17 lat temu napisałem list:
1993 -09 -22
Panie Prezydencie,
nie głosowałem na pana ani na Tymińskiego, chociaż na pewno był pan wówczas mniejszym złem - zraziła mnie nachalna kampania wyborcza. Mam wiele pytań, ale ograniczę się do kilku, być może odpowiedź powstrzyma mnie od podjęcia bezwzględnej walki politycznej z panem. Otóż uważam, że głównym odpowiedzialnym za rozproszenie sił posolidarnościowych, a zatem za przegraną w wyborach - jest pan..
Dlaczego rozpoczął pan "wojnę na górze", dlaczego stawiał pan na "lewą nogę", dlaczego tak zaciekle zwalcza pan ludzi uczciwych, którzy tylko mają inną koncepcję walki z komunizmem (ostatnie wybory pokazały, że to chyba oni mają rację). Mam na myśli braci Kaczyńskich, Premiera Olszewskiego, czy red. Wierzbickiego. Dlaczego powołał pan BBWR, co jeszcze bardziej rozdrobniło scenę polityczną a szczególnie elektorat sił reformatorskich i prawicowych. Dlaczego dopuścił pan do powstania ordynacji, która przy rozdrobnieniu politycznym ugrupowań solidarnościowych dała możliwość trzydziestoparę procentowej lewicy uzyskać prawie trzy czwarte mandatów poselskich?
Nasuwa się smutna refleksja; czy osobiste animozje, którymi kieruje się prezydent walcząc z prawdziwymi, uczciwymi patriotami, nie spowodowały utraty z pola widzenia prawdziwych wrogów polskich reform politycznych i gospodarczych, jakimi niewątpliwie są ugrupowania SLD.
Proszę poczytać sobie, co piszą teraz, po wyborach komentatorzy i politycy w prasie zagranicznej, co powiedział o panu Zbigniew Brzeziński, jak protekcjonalnie rozprawiają sobie komunistyczni liderzy o usytuowaniu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w strukturze władz państwowych... Wydaję się, że wpadł pan we własne sidła.
Przy okazji, jest pan wielce zasłużonym Polakiem, przyczynił się pan do upadku komunizmu w świecie, lecz gubi pana megalomania. Pan był wybrany przez wszystkich jako symbol walki, był pan budowany przez przywódców największych potęg wolnego świata, przez międzynarodowe organizacje - aby stworzyć panu nazwisko, stworzyć dla pana nietykalność... Nie przeczę, sprostał pan na tamtym etapie swojej roli, lecz niechże pan przestanie przypisywać sobie wyłączną, czy nawet główną role w upadku komunizmu światowego. Trochę skromności - to tylko poprawiłoby pańskie notowania, Pierwsze miejsce w tym rankingu zajmuje bezprzecznie Jan Paweł II, następnymi są Reagan i Bush, Sołżenicyn, Churchill (tak), Gorbaczow; z Polaków bezwzględnie wyprzedzają pana Brzeziński, Nowak-Jeziorański, kardynał Wyszyński, czy Najder. Wyprzedzają pana na tej liście także ofiary komunizmu, jak ksiądz Popiełuszko, czy tysiące żołnierzy AK i NSZ zlikwidowanych bez sadu. Niech pan sobie uprzytomni, że każdorazowo, kiedy pan publicznie stwierdza, że prowadził pan tę walkę i wygrał ją pan (czasem na odczepne dodaje pan; "z wami") - obraża pan tych, którzy też walczyli, którzy w tej walce ponieśli większe od pana straty, którzy poświęcili jej więcej wysiłku intelektualnego, którzy w wyniku - jak się okazało - niezupełnego jeszcze zwycięstwa nic jeszcze (w odróżnieniu od pana) - nie zdążyli skorzystać.
Niech pan pomyśli o rzeszy pisarzy i dziennikarzy wydających nielegalną literaturę, która sprawiła, że świadomość polityczna społeczeństwa została rozbudzona i w wyniku tego właśnie powstała ta niezmożona siła, której pan był zaledwie rzecznikiem. Niech pan pomyśli o ludziach, którzy mogli z racji choćby wykształcenia, żyć sobie wygodnie w PRL, a jednak wybrali walkę i siedzieli w więzieniach, niekiedy dłużej od pana.
Co pan na to panie prezydencie?
Podkreśla pan swoją skuteczność, jest pan zafascynowany tym, że ma pan zawsze racje. Niestety, jest to tylko pańskie przekonanie. powinien pan wiedzieć, kto tylko jest nieomylny. Nieomylność i wymuszanie wiary w nią u podwładnych jest chorobą znaną już w starożytności pod nazwą: "szał Cezarów".
Od pana zależy, czy przejdzie pan do historii jako wielki Polak, czy jako wielki marnotrawca. Zostało panu naprawdę niewiele czasu.
Podpisałem się imieniem, nazwiskiem, ze wszystkimi tytułami i adresem: - odpowiedzi nie doczekałem się.
Jakże byłem wówczas naiwny, ten subgatunek homo sapiens zatrzymał się wyraźnie w rozwoju osobniczym - trudno zatem spodziewać się u niego przejawów odczuć wyższej natury - jest to wyraźnie nieuprawnione. Moralność, honor, uczciwość i tego typu imponderabilia są nic nie mówiącymi pustymi dźwiękami: Najważniejsze słowo: "ja". W najlepszym przypadku przyszłe pokolenia będą się uczyły, że w Polsce też były "święte krowy"".


Komentarze
Pokaż komentarze (4)