III World War
Gdy słucham Wagnera, mam ochotę napaść na Polskę W.Allen
0 obserwujących
9 notek
10k odsłon
  79   0

Brodatość przeciwko szczerbatości, czyli o profesorach radiomaryjnych

Pomyślałem sobie, że czasem nawet ktoś taki jak ja, zamiast pisać o sprawach fundamentalnych, może dla relaksu zająć się czymś nieistotnym, a nawet nieistotnym kimś. Tym bardziej, jeśli taki ktoś podpiera swoją nieistotność tytułem profesorskim i jakby tego było jeszcze mało uważa, że ma tytuł do wypowiadania się w kwestiach, które nijak nie mieszczą się w jego wyuczonej specjalności. Co prawda to nie grzech, natomiast głupotę należy piętnować z całą mocą, bo gdy się lawinowo rozprzestrzenia, może dojść do nieszczęścia na dużą skalę.

Żeby nie być gołosłownym, stosowny cytat:

"Próba puczu była nadzwyczaj poważna, ale w przeciwieństwie do 1992 roku, tym razem wybito jej wcześnie zęby. Mamy do czynienia z całkiem inną sytuacją, niż wtedy. Prezydent i Rząd już całkiem nasz, media choć trochę nasze, wojsko i policja służą Polsce, Naród w znacznej mierze obudzony, a Kościół wspiera Prawdę"

W swoim czasie popularne było określenie "docent marcowy" a dziś splendoru w niektórych środowiskach dodaje określenie "profesor radiomaryjny". Czasy mamy takie, że Polska czasowo stała się królestwem oddanym w lenno prezesowi, który uczynił z niej swój folwark, ale i na niektóre salony patrzy swoim łaskawym okiem, bo jak wiadomo, pańskie oko Brodę tuczy.

Znany w środowiskach radiomaryjnych i TV Trwam salonowy profesor Broda cieszy się jak dziecko ze "słabości" sejmowych puczystów, snując na swoim zaangażowanym blogu wizje znacznie groźniejszego rozwoju sytuacji, łącznie z przelewem krwi w parlamencie, którą to krew mieliby upuszczać kaczystom red. Michnik z red. Lisem, choć i dziewczyny z TVN też są w brodziej notce wymienione i nie tylko one.

Pan profesor słusznie prawi o tyle, że faktycznie większe poparcie społeczne dla tzw. puczystów mogłoby nieco zakłócić profesorską narrację patriotyczną, szczegolnie w sytuacji, gdyby naród niejako "przy okazji" sprowadził na ziemię klan Ojca Dyrektora, pokazując zdegenerowanym katoprawakom gdzie jest ich miejsce.

Muszę pana profersora zmartwić, ale ta perspektywa przybliża się w szybkim tempie i być może już w przyszłym roku przyjdzie panu fizykowi wrócić do wyuczonego zawodu, a kto wie, czy również nie wrócić do Dubnej, bo być może Putin przyjmie niedobitki "dobrej zmiany", tym bardziej, jeśli już odbyły odpowiedni staż.

Gorzej, jeśli z Dubnej zostanie pan profesor oddelegowany służbowo do Izraela, bo wtedy może być zmuszony do zapuszczenia brody, a jako brodaty może być przez Hamas uznany za Żyda i nieszczęście gotowe.

Oczywiście zawsze może zmienić front i zapisać się do KOD, o ile KOD będzie przyjmował zapisy.

Jeśli bowiem przyjmiemy, że do zostania profesorem niezbędna jest jakaś tam intreligencja, a ta z kolei bywa definiowana jako umiejętność adaptowania się do zmiennych warunków środowiskowych, to los profesora Brody jeszcze nie jest przypięczętowany, choć w jego wieku coraz trudniej o sensowną woltę.

Kto chce, niech się za pana Brodę modli, ja mogłem mu jedynie poświęcić nieco uwagi, ale bez przesady.

 

Bombastic

 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale