Wg prez. Obamy - lata jego prezydentury, to najlepszy okres w histori stosunków z Rosją. Wydawało sie, że jego nadzwyczaj naiwny "reset", to grzech okresu młodzieńczego i amerykańscy stratedzy nauczyli go jak należy postępować z Rosją. Wydawało sie, że odrobił lekcję i m.in. powrócił do idei, przerwanej przez siebie, tarczy antyrakietowej - tylko w innym kształcie i w innym czasowym horyzoncie. Wielu polityków wzięło to za dobrą monetę, np. w Polsce - rządowa propaganda doskonale wpasowała się w tę pozorowaną grę gospodarza Białego Domu.
Przypadkowo Obama całkowicie odsłonił swoje oblicze; także dla niego zasadniczy problem światowej polityki (zneutralizowanie jedynego państwa, które grozi użyciem broni jądrowej) - nic nie znaczy - wobec jego zakusów na drugą prezydenturę. Płaszczenie sie, proszenie o "czas" kogoś, u którego demokracja jeszcze nie powstała, kogoś, który dysponuje potencjałem gospodarczym (i militarnym) kilkanaście razy mniejszym - jest oznaką niebywałego tchórzostwa i nieznajomości realiów. Taktyka głaskania niedźwiedzia jest prowadzona od lat, ale wpuszczania go na salony, budowania jego dobrego samopoczucia - jest taktyką najgorszą z możliwych.
Oto co wydarzyło sie w Seulu; nieświadomi filmowania Obama i Miedwiediew - mowili poza protokołem:
Zdaniem Obamy polityczna reakcja w USA na jego wczorajsze komentarze świadczy o tym, że miał rację mówiąc, iż rok 2012 nie sprzyja porozumieniu o tarczy. W czasie wczorajszej rozmowy z Miedwiediewem Obama powiedział, że po tegorocznych wyborach, w których ubiega się o reelekcję, "będzie miał większą swobodę manewru".
Agencje cytowały dosłownie podsłuchaną wymianę zdań między obu przywódcami.
- Co do wszystkich tych zagadnień, ale zwłaszcza tarczy antyrakietowej, to może być rozwiązane, ale ważne jest, żeby on dał mi na to czas - powiedział Obama (z kontekstu wynika, że "on" to premier Władimir Putin).
- Tak, rozumiem. Rozumiem pana przesłanie co do czasu do namysłu... - odpowiedział Miedwiediew.
- To moje ostatnie wybory. Po wyborach będę miał większą elastyczność, swobodę ruchu (ang. flexibility) - kontynuował prezydent USA.
- Rozumiem. Przekażę tę informację Władimirowi (Putinowi) - odparł Miedwiediew.
Wypowiedź podchwyciły w USA prawicowe media, sugerując, że prezydent Obama jest gotów do bliżej nieokreślonych ustępstw wobec Rosji. Republikanie w Kongresie zażądali wyjaśnień.
Tak zachowuje się przywódca najpotężniejszego państwa świata; w jego rece złożone zostało kierownictwo procesami demokratyzacyjnymi na globie. Jedyna nadzieja, że Amerykanie skończą z tym eksperymentem stawiania na piedestale niedoważonych polityków. Sądząc z wypowiedzi przedstawicieli Mitta Romney'a - polityka wobec Rosji wróci na własciwe tory.
P.s. Napisałem "także dla niego..." - mając na myśli premiera Tuska, który nawet wczesniej od Obamy storpedował budowę tarczy antyrakietowej w Polsce, a teraz podpisuje wszelkie, wymyślone przez unijnych jajogłowych pakiety, ktore wprawdzie Polskę będa kosztowały setki miliardów Euro, ale mogą się przyczynić do załapania się na ciepłe stanowisko w Brukseli.


Komentarze
Pokaż komentarze