno , gdy poranne wstaną zorze w Brukseli koło Berlina.

A że natura  nie znosi  próżni, spokojnie poczekajmy na kolejne wybory do  krajowego Churału  - na kolejnego  flimona.

 DADAIZM POWRACA DO SWOICH  KORZENI  - DO POLITYKI   I POLITYKIERÓW.

Serafinsky
O mnie Serafinsky

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka