Gdyby "Mojżesz" Michała Anioła był wiernym odwzorowaniem tej biblijnej postaci, to najwięcej o jego stanie psychicznym mówiłaby jego broda (właściwie palce proroka, które ją mierzwiły).
Frasyniuk, kreowany na "legendę", który jako przewodniczący partii, doprowadził błyskawicznie do "wyprowadzenia sztandaru" - musi od czasu do czasu odreagować swoje kompleksy. Ciekawe sformułowanie z "tamtego okresu": "wielep" - w odniesieniu do Jarosława Kaczyńskiego. Jest przecież właśnie odwrotnie - to Frasyniuk w swoich wypowiedziach jest typowym besserwisserem - nigdy żadnych wątpliwości, zawsze całkowicie przekonany o swoich racjach.
Rozwój wiedzy, nauki, myśli filozoficznej na przestrzeni wieków wskazuje jednoznacznie, że nadmierna pewność siebie jest odwrotnie proporcjonalna do wiedzy reprezentowanej przez mówiącego. Najdobitniej to egzemplifikuje ostateczna konkluzja, do której doszedł największy mędrzec starożytności - SOKRATES; - "wiem, że nic nie wiem".
Charakterystyczna rzecz; przy tego typu wycieczkach osobistych, prominentni niegdyś działacze Unii Wolności, nie omieszkają zaznaczyć, że są na "Ty" z Jarosławem Kaczyńskim: "Jarek, nie p...." - to typowy słownik Frasyniuka, ale na ty. Mazowiecki też przytoczył rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim, w której (wg relacji T.M.) powiedział: "Tadeusz,, to nie o tobie myślałem.... o tym, co zmarł...." (szło o B. Geremka).
Najwyraźniej, mimo, że Jarosław Kaczyński jest największym ideowym przeciwnikiem obydwu panów, to nawet niegdysiejsza fraternizacja widocznie ich nobilituje. Ot, zwykłe kompleksy małych - pragnących by uważano ich za równorzędnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)