7 obserwujących
272 notki
121k odsłon
  189   0

Najlepszy prezent urodzinowy

O moim Dziadku po kądzieli wiedziałem tyle, ile wnuk wiedzieć powinien. Urodzony w 1890 Józef W. syn Andrzeja i Marcjanny, był chłopem z chłopów podwarszawskich. Udokumentowana linia rodzinna od XVIII wieku była związana terytorialnie z południowymi obrzeżami Warszawy.

Ożenił się z panną z Wilanowa, podczas I WŚ zbudował duży, murowany dom na Imielinie i doczekał się córki. Miał też czterech braci.  

Nie wiem, jak przeżył II WŚ, ale nadwyrężyła go nieco materialnie, bo musiał za kupę pieniędzy wykupić z Pawiaka ową Córkę, nastolatkę zgarniętą tam z łapanki.  

Coś mu chyba jednak zostało, bo po wojnie nabył status kułaka, co stało się powodem jego zguby. Wiosną 1952 roku został aresztowany i osadzony w Więzieniu Centralnym w Warszawie. Za co? Nie wiem, ale sądzę że za tzw. całokształt, bo nic nie wskazuje na Jego związki z konspiracją.  

Zmarł (został zamordowany?) po kilku tygodniach. Pochowany na cmentarzu w Pyrach.  

Gdy w połowie lat `70 Matka chciała mu postawić nowy nagrobek, okazało się, że grobu nie ma. Fizycznie był, ale pochówku nie odnotowano w dokumentacji cmentarza. Po Dziadku Józefie został w rodzinnych dokumentach tylko kwit depozytowy z więzienia i parę fotografii. 

Na początku lat `90, korzystając z uprzejmości kolegów – historyków pracujących w różnych urzędach państwowych, próbowałem dowiedzieć się czegoś o okolicznościach, przyczynach i dokładnej dacie śmierci Dziadka. Bez rezultatu. 

Może dlatego, że w wyniku jakiegoś niewyjaśnionego przekłamania w rodzinnej tradycji ustnej byłem przekonany, że Dziadek odszedł z tego świata o rok później, w kilka miesięcy po moim urodzeniu w styczniu 1953. Tak było do niedawna.  

Późną jesienią ub. roku zadzwonił do mnie ktoś, kto przedstawił się jako Krzysztof W. Poinformował mnie, że jestem jednym ze spadkobierców stryja Bolesława, jednego z braci mojego Dziadka. Miło jest zostać nieoczekiwanie spadkobiercą. Ale wymaga to uzyskania wielu różnych dokumentów stanu cywilnego. Wystąpiłem o odpis aktu zgonu Dziadka, przewidując że mogą tu wystąpić problemy. Wystąpiły. Wydział archiwalny USC poinformował mnie, że Józef ma dwa, jednobrzmiące akty zgonu, wystawione przez dwa różne USC w Warszawie. I dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że Dziadek zakończył życie o rok wcześniej niż sądziłem.  

Niby nic, ale wraz z innymi faktami wiele mówi o czasach, gdy rozstał się z życiem.  

Cieszę się, że u schyłku życia dowiedziałem się wreszcie, kiedy umarł mój Dziadek, choć już raczej nie dowiem się dlaczego i jak pożegnał się z tym światem. Może jeszcze zdążę wystawić Mu nowy nagrobek i cieszyć się przez chwilę owocami tego nieoczekiwanego spadku.  

Życiorysy najzwyklejszych pod słońcem ludzi też miewają swoje zagadki. A niezwykłe jest to, w jakich okolicznościach znajdujemy odpowiedzi. W dzień swoich urodzin dostałem chyba najlepszy prezent, jaki można sobie wyobrazić. Kolejne okruchy wiedzy o własnych korzeniach. 


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale