39 obserwujących
1129 notek
657k odsłon
  157   0

Futbol Industry i okolice


        Olimpiada się skończyła– czas na podsumowanie, nie będę omawiał szans Polaków, niewykorzystanych i tych wykorzystanych – to omówią w szczegółach wybitni ”znawcy przedmiotu” – dziennikarze sportowi, „działacze”, trenerzy i sami zwodnicy. Czyli wszyscy, którzy ze sportu żyją. To oczywiście nic złego pod warunkiem uczciwych zasad i uczciwej „gry”.

          Ja o czym innym; o sporcie, o sporcie wyczynowym i jego nieocenionej roli w usportowieniu społeczeństwa począwszy od najwcześniejszego dzieciństwa w szczerym zamiarze podniesienia stanu sprawności i zdrowia ludzi. Z tego punktu widzenia np. piłka nożna jako najbardziej popularna dyscyplina, jest sportem mogącym się przyczynić jak żaden inny do realizacji tych szczytnych haseł. Rozróżniam jednak piłkę jako sport i nawet jemu kibicowanie - od całej otoczki tego sportu. Owa „otoczka”, to jedno z największych na świecie przedsięwzięć finansowych. To parafrazując słynne określenie definiujące bezpardonową rewindykację żydowskiego mienia utraconego w wyniku II WW – „Holocaust Industry” – oczywiście owe rewindykowane korzyści zazwyczaj trafiają do zręcznych manipulatorów uprawiających ten przemysł (np. Kongres Żydów Amerykańskich). Otóż ta parafraza brzmi „Futbol Industry”.

         Dlaczego takie pejoratywne określenie? Wiadomo od czasów Starożytnego Rzymu, iż ludziom potrzeba „panem et circenses” (chleba i igrzysk). Igrzyska inne mogą mieć imię – niekoniecznie musi to być piłka nożna. Były najpierw wyścigi rydwanów, w US futbol „amerykański”, koszykówka i t. d. Zresztą równolegle mogą istnieć różne dyscypliny wzbudzające zainteresowanie milionów. Sport wyczynowy wprawdzie przeważnie nie podnosi stanu zdrowia zawodnika, a nawet czasem prowadzi do wynaturzeń, urazów, kalectwa, czy depresji, ale przez swoją wyjątkowość, widowiskowość i trudności z uzyskaniem wysokiego poziomu -wzbudza największe zainteresowanie i chęć naśladowania. Rola sportu wyczynowego w tej mierze jest nie do przecenienia. Błogosławiona rola sportu wyczynowego, szczególnie piłki nożnej zanika jednak w chwili, kiedy okazuje się, że jest on sztucznie pompowany, jego popularność, to zręczny PR, że jego koryfeusze, a nawet słynni byli zawodnicy, to amatorzy dużych pieniędzy niekoniecznie uczciwie pozyskanych.

         Stawiam zawsze proste pytania – dlaczego wyniki piłkarskich rozgrywek oscylują wokół wartości minimalnych, bliskich zera, dlaczego często słyszy się wypowiedzi wybitnych znawców, trenerów i zawodników typu: „Byliśmy zdecydowanie lepsi, ale tamci mieli szczęście”, „gnietliśmy ich przez cały czas, lecz szczęście uśmiechnęło się do nich”. Już średnio myślący człowiek powinien dojść do wniosku, że wyniki rozgrywek piłkarskich dość często nie odzwierciedlają poziomu drużyn. Np. zdecydowanie silniejsza drużyna przegrywa, lub remisuje ze słabszym przeciwnikiem. Czasem - ale przyznać muszę, że coraz rzadziej - wynik meczu piłkarskiego zależy od sędziego. Pytanie następne – czy federacje piłkarskie nie są tego świadome?

         Odpowiedzi na te proste pytania sprowadzają się do tego, że takie właśnie wyniki zależą głównie od obowiązujących przepisów oraz, że wszyscy o tym wiedzą, ale właśnie o to idzie tym wszystkim animatorom „Holokaust Industry”. Ale dlaczego? Odpowiedź brzmi – im wynik rozgrywek mniej zależy od poziomu graczy, tym więcej drużyn zechce w nich uczestniczyć. Im więcej narodowych drużyn weźmie udział w kontynentalnych, czy światowych rozgrywkach, tym większa kasa popłynie do federacji zarządzających, tym więcej stacji telewizyjnych zechce je transmitować (znowu za niemałe pieniądze). Państwa nie mające odnotowanych sportowych sukcesów upatrują tu swoją szansę – przecież nasi chłopcy biegają nawet szybciej od tych piłkarskich gwiazd i na pewno uda się nam wygrać, nie ma tu żadnej filozofii. Czasem rzeczywiście wygrywa jakaś drużyna z Burkina Faso, czy Zambii, czasem rzeczywiście wynika to ze „szczęścia”, czasem (można przypuszczać) z tendencyjnego sędziowania. I o to właśnie idzie...

          W innych sportowych dyscyplinach przepisy zmieniono w kierunku bezwzględnego uzyskania wyniku adekwatnego do poziomu walczących drużyn, czasem dla usprawnienia przebiegu rozgrywki. W „Formule 1” np. przepisy zmieniane są prawie w każdej gonitwie. W koszykówce zawsze jest wynik dwucyfrowy, a lepsza drużyna ma go czasem o kilkanaście, lub nawet kilkadziesiąt punktów więcej. Podobnie jest w innych dyscyplinach… Wystarczyłoby np. „rozszerzyć” bramkę do 20 m., zlikwidować instytucję „spalonego” i już… Wyniki byłyby dwucyfrowe.

         Ale owym dżentelmenom zawiadującym światowym futbolem nie idzie o sprawiedliwe rozgrywki, im idzie o KASĘ…

          Na sport można spojrzeć z różnych punktów; są dyscypliny wymagające kosztownego sprzętu – te mogłyby być zarezerwowane dla ludzi, których na to stać; w żadnym wypadku państwo nie może być ich inwestorem – np. bobsleje. Jeżeli jednak droga dyscyplina sportowa ma tradycyjnie ukształtowane znaczenie i świadczy o walorach państwa – wówczas nie powinno się na nich oszczędzać – np. szybownictwo, sport balonowy, alpinistyka, żeglarstwo.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport