Blog
Co mi ślina na język...
Sierkovitz
Sierkovitz Papież neodarwinizmu*, agent Monsanto*, pachołek Big Pharmy* *nie moje słowa...
21 obserwujących 76 notek 113804 odsłony
Sierkovitz, 5 grudnia 2013 r.

Uczniowie - 1, Nauczyciele - może nie 0 ale niewiele więcej

Na początku tego tygodnia ukazały się wyniki testów PISA za 2012. Polscy uczniowie wypadli w nich rewelacyjnie, grubo powyżej średniej OECD w matematyce, czytaniu i naukach ścisłych. To dosyć zaskakujące biorąc pod uwagę nakłady na edukację w naszym kraju i wszechobecne narzekanie na poziom kształcenia i na poziom uczniów. Postanowiłem pobawić się danymi z PISA i opublikowanego w październiku tego roku badania zdolności dorosłych, w których nasi najmłodsi dorośli (16-24 lat) wypadli przyzwoicie, podczas gdy wszystkie starsze grupy wiekowe były w ogonie OECD. Wertując znalazłem wyniki tego testu dla nauczycieli i wpadłem na pomysł przedstawienia zależności między wynikami nauczycieli a wynikami uczniów.

I rzeczywiście widać pewnien trend - w krajach z najmniej rozgarniętymi nauczycielami (Włochy  Hiszpania) uczniowie również osiągają najgorsze wyniki a w krajach z nauczycielami osiągającymi wysokie wyniki - Japonii czy Finlandii - uczniowie radzą sobie znacznie lepiej. Są oczywiście wyjątki od tej reguły. Ekstremalnym jest Korea Południowa, gdzie nauczyciele są nieco pniżej średniej dla nauczycieli ale za to uczniowie są zdecydowanie najlepsi w teście sprawdzającym zrozumienie podstaw matematyki. Podobny trend widać również w Polsce i Estonii, gdzie kadra nauczycielska ma dosyć niskie wyniki testu (ten sam poziom co fińscy absolwenci liceum bez studiów) ale uczniowie z obu krajów są w czołówce OECD. Na drugim skraju skali są Szwecja i Norwegia, gdzie kadra nauczycielska osiągnęła przyzwoity wynik ale uczniowie są w ogonie.

Po zrobieniu wykresu zastanowiłem się - a może jest jeszcze jakiś efekt, który mógłbym dorzucić do wykresu? Zdecydowałem, że owszem - bo w tego typu porównaniach warto wziąć pod uwagę koszty. Dlatego wielkość kółek odpowiadających poszczególnym krajom jest proporcjonalna do wydatków jakie tek kraj ponosi na edukację w przeliczeniu na mieszkańca. Żeby dać poczucie skali - jest to od 600$/mieszkańca (Polska, Słowacja) do 6600$ (Norwegia). Co ciekawe - ilość pieniędzy wydanych na naukę młodzieży nie przekłada się bezpośrednio na lepsze wyniki uczniów. Trzy kraje wydające na edukację najwięcej są w dolnej połówce pod względem uczniów. Wygląda za to na to, że kompetencje kadry nauczycielskiej są powiązane z wydatkami na edukację - aż 5 z 6 krajów  najmniejszych wydatkach na edukację miało nauczycieli w dolnej połówce.

Skąd dobre wyniki Polski w tych badaniach nadal pozostaje dla mnie zagadką. Małe nakłady na edukację, kadra na poziomie fińskiego licealisty, zaplecze też pozostawia wiele do życzenia ale jakoś sobie radzą. Pozostaje mieć nadzieję, że to pokolenie pozostanie na tym poziomie a przekonamy się o tym już przy następnym badaniu Survey of Adult Skills. Jeżeli sytuacja się utrzyma - możemy patrzeć na przyszłość z odrobiną nadziei.

 

Opublikowano: 05.12.2013 09:37.
Autor: Sierkovitz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • Dlatego zawsze byłem zwolennikiem tego, żeby drewno z wycinek sanitarnych było przeznaczone do...
  • Zmiany orbitalne, a co? Pytanie jest o to co odpowiada za to teraz - bo zmiany orbitalne z...
  • Cykliczne zmiany klimatu to efekt. Są powodowane przez konkretne czynniki -...

Tematy w dziale