Tematem numer jeden jest dzisiaj wizyta premiera Rosji Władimira Putina. Mamy 29. rocznicę Porozumień Sierpniowych, jutro 70. rocznica napaści Niemiec na Polskę (wielu - w tym Rosjanie - nie przyjmuje tej daty jako początku II wojny światowej). Ale w światku politycznym dominuje napięte niemal dotykalne oczekiwanie na jutrzejsze wystąpienia przywódców. Radek Sikorski chwali się iluż to premierów będzie na Westerplatte. Tyle że świat będzie wsłuchiwał się w słowa faktycznego przywódcy Rosji, Władimira Putina. Aż chciałoby się zapytać: jak to się robi?
Trzeba przyznać, że nasza dyplomacja mogłaby wiele się nauczyć od sąsiadów. Co nasz rząd robił od miesięcy? Rosjanom wystarczyło kilka dni na ustawienie dogodnych dla siebie ram dyskusji historycznej. Dzień po dniu Rosja podgrzewała atmosferę - program telewizyjny o polsko-hitlerowskiej współpracy, rewelacje z rosyjskich tajnych archiwów o polskich politykach przedwojennych, zapowiedź specjalnej antypolskiej książki, wreszcie rzadki chwyt - list Putina do Polaków, równie przewrotny jak cała rosyjska narracja. Książka przygotowana przez rosyjski wywiad (cóż to za maniera?!) ukaże się - uwaga - w tym samym momencie, w którym będzie przemawiał Putin. Jaka to przewrotność! Putin już wie, co będzie w książce, a polscy przywódcy - nie. A może jest gotowych kilka wersji książki, z których jedna zostanie wybrana na sygnał dany przez Putina. I tego nie można wykluczyć. Jedno jest pewne. To Putin jest na naszej rocznicy rozdającym znaczone karty. A przy tym wszystkie wymienione kroki zostały przygotowane przez sztab ekspertów i analityków na rozkaz Putina tak, aby osiągnąć efekty jak najlepiej wpisujące się w strategię i globalne cele Rosji dokładnie przemyślane na wiele lat do przodu.
List Putina do Polaków: nie wchodząc w szczegółową analizę tego listu, są w nim i spodziewane historyczne manipulacje, i dobrotliwe złagodzenie ostatnich "ataków historycznych" na Polskę, są też dyplomatyczne formułki od dobrym sąsiedztwie i świetlanej przyszłości wzajemnych relacji Rosji i Polski. Zapewne znaczący jest fakt, że Putin podkreśla upokorzenie Niemiec po I wojnie światowej jako praprzyczynę II wojny światowej. Jest też kilka ważnych sygnałów. Putin przekonuje do stworzenia w Europie systemu bezpieczeństwa, który jest wg niego niemożliwy bez udziału Rosji. Podkreśla wagę partnerstwa Rosji i Niemiec i stawia je za wzór do naśladowania dla stosunków rosyjsko-polskich. Tłumaczy też, że "mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy," nie wyjaśniając jednak tego ostatniego pojęcia. Czy jako zwolennik SLD odnoszę się do tych wszystkich pouczeń z entuzjazmem? Niekoniecznie. Mówienie o budowie Wielkiej Europy przez Rosję i Niemcy przy okazji obchodzonej na Westerplatte rocznicy wybuchu II wojny światowej budzi mieszane uczucia. Osoby nierozumiejące punktu widzenia lewicy mówią, że cechuje nas wasalna mentalność w stosunku do Rosji. Ja powiedziałbym, że to nie wasalna mentalność, tylko umiejętność realistycznej oceny naszych opcji w relacjach z Rosją.
Uważny czytelnik zastanawia się do czego zmierzam, skąd optymistyczny tytuł do tak pesymistycznego wpisu. Otóż, tak, Polska może być potężnym krajem. Krajem o ogromnym potencjale, liczbie ludności i granicach opierających się o Ocean oraz z przyjaznymi sąsiadami. Jako integralna część Unii Europejskiej. Taka jest logika dziejów. W XXI wieku małe kraje stracą sens jako optymalny sposób organizacji społeczeństw i podmiot międzynarodowych stosunków. Kiedyś - zapewne minie jeszcze kilka pokoleń - powstanie administracja globalna. Ale jeszcze za naszych czasów, po świecie dwubiegunowym II połowy XX wieku i jednobiegunowym okresie przejściowym, powstanie multilateralny świat XXI wieku. Szczegółów jeszcze nieznamy, ale jako podmioty tego nowego świata wyłaniają się już: Rosja - być może w przybliżonych granicach niedawnego imperium ZSRR, USA - prawdopodobnie z Meksykiem i Kanadą, Unia Europejska, Chiny, Indie. W zamierzeniach Unii i Rosji te 2 mocarstwa mogą uprawiać politykę dobrosąsiedzkich stosunków. To będzie zapewne prawdziwy przekaz do odczytania ze słów Putina, które jutro padną, i na które wszyscy czekają.
Chciałbym na koniec wspomnieć, że wielkość polityków polega nie tyle na kreowaniu procesów społecznych - to jest niemożliwe, co na ich wyczuwaniu i zręcznym ich wykorzystywaniu dla celów swoich społeczności. Europejskie i globalne procesy integracyjne nie ulegną już zahamowaniu, a po dokładnym przyjrzeniu się programom partii i praktycznym działaniom politycznym łatwo spostrzec, że SLD programowo i praktycznie najlepiej wpisuje się w nakreślone wyżej trendy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)