smigielski.w smigielski.w
237
BLOG

Droga Krzyżowa w kontekście wydarzeń społ-polit. (Stacja II)

smigielski.w smigielski.w Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Stacja II – Jezus bierze Krzyż na ramiona (Mt 27,31; Mk 15,20; Łk 23,26; J 19,17)

 

           W dzisiejszych czasach tak bardzo boimy się krzyża. Krzyża, który kojarzy się z bólem, cierpieniem i wyrzeczeniami. Czasem nawet zachowujemy się jak te popularne figurki małpek – cierpienia nie chcemy widzieć, nie chcemy o nim słyszeć, wreszcie nie chcemy o nim mówić. Zachowujemy się wówczas trochę jak dzieci, które zakrywając oczy myślą, że ich nie widać. Nam też jest łatwiej nie poruszać problemu dzieci umierających z głodu, ludzi cierpiących z powodu okrucieństwa wojny, … Można by dalej wymieniać, ale odbieglibyśmy trochę od głównego tematu rozważań.

           Śpiewamy w kościołach taką piękną pieśń – „Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój Krzyż na każdy dzień”. A cóż to znaczy „wziąć własny Krzyż”? Czy wiąże się to z jakimś ogromnym poświęceniem i koniecznością cierpienia? Odpowiedź może zaskoczyć: Wziąć Krzyż to znaczy sumiennie wykonywać powierzone nam obowiązki – w domu i w miejscu pracy. To wypowiedzieć wojnę własnemu lenistwu i nierzadko egoizmowi. I tyle? I to już wystarczy? Tak, ale to, jak doskonale wiemy, nie jest wcale takie łatwe.

           Wybaczcie, że odniosę się do własnego przykładu. W ostatnią niedzielę miałem zajęcia ze studentami. Iść musiałem, ale ważne jest też nastawienie. Mogłem przeklinać w duchu tę konieczność, że w niedzielę zostawiam ukochaną rodzinę i idę do pracy. Mogłem narzekać, że ów praca jest nisko płatna – bo przecież wszyscy zarabiamy za mało. Mogłem z zazdrością spoglądać na część osób z mojego otoczenia, którzy pomimo słabszego niekiedy wykształcenia znacząco lepiej zarabiają myśląc – tacy to pożyją! I pewnie gdzieś te myśli mi towarzyszyły. Ale będąc chrześcijaninem starałem się myśleć, że przecież to jest moje powołanie. Wolą Bożą jest bym najlepiej jak umiem wykonywał swoją pracę, wkładając w nią maksimum zaangażowania i entuzjazmu. Z tą drugą myślą łatwiej mi było jechać na zajęcia. Studenci też, skądinąd, zauważają, kto przyjeżdża do pracy za karę.

           Kończy się już, moi drodzy, powoli okres wielkiego postu. Pomyślmy o naszych obowiązkach zawodowych, rodzinnych i społecznych. Zastanówmy się co możemy zrobić lepiej, komu lub czemu poświęcić więcej czasu. Ja w swoim życiu taką refleksję obiecuję do czego i Was zachęcam. Chciejmy też przeprosić Pana Boga za grzech lenistwa, kiedy nie przykładaliśmy się do własnej pracy. Chciejmy też przeprosić za grzech zaniechania, kiedy nie znajdowaliśmy czasu dla naszych najbliższych zanadto się skupiając na własnych kłopotach i zmęczeniu dniem.

 

Któryś za nas cierpiał rany …

"Zły? - Może. Dobry? - A czemu, nie tak wiele znów pychy we mnie. Dajcie żyć po swojemu grzesznemu to i świętym żyć będzie przyjemnie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości