Dwóch kandydatów na prezydentów Warszawy. Jeden mówi "bezpłatna komunikacja dla wszystkich płacących podatki w Warszawie". Drugi (druga) mówi "więcej przedszkoli i żłobków".
Obie propozycje ze wszech miar słuszne i na czasie.
Jestem za. Pytanie tylko do Pani i Pana: ile to będzie kosztowało? Wiadomo przecież, że z pustego Salomon nie naleje, a prawa matematyki są jasne i niezmienne: zero (bezpłatne) jest bez wartości. A coś większego od zera - wartościowego - nie bierze się znikąd.
Chciałbym zatem zobaczyć jakieś podstawy wyliczeń - ile będzie kosztowała ta bezpłatna bezpośrednio komunikacja, skąd kandydat weźmie na to środki (czyli pośrednio - kosztem czego). Ile będą - gdzie - i za co te nowe przedszkola, o których rodzice słyszą od lat, podobnie jak o szpitalu południowym (trzecie wybory, trzecia obietnica).
Inaczej będzie tak, jak zwykle: kiedy polityk mówi, że nie da, to nie da. A kiedy mówi, że da... to mówi.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)