5 obserwujących
79 notek
46k odsłon
  48   0

Strajk Lubelskich Kolejarzy 1980

W latach 1979 - 1980 coraz widoczniej kumulowały się w PRL negatywne zjawiska polityczne, społeczne i ekonomiczne. Kolejny wybuch społecznego niezadowolenia był już tylko kwestią czasu.

W latach 1979 - 1980 coraz widoczniej kumulowały się w PRL negatywne zjawiska polityczne, społeczne i ekonomiczne. Kolejny wybuch społecznego niezadowolenia był już tylko kwestią czasu. Władzę zdecydowały się wprowadzić podwyżkę cen mięsa i jego przetworów, tym razem od 1 lipca 1980. Informacji o planowanej zmianie cen nie podano w środkach masowego przekazu, przeprowadzono ją w sposób zakamuflowany, tak by była jak najmniej zauważona przez społeczeństwo. Cały zabieg cenowy polegał na przesunięciu sprzedaży niektórych gatunków mięsa do tzw. sklepów komercyjnych, gdzie ceny były znacznie wyższe. Dotkliwy był także wzrost cen mięsa i jego przetworów w bufetach i stołówkach zakładowych, gdzie nie tylko spożywano posiłki, lecz również bardzo często robiono zakupy. Do pierwszych strajków doszło 1 lipca w mieleckiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, Zakładach Metalurgicznych „Pomet” w Poznaniu oraz Przedsiębiorstwie Transportowym „Transbud” w Tarnobrzegu. Dzień później przerwano pracę m. in. w podwarszawskich Zakładach Mechanicznych „Ursus” i Fabryce Przekładni Samochodowych „Polmo” w Tczewie.

7 lipca rozpoczął się strajk w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku, który przybrał charakter powszechny, z wyraźnymi akcentami politycznymi. 8 lipca powołano tam Komitet Strajkowy, sformułowano też własne postulaty, domagając się m. in. wzrostu płac i cofnięcia podwyżek cen. Strajki, które od początku lipca przerzucały się z jednej fabryki do drugiej i z jednego miasta do drugiego, przez pierwsze dni nie spowodowały poważniejszego zagrożenia dla ekipy Gierka. Strajki gaszono spełniając, na ogół niewygórowane, żądania płacowe „otarliśmy się o wielkie niebezpieczeństwo” stwierdził 11 lipca Stanisław Kania i głęboko się pomylił. 

Między 14 a 18 lipca fala strajków przeszła przez Lublin, ostatniego dnia protestów doszło do strajku powszechnego. Strajk objął bowiem co najmniej 79 zakładów w Lublinie i Kraśniku, m. in. zastrajkowali pracownicy Wschodniej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych, w tym z lubelskiego i dęblińskiego węzła PKP, przez który wiodły linię zaopatrzeniowe dla wojsk radzieckich stacjonujących w Polsce i w Niemczech. W swych pamiętnikach Gierek sugerował, że strajki w zakładach wytwarzających sprzęt wojskowy oraz mających strategiczne znaczenie PKP, otoczonych więc szczególną opieką służb specjalnych, które mają tam wielu tajnych współpracowników, nie mógł zostać zorganizowany bez wiedzy tych służb, nadzorowanych wówczas przez Stanisława Kanię. Na strajki władzę reagowały dość spokojnie, praktycznie nie podejmowano działań o charakterze siłowym. Starano się natomiast przynajmniej częściowo zaspokajać żądania robotników w sprawie płac i organizacji pracy. W szczególnych przypadkach wysyłano w teren przedstawicieli rządu.

19 lipca około godziny 18. strajkujący kolejarze osiągnęli ustne porozumienie z dyrekcją. Podwyżki płac były niższe niż postulowane 1300 złotych. Kolejarze otrzymali 600 złotych dla członków drużyn trakcyjnych i 400 złotych dla pracowników innych służb. Osiągnięto możliwość przeprowadzenia nowych wyborów do Rady Zakładowej. Zgoda władz na przeprowadzenie oddolnych wyborów była niewątpliwym sukcesem strajkujących. Organizatorzy strajku otrzymali gwarancje bezpieczeństwa.

Po uspokojeniu sytuacji na Lubelszczyźnie Gierek i część przywódców partyjnych wyjechali do ZSRR na tradycyjne urlopy połączone z konsultacjami z towarzyszami radzieckimi. Gaszenie strajków za pomocą realizacji żądań ekonomicznych spowodowało efekt domina. Strajki uległy w sierpniu rozszerzeniu i objęły znaczny obszar kraju, koncentrując się głownie na Wybrzeżu i Śląsku. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura