Z nadciągających informacji dotyczących katastrofy samolotu prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku,
można wyciągnąć przerażający wniosek , że jednym z podstawowych powodów katastrofy były
"kłopoty z konwersacją z rosyjskim kontrolerem lotów , a pilotami samolotu prezydenckiego."
Wiadomości rosyjskie podawały jakoby nasi piloci nie znali rosyjskiego, a w szczególności mieli kłopoty z liczbami, to nasuwa podejrzenia , że kontrolerzy podawali naszym pilotom błędne dane, w innej skali , lub źle przeliczone (lub nasi piloci zle je zinterpretowali )
W Rosji wysokośći i odległości podaje się jeszcze w metrach, a w innych krajach w stopach,
ciśnienie podaje się w mmHg, a reszta świata w hPa,
(choć piloci powinni znać stałe koordynaty lotniska.)
Oczywiście wina również mogła być po stronie polskich lotników , jeśli nie uzgodnili wcześniej tego jednoznacznie.
Jeśli samolot tak wcześnie zaczął obniżać lot, to by mogło niestety oznaczać ,że dostał błędne dane, co do odległości do lotniska,
lub mieli źle ustawione wysokościomierze ( 3 szt. plus 1 radiowysokościomierz ) ???
(kontrola lotniska podała złe wartości ciśnienia???) - kontroler w wywiadzie podkreślał ,że załoga miała problemy ze zrozumieniem cyfr !!!
Z koleji położenie lotniska na wzgórzu powodowało , że lecąc wcześniej doliną ,
radiowysokościomierz podawał im zdecydowanie większą wysokości.
Nieprawdopodobne wydaje się tak niskie zejście, podejście 1,5 km przed lotniskiem.
Dużo pytań , mało konkretów , szukam w internecie nagrań z kontrolą lotów , może gdzieś się pokażą,
te które są dostępne na stronie Smoleńska i na które powołał się przed chwilą TVN dotyczą innej maszyny


Komentarze
Pokaż komentarze (13)