W dzisiejszej Gazecie Wyborczej pojawiła się nowa taktyka w opisywaniu tzw. sprawy Sawickiej. Możemy przeczytać, że politycy PO byli nagabywani przez Sawicką, ale dzielnie stawiali opór. Schetyna stwierdził, że miał szczęście ze względu na – jak to się wyraził ciche dni i nie kontaktował się z Sawicką przez ostatnie półtora roku. Warto się zastanowić dlaczego sam nazywa tę sytuację szczęściem. Czyżby wątpił, że uda mu się nie ulec pokusie?. O swoich kontaktach z Sawicką mówił też poseł Wałęsa, który w przeciwieństwie do posła Schetyny kontaktował się z wymienioną Panią. Jednak w czasie obiadów z Sawicką był twardy i unikał podejrzanych tematów. Ciekawe skąd mu przychodziło do głowy, że są to śliskie tematy?. Ale samą siebie przeszła posłanka Pitera, która zasugerowała, że Sawicka może być „odwrócona”, zapewne wpadła na ten pomysł będąc pod wrażeniem niedawno emitowanego w TVN serialu „Odwrócony”. Na koniec artykułu pada stwierdzenie, że Sawicka milczy w tej sprawie. A mogłaby przynajmniej powiedzieć: acha lub mrugnąć znacząco okiem – niewdzięcznica.Przecież koledzy z PO podali jej jak na tacy wspaniałą linię obrony, a ona milczy?.
W dalszej części tej obiektywnej gazety możemy się domyślać , iż w całym spisku Sawickiej z CBA mogła mieć również swój udział Patrycja Kotecka, która blokowała w TVP sceny histerii Beaty Sawickiej.
Gratuluję obiektywnym i kreatywnym dziennikarzom GW. Proponuję teraz tylko elegancko połączyć całą sprawę z samobójstwem Barbary Blidy, która też mogła być „odwrócona” przez CBA – przecież ciemny lud, jak na razie, kupuje wszystko.
ZAPROSZENIE



Komentarze
Pokaż komentarze (4)