smigielski.w smigielski.w
650
BLOG

Kto by się tam przejmował demografią?

smigielski.w smigielski.w Polityka Obserwuj notkę 26

           Trzy tygodnie temu wróciłem z ogólnopolskiej konferencji demograficznej w Ustroniu górskim i ciągle się zbierałem, by przekazać Państwu najciekawsze nasze dyskusje i spostrzeżenia. Mam tu na myśli głównie dwie kwestie. Pierwsza to fundusz rezerwy demograficznej. Nie jest tajemnicą, że mamy w Polsce „starzejące się” społeczeństwo i skutki tego zjawiska będą dla nas coraz to bardziej dotkliwe. Aby zabezpieczyć się (finansowo) na czas gdy odsetek ludzi starszych będzie w naszym społeczeństwie wyjątkowo duży stworzono właśnie ten fundusz, gdzie gromadzone są pieniądze na tzw. „czarną godzinę”. Demografowie długo spierali się dwa czy trzy lata temu, kiedy będzie można zacząć korzystać z gromadzonych w tym funduszu środków. Jedni opowiadali się za datą 2025, inni skłaniali się raczej do daty 2030. Tymczasem, rząd PO i PSL był łaskaw, przy największym zdumieniu środowiska demograficznego, w zeszłym roku „wypompować” z tego funduszu 7 mld zł, zaś w roku obecnym 3 mld zł! Co więcej odbyło się to w atmosferze niemal absolutnej ciszy medialnej! Pozostaje wierzyć, że jaśnie nam panujący rząd tego typu niewytłumaczalnych praktyk już nie powtórzy, a „wypompowane” pieniądze zwróci co do grosza wraz z odsetkami.

           Druga sprawa to polityka prorodzinna. Główny orędownik tej kwestii, czyli partia Polska Jest Najważniejsza, jak wiemy, nie otrzymał od wyborców wystarczającego poparcia by bronić tej kwestii w parlamencie. Podczas wspomnianych obrad konferencji demograficznej Pani prof. dr hab. Ewa Frątczak (SGH Warszawa) prezes nauk demograficznych przy PAN (która jest w naszym środowisku demograficznym niekwestionowanym autorytetem) stwierdziła, przy powszechnej zgodzie osób zgromadzonych, że (cytuję z głowy) „Polityka prorodzinna jest w Polsce bytem wirtualnym”. Znowu pozostaje wierzyć, że obecny rząd sprawi, iż ta sytuacja ulegnie zmianie. Jeśli nie, i jeśli utrzyma się tak niski jak obecnie poziom dzietności to skutki starzenia się naszego społeczeństwa będą jeszcze bardziej dotkliwe.

           Demografii, podobnie jak ekonomii, oszukać się nie da. Zmierzamy w tym kierunku, że jedna osoba pracująca będzie musiała „utrzymać” jedną osobę niepracującą, co jak łatwo sobie wyobrazić będzie nie małym wyzwaniem. A co wówczas – podwyżki podatków, podwyżki składek ZUS lub tym podobne. Chyba, że wróci stare hasło – „Wspomagajcie partię czynem – umierajcie przed terminem”!

"Zły? - Może. Dobry? - A czemu, nie tak wiele znów pychy we mnie. Dajcie żyć po swojemu grzesznemu to i świętym żyć będzie przyjemnie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka