Idzie jesień, pełno liści na ulicach. Idą wybory, pełno ulotek w skrzynkach, billboardów na ścianach.
Wiem oczywiście, że mało kto będzie chciał z tego zrezygnować... ale współkandydaci z wielkich partii i mniejszych organizacji, tudzież niezależni: to wybory LOKALNE. Teoretycznie - ludzie powinni Was znać. Po co jeszcze te ulotki z hasłami i obietnicami cieplejszej zimy i chłodniejszego lata?...
Proszę: nie śmiećmy. Nie produkujmy ulotek indywidualnych. Rozumiem, że kandydaci nie porzucą ułudy, że im więcej papieru zadrukowanego danym nazwiskiem, tym więcej wyborców zagłosuje - ale, żeby oszczędzić trochę polskich czy fińskich drzew, niech to będa ulotki całej listy, czysto informacyjne: nazywam się tak i tak, zrobiłem dla Państwa to i to, chciałbym doprowadzić do naprawienia dziury na ulicy X...
Nie głosujmy na partie. Nie głosujmy na tych, którzy śmiecą ulotkami, a których działań nie znamy. Kandydaci: nie śmiećmy ulotkami, nie rzucajmy hasłami, a róbmy coś konkretnego.



Komentarze
Pokaż komentarze