smigielski.w smigielski.w
304
BLOG

My wychowni w kulturze szympansów zwyczajnych

smigielski.w smigielski.w Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Jako demograf rodziny muszę starać się śledzić zmiany zachodzące w szeroko pojętej sferze życia rodzinnego i partnerskiego nie bacząc na mój własny stosunek do analizowanych zagadnień. Ten oto obowiązek zmusił mnie ostatnio do zainwestowania 3,99 zł w zakup czasopisma „Przekrój”, w którym to zamieszczony był tytułowy artykuł wydania traktujący o poliamorii. Poliamoria tłumaczona jest na polski, cokolwiek niezgrabnie, jako – wielomiłość. Sami autorzy artykułu, przedstawiając czytelnikom definicje dyskutowanego zagadnienia odwołali się do … Wikipedii. Przywołało to moje skojarzenia, gdy jako młody doktorant podczas dyskusji z wybitnym profesorem uniwersytetu (nazwiska nie wymienię bo nie mam w zwyczaju ujawniać treści prywatnych rozmów bez zgody współrozmówcy, zaś tokowej nie posiadam) niechcący „wypaliłem”, że definicje terminu (rozmawialiśmy wtedy o środkach wczesnoporonnych) sprawdzę w Wikipedii. Profesor spojrzał na mnie wówczas z niekrytym oburzeniem i powiedział: - Panie, w jakiej Wikipedii, to trzeba sprawdzić w jakimś poważnym słowniku medycznym.

 Wydawałoby się zatem, że poważni dziennikarze, poważnej gazety pisząc do poważnych czytelników również zechcą się odwołać do słownika socjologicznego, ale widać za bardziej wiarygodne źródło uznali właśnie wspomnianą Wikipedię. Podsyłam link do cytowanej definicji:http://pl.wikipedia.org/wiki/Poliamoria

 Ale do rzeczy. Pozwolę sobie zacytować najciekawszy fragment dyskusji o poliamorii. Pisarka i psycholożka, Pani Hanna Samson rzecze co następuje:

Niedawno w GW czytałam artykuł o bonowo-szympansach, które genetycznie są bardzo blisko z nami spokrewnione. Jeśli chodzi o zachowanie, kontynuujemy obyczaje szympansów zwyczajnych, które często walczą, a samce biją podobno swoje samice. Natomiast u bonowo wszelkie napięcia rozładowywane są przez seks. W ich społeczności nie walczy się o dominację. Dla nas, wychowanych w kulturze szympansów zwyczajnych, poliamoria jest dziś szokująca, ale gdyby nie pewne czynniki, jakie zadziałały w przeszłości, moglibyśmy funkcjonować jak bonobo”. 

Chciałem tu zwrócić uwagę na używanie liczby mnogiej - zdania pogrubione. Do kogo się odnosi owo MY, a konkretnie „kontynuujemy” „dla nas, wychowanych”. Ja i, jak sądzę, przytłaczająca większość czytelników i blogerów portalu Salon24 nie została wychowana w kulturze „szympansów zwyczajnych” lecz w kulturze judeochrześcijańskiej. Jeśli mnie pamięć nie myli, to nawet na lekcjach historii uczono nas, że kultura europejska wywodzi się z kultury judeochrześcijańskiej. Może „nowe podręczniki” do lekcji historii, inspirowane lekturą GW przekonują, że Europa wywodzi się z kultury szympansów zwyczajnych, ale ja się jeszcze wychowałem na starych podręcznikach. Do kogo się zatem odnosi owo – MY. W jednym z wywiadów w „Uwarzam Rze” (przyznam jednak, że już nie pamiętam z kim był wywiad) pewien profesor opowiadał, że podczas sesji kawowych jeden z jego kolegów profesorów lubił używać sformułowań typu: „my uważamy”, „my stoimy na stanowisku”, „my popieramy”. Zainspirowany tą formą wypowiedzi spytał rozmówcę co się kryję pod owym MY. W odpowiedzi usłyszał: „my czytelnicy Gazety Wyborczej i Polityki”. Może zatem i w tym przypadku odpowiedź jest podobna?

Wróćmy jednak na chwilę do poliamorii. Osobom, którym nie wystarcza definicja Wikipedii przedstawiam własną. Mówiąc krótko i obrazowo poliamoriia to legalizacja orgii seksualnych. Tu też warto odwołać się do historii. Początkowo uważano, pisał o tym nawet Engels, że tzw. pierwsi ludzie około 1 milion lat temu uprawiali tzw. promiskuityzm czyli bezład płciowy. Jednak późniejsze obserwacje antropologicznej (porównaj np. B. Malinowski, Życie seksualne dzikich) dowiodły, że nigdzie na świcie w życiu małżeńskim ludzi nie występował żaden bezład. Zawsze kwestie rodzinne cechowały się stricte ustalonymi zasadami i regułami. Także życie seksualne. Skąd zatem wzięły się owe mylne poglądy o bezładzie płciowym pierwszych ludzi? Z obserwacji … szympansów i prostej analogii ich zachowań do życia ludzi (porównaj Szlednak T, Socjologia rodziny, 2011). I tak oto, dzięki redaktorom Przekroju (nr 28/29) historia zatacza koło. Mój brat w dzieciństwie lubił żartować mówiąc: „Co się martwisz co się smucisz, ze wsi jesteś na wieś wrócisz”, co się de facto sprawdziło bo obecnie mieszam na wsi. Reprezentanci owego MY mogą to powiedzenie nieco zmodyfikować „Co się martwisz co się smucisz, z małp pochodzisz do małp wrócisz” i pobiec do swojej pięknej poliamorycznej rodziny.

"Zły? - Może. Dobry? - A czemu, nie tak wiele znów pychy we mnie. Dajcie żyć po swojemu grzesznemu to i świętym żyć będzie przyjemnie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości